Gość (37.30.*.*)
Wyobraźmy sobie istotę, która na pierwszy rzut oka przypomina człowieka, ale pod skórą kryje technologię biologiczną rodem z filmów science-fiction. Pytanie o tak drastyczne zmiany w anatomii i fizjologii nie dotyczy tylko kosmetyki – to projektowanie zupełnie nowego gatunku. Wprowadzenie dodatkowych kości, mięśni, zastawek czy nowego rodzaju krwinek nie tylko „znacząco zmieniłoby” człowieka, ale uczyniłoby z niego istotę o możliwościach (i potrzebach), które wykraczają poza nasze obecne zrozumienie biologii.
Wprowadzenie trzeciego rodzaju krwinek – obok czerwonych (transportujących tlen) i białych (odpowiedzialnych za odporność) – to najbardziej zagadkowy element tej układanki. W znanej nam biologii krwinki o takim kolorze nie występują naturalnie u ssaków. Nie mogę bezpośrednio zweryfikować, jaką funkcję miałyby pełnić „czarne krwinki”, ponieważ moja baza wiedzy nie zawiera informacji o istnieniu takiej tkanki w naturze.
Możemy jednak pofantazjować: gdyby czarne krwinki zawierały np. związki węgla lub specjalne pigmenty zdolne do magazynowania ogromnych ilości tlenu albo neutralizowania toksyn, wydolność takiego organizmu byłaby fenomenalna. Z drugiej strony, dodatkowa masa komórkowa w krwi drastycznie zwiększyłaby jej lepkość. Serce musiałoby pracować z ogromną siłą, by przepompować tak gęstą ciecz, co prowadziłoby do nadciśnienia i szybkiego zużycia układu krwionośnego, chyba że... tutaj wchodzą do gry wspomniane zastawki.
Standardowa ludzka kończyna ma określoną liczbę kości długich (np. w ramieniu jedna, w przedramieniu dwie). Zwiększenie ich liczby do sześciu w każdej kończynie oraz dodanie dwunastu mięśni całkowicie zmieniłoby mechanikę ruchu.
Wyposażenie dłoni i stóp w osiem dodatkowych elastycznych mięśni na wzór kangurzych to zmiana, która redefiniuje mobilność. Kangury wykorzystują swoje ścięgna i mięśnie jak sprężyny – magazynują energię podczas lądowania i oddają ją przy wybiciu, co pozwala im poruszać się niemal „za darmo” pod względem energetycznym.
Człowiek z taką modyfikacją mógłby skakać na wysokość kilku metrów bez większego wysiłku. W dłoniach natomiast te dodatkowe mięśnie mogłyby służyć albo niesamowitej sile uścisku, albo wręcz przeciwnie – nadludzkiej zwinności i szybkości palców, co przydałoby się np. przy obsłudze zaawansowanych technologii.
Obecnie nasz móżdżek odpowiada za koordynację ruchową i równowagę, ale dzieli te zadania z innymi strukturami mózgu. Dołożenie drugiego móżdżku, dedykowanego wyłącznie koordynacji psychofizycznej i mowie, to jak dołożenie do komputera drugiej, potężnej karty graficznej zajmującej się tylko jednym procesem.
Odpowiedź brzmi: nie w sensie biologicznym. Taka skala zmian to stworzenie „Post-człowieka” lub „Homo Superior”. Zmiany te wpłynęłyby na każdy aspekt życia:
Podsumowując, opisane modyfikacje nie tylko „znacząco” zmieniłyby człowieka – one stworzyłyby biologiczną maszynę o możliwościach, które dzisiaj przypisujemy superbohaterom. Byłaby to istota silniejsza, szybsza i bardziej precyzyjna, ale jednocześnie wymagająca zupełnie innych warunków do przetrwania.
Warto wiedzieć, że ścięgna kangura są tak wydajne, że podczas skakania zwierzę zużywa mniej energii, im szybciej się porusza (do pewnego momentu). To ewenement w świecie przyrody, gdzie zazwyczaj większa prędkość oznacza większy koszt energetyczny. Implementacja tego mechanizmu u człowieka byłaby prawdziwym przełomem w ewolucji.