Gość (37.30.*.*)
Wyobraź sobie, że ktoś kategorycznie zabrania Ci myśleć o białym niedźwiedziu. Co dzieje się w Twojej głowie? Prawdopodobnie niemal natychmiast przed oczami staje Ci wielki, puszysty zwierzak na krze lodowej. To nie jest złośliwość Twojego mózgu ani brak silnej woli – to fascynujący, choć frustrujący mechanizm psychologiczny, który sprawia, że im bardziej staramy się coś stłumić, tym bardziej staje się to obecne w naszej świadomości. Zjawisko to, wraz z paraliżującym lękiem przed sukcesem, stanowi jedno z największych wyzwań, z jakimi mierzą się sportowcy, artyści i każdy z nas w codziennym życiu.
Zjawisko, o którym mowa, zostało opisane przez psychologa społecznego Daniela Wegnera jako teoria procesów ironicznych. Wegner odkrył, że próba stłumienia konkretnej myśli uruchamia w naszym umyśle dwa równoległe procesy, które ze sobą współpracują, ale w sytuacjach stresowych zaczynają ze sobą walczyć.
Pierwszy z nich to proces operacyjny. Jest to świadoma część naszej psychiki, która aktywnie szuka dystraktorów. Jeśli nie chcesz myśleć o egzaminie, Twój proces operacyjny podsuwa Ci obrazy wakacji, ulubionej piosenki czy planów na kolację. Wymaga on jednak sporego nakładu energii i koncentracji.
Drugi to proces monitorujący. Działa on w tle, niemal nieświadomie, i pełni rolę „strażnika”. Jego zadaniem jest sprawdzanie, czy zakazana myśl przypadkiem nie powróciła. Ironia polega na tym, że aby monitorować, czy nie myślisz o białym niedźwiedziu, Twój mózg musi stale utrzymywać „ślad” tego niedźwiedzia w pamięci operacyjnej, by wiedzieć, czego ma unikać. Gdy jesteśmy zmęczeni, zestresowani lub pod presją, proces operacyjny (szukanie dystraktorów) zawodzi, a proces monitorujący wciąż działa, sprawiając, że zakazana myśl wybucha w naszej głowie ze zdwojoną siłą.
Badania wykazały, że osoby, które intensywnie tłumiły myśli o paleniu papierosów podczas rzucania nałogu, po zakończeniu okresu „zakazu” paliły znacznie więcej niż grupa kontrolna. Psycholodzy nazywają to efektem odbicia – stłumiona myśl staje się hiperaktywna, gdy tylko odpuścimy kontrolę.
Zjawisko paraliżującego stresu w obliczu wielkiej szansy, np. zdobycia medalu czy wygrania ważnego turnieju, psychologia sportu nazywa terminem choking under pressure (dławienie się pod presją). Dlaczego zawodowiec, który wykonał dany ruch tysiące razy, nagle „zapomina”, jak się to robi?
Kluczem do zrozumienia tego mechanizmu jest teoria jawnego monitorowania (explicit monitoring theory). W normalnych warunkach umiejętności, które opanowaliśmy do perfekcji, są zautomatyzowane. Nie zastanawiamy się, jak układać stopy podczas biegu czy jak dokładnie zgiąć nadgarstek przy rzucie do kosza. Robi to za nas nasz „autopilot”.
Jednak w momencie, gdy stawka staje się ogromna, a my czujemy, że zwycięstwo jest na wyciągnięcie ręki, nasza uwaga gwałtownie przenosi się do wewnątrz. Zaczynamy świadomie analizować każdy element ruchu, który dotychczas był automatyczny. To tak, jakbyś próbował świadomie kontrolować proces oddychania lub mrugania – nagle staje się to nienaturalne i męczące. Świadoma kontrola „rozbija” płynność automatyzmu, co prowadzi do błędów, których normalnie byśmy nie popełnili.
W psychologii istnieje również pojęcie awersji do straty. Gdy jesteśmy blisko wygranej, nasz mózg przestaje postrzegać sytuację jako „szansę na zysk”, a zaczyna widzieć ją jako „coś, co już prawie mam i mogę stracić”. Strach przed utratą niemal zdobytego medalu jest psychologicznie znacznie silniejszy niż chęć jego zdobycia. Ten lęk generuje potężny wyrzut kortyzolu i adrenaliny, który może doprowadzić do drżenia mięśni, zaburzeń widzenia peryferyjnego i tzw. „tunelowego myślenia”.
Skoro wiemy już, że walka z myślami i nadmierna analiza nas paraliżują, jak możemy sobie z tym radzić? Psycholodzy sugerują kilka sprawdzonych metod:
Zrozumienie, że nasz mózg czasem działa na naszą niekorzyść w sposób zupełnie naturalny, jest pierwszym krokiem do odzyskania kontroli. Mechanizmy te, choć uciążliwe, są dowodem na to, jak skomplikowanym i fascynującym narzędziem jest ludzka psychika.