Gość (37.30.*.*)
Wyobraź sobie, że wchodzisz do sklepu z elektroniką i widzisz najnowszy model słuchawek wystawiony za 1500 złotych. Twoja pierwsza myśl? „Trochę drogo”. Chwilę później zauważasz jednak przekreśloną cenę 2200 złotych i napis „Promocja”. Nagle te 1500 złotych zaczyna wyglądać jak niesamowita okazja, mimo że jeszcze minutę temu kwota ta wydawała Ci się wygórowana. To, czego właśnie doświadczyłeś, to klasyczny efekt zakotwiczenia – jeden z najsilniejszych mechanizmów psychologicznych, który steruje naszymi decyzjami każdego dnia.
Efekt zakotwiczenia (ang. anchoring effect) to błąd poznawczy, który polega na tym, że podczas podejmowania decyzji lub dokonywania szacunków, nasz mózg nadmiernie opiera się na pierwszej informacji, jaką otrzymał. Ta pierwsza liczba, cena czy opinia staje się „kotwicą”, do której porównujemy wszystkie kolejne dane.
Psychologia tłumaczy to zjawisko prostym mechanizmem: nasz umysł nie lubi pracować w próżni. Kiedy musimy ocenić wartość czegoś, o czym nie mamy pełnej wiedzy, desperacko szukamy punktu odniesienia. Jeśli ktoś rzuci jakąkolwiek liczbę, nasz mózg „chwyta się” jej i dokonuje korekt w górę lub w dół, ale zazwyczaj pozostaje zbyt blisko pierwotnego punktu. Co ciekawe, badania przeprowadzone przez Daniela Kahnemana i Amosa Tversky’ego wykazały, że kotwicą może być nawet całkowicie przypadkowa liczba, np. wynik rzutu kością, a i tak wpłynie ona na to, ile będziemy skłonni zapłacić za dany produkt.
Choć termin „błąd poznawczy” brzmi negatywnie, mechanizm ten nie powstał bez powodu. Jak każde uproszczenie myślowe (heurystyka), ma on swoje dwie strony medalu.
W marketingu i sprzedaży efekt zakotwiczenia to chleb powszedni. Nie zawsze jest to działanie nieuczciwe, ale granica bywa cienka. Oto najczęstsze techniki:
Walka z własnym mózgiem nie jest łatwa, ponieważ proces ten zachodzi automatycznie. Istnieje jednak kilka sprawdzonych metod, które pozwalają zminimalizować wpływ kotwicy na nasze portfele i decyzje.
Najlepszą obroną jest wiedza. Jeśli idziesz kupić samochód lub negocjować podwyżkę, musisz znać realne rynkowe stawki. Posiadanie własnych danych pozwala Ci zignorować kotwicę rzuconą przez drugą stronę, ponieważ masz własny, solidny punkt odniesienia.
Kiedy usłyszysz pierwszą ofertę, spróbuj świadomie wyszukać argumenty przeciwko niej. Jeśli sprzedawca mówi: „Ten dom jest wart milion złotych”, zacznij wymieniać w myślach powody, dla których ta cena jest za wysoka (stary dach, głośna okolica, brak garażu). To pomaga „poluzować” kotwicę w Twojej głowie.
Zanim wejdziesz do sklepu lub na spotkanie biznesowe, ustal maksymalną kwotę, jaką jesteś w stanie zapłacić, lub minimalną, jaką chcesz otrzymać. Zapisz to na kartce. Posiadanie twardego limitu chroni przed uleganiem sugestiom płynącym z otoczenia.
Efekt zakotwiczenia działa najsilniej w emocjach i pod presją czasu. Jeśli czujesz, że jakaś oferta jest „zbyt dobra, by była prawdziwa”, daj sobie 24 godziny na ochłonięcie. Gdy emocje opadną, kotwica często traci swoją moc, a Ty zaczniesz widzieć ofertę w bardziej obiektywnym świetle.
Efekt zakotwiczenia jest tak silny, że wpływa nawet na ekspertów. Badania wykazały, że sędziowie z wieloletnim stażem, którym zasugerowano wysokość wyroku (nawet przez osobę niekompetentną lub drogą losową), statystycznie wydawali wyroki zbliżone do tej sugestii. To pokazuje, że nikt z nas nie jest w pełni odporny na ten mechanizm, niezależnie od wykształcenia czy doświadczenia.