Gość (83.4.*.*)
W polskim systemie prawnym kwestia prostytucji jest tematem złożonym i często budzącym wątpliwości interpretacyjne. Wiele osób zastanawia się, gdzie przebiega granica między korzystaniem z usług seksualnych a popełnieniem przestępstwa. Aby odpowiedzieć na pytanie, czy klient zamawiający usługę prostytucji popełnia przestępstwo stręczycielstwa, musimy zajrzeć do Kodeksu karnego i precyzyjnie zdefiniować to pojęcie. Krótka odpowiedź brzmi: nie, sam fakt bycia klientem nie czyni z danej osoby stręczyciela, ale diabeł tkwi w szczegółach i okolicznościach danego zdarzenia.
Zgodnie z polskim prawem, a konkretnie art. 204 § 1 Kodeksu karnego, stręczycielstwo polega na nakłanianiu innej osoby do uprawiania prostytucji. Kluczowym słowem jest tutaj „nakłanianie”. Oznacza to podejmowanie aktywnych działań, które mają na celu przekonanie kogoś, kto wcześniej tego nie robił (lub nie chciał robić), do świadczenia usług seksualnych w celach zarobkowych.
Stręczyciel to osoba, która inicjuje proces wejścia w świat prostytucji, używa perswazji, obietnic korzyści lub innych metod, by skłonić kogoś do podjęcia takiej profesji. Klient natomiast z definicji jest odbiorcą usługi, która jest już oferowana na rynku. Jeśli osoba świadcząca usługi seksualne robi to z własnej woli i już wcześniej zajmowała się tą działalnością, klient, który do niej dzwoni i umawia się na spotkanie, nie „nakłania” jej do prostytucji – on jedynie korzysta z gotowej oferty.
W Polsce sama prostytucja (sprzedawanie własnego ciała) nie jest nielegalna – nie jest ani przestępstwem, ani wykroczeniem. Skoro sama czynność nie jest zabroniona, to również kupowanie tej usługi przez osobę dorosłą od innej dorosłej osoby, która działa dobrowolnie, nie jest czynem karalnym.
Polski Kodeks karny skupia się na zwalczaniu zjawisk towarzyszących prostytucji, które uznaje za społecznie szkodliwe. Są to:
Klient, który płaci za usługę, nie czerpie korzyści z „cudzej” prostytucji w rozumieniu prawnym (on za nią płaci, a nie na niej zarabia), ani zazwyczaj jej nie ułatwia w sposób zorganizowany.
Choć standardowa relacja klient-osoba świadcząca usługi nie jest stręczycielstwem, istnieją sytuacje, w których osoba zamawiająca usługę może narazić się na bardzo poważne konsekwencje karne. Polskie prawo surowo karze określone zachowania:
To absolutna granica. Zgodnie z art. 204 § 3 KK, osoba, która korzysta z usługi seksualnej osoby małoletniej (poniżej 18 roku życia), popełnia przestępstwo, nawet jeśli nie wiedziała o wieku tej osoby (choć w sądzie badany jest stopień dołożenia należytej staranności w ocenie wieku). Tutaj klient odpowiada karnie niezależnie od definicji stręczycielstwa.
Jeśli klient używa przemocy, groźby bezprawnej lub podstępu, aby zmusić kogoś do wykonania usługi seksualnej, nie jest już tylko „klientem”. Wchodzi wtedy w zakres art. 203 KK, który mówi o zmuszaniu do uprawiania prostytucji, co jest zbrodnią zagrożoną karą więzienia od lat 3 do 20.
Jeśli klient ma świadomość, że osoba, z której usług korzysta, jest ofiarą handlu ludźmi (jest więziona, zmuszana do pracy, odebrano jej dokumenty), może zostać pociągnięty do odpowiedzialności za współudział w tym procederze lub niepowiadomienie organów ścigania o przestępstwie.
Warto wiedzieć, że polskie podejście do prostytucji (tzw. abolicjonizm) różni się od rozwiązań stosowanych w innych krajach. Na przykład w Szwecji, Norwegii czy Francji obowiązuje tzw. model nordycki. Tam prawo wychodzi z założenia, że to klient jest winny – kupowanie usług seksualnych jest tam przestępstwem, podczas gdy osoba sprzedająca te usługi jest traktowana jako ofiara i nie podlega karze. W Polsce natomiast, dopóki transakcja zachodzi między dorosłymi osobami działającymi dobrowolnie, prawo karne nie ingeruje w sam akt zakupu usługi.
Podsumowując, w typowej sytuacji klient zamawiający usługę prostytucji nie popełnia przestępstwa stręczycielstwa. Stręczycielstwo wymaga bowiem aktywnego nakłaniania osoby postronnej do rozpoczęcia uprawiania prostytucji. Klient, który jedynie odpowiada na istniejące ogłoszenie, nie spełnia znamion tego czynu zabronionego. Należy jednak pamiętać, że granica legalności kończy się tam, gdzie pojawia się brak dobrowolności, przemoc lub osoby niepełnoletnie – w takich przypadkach prawo przewiduje surowe kary pozbawienia wolności.