Gość (83.4.*.*)
Szwajcarski system przyznawania obywatelstwa jest jednym z najbardziej specyficznych na świecie. O ile w większości krajów decyzję podejmują urzędnicy na szczeblu centralnym, o tyle w Szwajcarii kluczowy głos często mają... sąsiedzi. Przekonała się o tym Nancy Holten, Holenderka mieszkająca w Szwajcarii od ósmego roku życia, której walka o paszport stała się głośna na całym kontynencie. Jej przypadek to fascynujące starcie tradycji z wolnością słowa, które ostatecznie musiało zostać rozstrzygnięte przez najwyższą instancję sądową.
Nancy Holten mieszkała w miejscowości Gipf-Oberfrick w kantonie Argowia. Choć mówiła płynnie po niemiecku (w lokalnym dialekcie), wychowała tam dzieci i nie miała konfliktów z prawem, jej wnioski o obywatelstwo były dwukrotnie odrzucane przez zgromadzenie mieszkańców (Gemeindeversammlung). W Szwajcarii to właśnie lokalna społeczność w drodze głosowania decyduje, czy dana osoba „wystarczająco” zintegrowała się z otoczeniem.
Głównym argumentem sąsiadów przeciwko Nancy Holten nie był brak znajomości języka czy historii, lecz jej aktywizm, który uderzał w czułe punkty szwajcarskiej tożsamości. Mieszkańcy argumentowali, że:
Po dwóch porażkach na szczeblu lokalnym, Nancy Holten skierowała sprawę na drogę sądową. Ostatecznie sprawą zajął się szwajcarski Sąd Federalny (Bundesgericht), który w 2017 roku wydał przełomowy wyrok. Sędziowie nie zgodzili się z argumentacją mieszkańców i nakazali przyznanie jej obywatelstwa. Jakie argumenty przedstawił sąd?
Sąd uznał, że bycie zintegrowanym nie oznacza konieczności rezygnacji z własnych poglądów czy zaprzestania krytyki pewnych zjawisk. Nancy Holten spełniała wszystkie formalne wymogi: znała język, była niezależna finansowo i przestrzegała prawa. Sąd podkreślił, że integracja polega na funkcjonowaniu w społeczeństwie, a nie na byciu lubianym przez wszystkich sąsiadów.
To był kluczowy punkt uzasadnienia. Sąd Federalny orzekł, że korzystanie z wolności słowa i wyrażanie opinii – nawet jeśli są one niepopularne lub kontrowersyjne dla lokalnej społeczności – nie może być podstawą do odmowy przyznania obywatelstwa. Szwajcaria jest krajem demokratycznym, w którym debata publiczna jest fundamentem, a krytyka dzwonków krów mieści się w granicach tej debaty.
Sąd uznał, że decyzja zgromadzenia mieszkańców była arbitralna i nie opierała się na obiektywnych przesłankach. Odmowa przyznania obywatelstwa „za karę” za poglądy ideologiczne (w tym przypadku weganizm i obronę praw zwierząt) została uznana za naruszenie konstytucyjnych praw jednostki.
Warto wiedzieć, że proces naturalizacji w Szwajcarii odbywa się na trzech poziomach: gminnym, kantonalnym i federalnym. Przypadek Nancy Holten wywołał w Szwajcarii szeroką dyskusję na temat tego, czy system, w którym sąsiedzi głosują nad losem kandydata, jest sprawiedliwy. Wiele gmin po tej sprawie zaczęło odchodzić od publicznych głosowań na rzecz profesjonalnych komisji ds. naturalizacji, aby uniknąć oskarżeń o stronniczość i kierowanie się osobistymi uprzedzeniami.
Ostatecznie Nancy Holten otrzymała szwajcarski paszport, choć jej relacje z mieszkańcami Gipf-Oberfrick pozostały napięte. Jej historia stała się symbolem nowoczesnej Szwajcarii, która musi balansować między głęboko zakorzenioną tradycją a nowoczesnymi standardami praw człowieka i wolności obywatelskich.