Ekonomiczne frazy, które stają się częścią języka potocznego, często tracą na swojej technicznej precyzji, zyskując za to na emocjonalnym zabarwieniu. Fraza „sunk costs”, czyli po polsku „koszty utopione” (lub „nieodwracalne”), jest jednym z najlepszych przykładów, dlaczego specjaliści — i nie tylko — mogą czuć dyskomfort, używając tego terminu. Kontrowersje wokół tego sformułowania wynikają z trzech głównych, ściśle powiązanych ze sobą powodów, które idealnie ująłeś w swoim pytaniu.
Skojarzenia z wodą i negatywny wydźwięk
Słowo „sunk” w języku angielskim jest formą przeszłą czasownika „sink”, co oznacza „tonąć” lub „zatapiać”. Już samo to słowo natychmiast wywołuje silne, negatywne skojarzenia:
- Woda i utrata: „Sunk costs” to dosłownie „koszty zatopione” lub „utopione”. W kontekście finansowym, utonięcie lub zatopienie jest jednoznaczne z bezpowrotną stratą i niemożnością odzyskania. To bardzo obrazowa metafora, która ma za zadanie podkreślić, że tych pieniędzy już nie ma i nie da się ich uratować.
- Emocjonalne metafory: Nawet w wyjaśnieniach ekonomicznych, aby opisać zasadę ignorowania kosztów utopionych, często używa się zwrotów związanych z wodą, takich jak „water under the bridge” (woda, która upłynęła pod mostem) czy „crying over spilt milk” (płakanie nad rozlanym mlekiem). Te frazy, choć mają na celu racjonalizację, są z natury emocjonalne i potoczne, co tylko wzmacnia poczucie, że termin „sunk costs” jest obciążony emocjami.
Ten negatywny i obrazowy charakter sprawia, że fraza ta jest daleka od neutralności, jakiej oczekuje się od żargonu ekonomicznego.
Emocjonalne pułapki i psychologiczny wymiar
Największa krytyka wynika z faktu, że „sunk costs” są nierozerwalnie związane z „sunk cost fallacy”, czyli pułapką utopionych kosztów.
- Irracjonalność kontra racjonalność: Zgodnie z klasyczną ekonomią i teorią racjonalnego podejmowania decyzji, koszty utopione powinny być całkowicie ignorowane przy podejmowaniu decyzji o przyszłych działaniach. Liczą się tylko koszty i korzyści przyszłe (tzw. koszty prospektywne).
- Wpływ na psychikę: W praktyce jednak ludzie często ulegają pułapce utopionych kosztów. Kontynuują nieefektywne projekty, związki czy oglądanie nudnego filmu, tylko dlatego, że „już tyle zainwestowali” (pieniędzy, czasu, wysiłku) i czują, że porzucenie tego byłoby „zmarnowaniem” dotychczasowych nakładów.
- Emocjonalne działanie: Pułapka utopionych kosztów jest efektem psychologicznych błędów poznawczych, takich jak awersja do straty (niechęć do uznania straty) i błąd zaangażowania. Zatem termin „sunk costs” jest krytykowany, ponieważ zamiast być neutralnym opisem księgowym, jest niemal synonimem irracjonalnego, emocjonalnego działania.
Niezgodność z zasadą technicznego żargonu
Krytycy argumentują, że specjalistyczny żargon ekonomiczny powinien być jak najbardziej techniczny, neutralny i pozbawiony emocji, aby promować racjonalne myślenie.
- Brak neutralności: „Sunk costs” jest terminem, który jest zbyt obrazowy i emocjonalny. Samo słowo „sunk” (utopiony) sugeruje porażkę i stratę, co natychmiast obciąża decyzję negatywnym kontekstem.
- Alternatywy: Zamiast tak emocjonalnego sformułowania, ekonomiści woleliby używać bardziej neutralnych i technicznych terminów, takich jak:
- Irrecoverable costs (koszty nieodwracalne)
- Past costs (koszty przeszłe)
- Historical costs (koszty historyczne)
- Bygones (coś, co minęło) – to nawiązanie do tzw. „bygones principle” (zasady, że co było, minęło), która stanowi podstawę racjonalnego ignorowania tych kosztów.
Użycie neutralnego terminu, jak „koszty nieodwracalne”, skupia się na obiektywnym fakcie (niemożność odzyskania), a nie na emocjonalnym wydźwięku (utrata, zatopienie), co mogłoby pomóc menedżerom i decydentom w trzymaniu się zasady racjonalności i ignorowaniu psychologicznej pułapki. Termin „sunk costs” jest więc krytykowany za to, że sam w sobie, poprzez swoje emocjonalne i obrazowe konotacje, prowokuje do popełnienia błędu, który opisuje.