Gość (83.4.*.*)
To zagadnienie, choć brzmi bardzo ekonomicznie, dotyka sedna zarządzania ryzykiem i psychologii podejmowania decyzji. Odpowiedź jest w zasadzie twierdząca, ale wymaga pewnego wyjaśnienia i doprecyzowania, ponieważ brak inwestycji, choć eliminuje jeden problem, stwarza inne.
Zacznijmy od podstaw. Koszty utopione (ang. sunk costs) to wydatki, które zostały już poniesione i nie mogą zostać odzyskane, niezależnie od tego, czy dane przedsięwzięcie będzie kontynuowane, czy przerwane.
Przykłady kosztów utopionych to:
Kluczową cechą kosztów utopionych jest ich nieodwracalność i to, że są to koszty przeszłe. Zgodnie z racjonalną teorią ekonomii, koszty utopione nie powinny mieć żadnego wpływu na decyzje dotyczące przyszłości projektu (np. czy go kontynuować, czy porzucić). Powinno się brać pod uwagę jedynie przyszłe koszty i przyszłe zyski.
Jeśli nie podejmujesz żadnej inwestycji, to z definicji nie ponosisz żadnych kosztów, które mogłyby stać się kosztami utopionymi.
Tak, brak inwestycji zapobiega sytuacji, w której przyszłe nakłady (które stałyby się przeszłymi) mogłyby stać się kosztami utopionymi.
W sensie czysto księgowym i ekonomicznym, jest to najprostszy sposób na uniknięcie pułapki kosztów utopionych: nie inwestujesz, więc nie masz nic do stracenia w postaci nieodwracalnych wydatków.
Problem z kosztami utopionymi rzadko leży w samej księgowości, a częściej w psychologii. Mówimy tu o tzw. efekcie utopionych kosztów (lub pułapce utopionych kosztów).
Jest to błąd poznawczy, który polega na tym, że ludzie (lub firmy) mają tendencję do kontynuowania nierentownego przedsięwzięcia, tylko dlatego, że już zainwestowali w nie dużo czasu, pieniędzy lub wysiłku. Mówiąc kolokwialnie: "Skoro już tyle w to włożyłem, to nie mogę teraz zrezygnować, bo to wszystko pójdzie na marne!".
Brak inwestycji całkowicie eliminuje ten efekt, ponieważ nie ma żadnych przeszłych kosztów, które mogłyby skłaniać do irracjonalnego trwania w projekcie.
Choć brak inwestycji jest gwarancją braku kosztów utopionych, jest to strategia, która ma poważne wady i sama w sobie generuje inny rodzaj "kosztu" w ujęciu ekonomicznym: koszt alternatywny (koszt utraconych możliwości).
Koszt alternatywny to wartość, którą można by uzyskać, wybierając najlepszą z odrzuconych opcji.
Wniosek: Brak inwestycji zapobiega powstawaniu kosztów utopionych, ale jednocześnie maksymalizuje koszt alternatywny, czyli utratę potencjalnych korzyści.
Unikanie inwestycji jest jak trzymanie pieniędzy w skarpecie — jest to najbezpieczniejszy sposób na uniknięcie strat na giełdzie. Osiągasz swój cel (brak kosztów utopionych), ale płacisz za to najwyższą cenę w postaci braku wzrostu i utraconych możliwości.
Racjonalne podejście polega nie na unikaniu inwestycji, ale na:
Zatem, choć odpowiedź na Twoje pytanie jest technicznie "tak", w praktyce biznesowej i życiowej jest to strategia niepożądana, ponieważ prowadzi do paraliżu decyzyjnego i braku postępu.