Gość (37.30.*.*)
Historia Polski to splot niezwykłych wydarzeń, ale decyzja o małżeństwie Jadwigi Andegawenki z Jagiełłą była absolutnym punktem zwrotnym. Gdyby jednak polscy możnowładcy wybrali inny kierunek – na przykład sojusz z Mołdawią – i dołożyli do tego rygorystyczny system podatkowy, dzisiejsze mapy i podręczniki wyglądałyby zupełnie inaczej. Taki scenariusz to nie tylko zmiana granic, ale przede wszystkim całkowita przebudowa struktury społecznej i gospodarczej ówczesnego królestwa.
Wybór władcy Mołdawii (w tamtym czasie mógłby to być np. Piotr I lub Roman I) na męża Jadwigi oznaczałby rezygnację z unii z Litwą. To pociągnęłoby za sobą katastrofalne skutki w relacjach z Zakonem Krzyżackim. Bez litewskich zasobów i wspólnego frontu, Polska musiałaby samotnie stawiać czoła potędze Krzyżaków. Prawdopodobnie nie doszłoby do bitwy pod Grunwaldem w takiej formie, jaką znamy, a Zakon mógłby na dekady zdominować basen Morza Bałtyckiego.
Z drugiej strony, sojusz z Mołdawią skierowałby polskie oczy na południowy wschód. Polska stałaby się potęgą czarnomorską znacznie szybciej, kontrolując kluczowe szlaki handlowe łączące Europę z Orientem. Zamiast budować imperium od Bałtyku po Morze Czarne, mielibyśmy silne, ale mniejsze państwo, skoncentrowane na handlu winem, przyprawami i jedwabiem, ale nieustannie zagrożone przez rosnącą w siłę Moskwę, która bez polskiej bariery mogłaby szybciej wchłonąć ziemie litewskie.
Wprowadzenie stałych podatków w zaproponowanej wysokości byłoby rewolucją fiskalną, która mogłaby doprowadzić do buntu lub... niespotykanego bogactwa skarbu królewskiego. Przyjrzyjmy się tym liczbom:
Obowiązek wystawienia i opłacenia jednego zbrojnego za każdą wieś to system zbliżony do późniejszego wojska wybranieckiego, ale na znacznie większą skalę. Szlachta, posiadająca setki wsi, musiałaby utrzymywać prywatne armie, które byłyby do dyspozycji króla.
Z jednej strony dawałoby to Polsce ogromną siłę militarną, liczoną w tysiącach dobrze wyposażonych żołnierzy. Z drugiej – koszty utrzymania takiego zbrojnego (koń, zbroja, broń, żołd) byłyby tak wysokie, że mniejsza szlachta szybko by zbankrutowała. Doprowadziłoby to do szybkiej polaryzacji społeczeństwa: powstałaby wąska grupa bajecznie bogatych magnatów i rzesza zubożałej szlachty, która musiałaby wyprzedawać swoje ziemie.
Moja baza wiedzy dotycząca mechanizmów historycznych sugeruje, że tak drastyczne zmiany podatkowe i militarne przy jednoczesnym braku unii z Litwą uczyniłyby Polskę państwem bardzo scentralizowanym, ale wewnętrznie niestabilnym.
Ciekawostka: W tamtym okresie 12 groszy miało sporą wartość nabywczą. Za taką kwotę można było kupić kilka dobrych noży lub kilkanaście litrów piwa. Nałożenie takiego podatku na każdy łan ziemi (ok. 17-25 hektarów) oznaczałoby, że skarb królewski pękałby w szwach, o ile oczywiście chłopi i szlachta byliby w stanie to opłacić bez wywoływania klęski głodu.
Podsumowując, Polska w tym alternatywnym scenariuszu byłaby krajem:
Zamiast "Złotego Wieku" Jagiellonów, moglibyśmy mieć "Wiek Żelaza i Podatków", w którym Polska walczyłaby o przetrwanie między potężnym Zakonem a rosnącym w siłę Chanatem Krymskim i Turcją, mając za jedynego pewnego sojusznika Mołdawię.