Gość (37.30.*.*)
Kiedy w lutym 1945 roku "Wielka Trójka" – Stalin, Roosevelt i Churchill – spotkała się w Jałcie, losy nazistowskich Niemiec były już praktycznie przesądzone. Jednak na Dalekim Wschodzie wojna z Japonią wciąż trwała w najlepsze i zapowiadała się na niezwykle krwawą. Amerykanie desperacko potrzebowali pomocy Związku Radzieckiego, aby szybciej rzucić Cesarstwo na kolana. Józef Stalin, będąc wytrawnym graczem politycznym, doskonale zdawał sobie sprawę ze swojej pozycji negocjacyjnej. Zażądał wysokiej ceny, a jednym z jej kluczowych elementów były właśnie Wyspy Kurylskie.
Głównym powodem, dla którego Stalin tak uparcie dążył do przejęcia Kurylów, była geografia. Jeśli spojrzymy na mapę, zobaczymy, że archipelag ten ciągnie się niczym długi łańcuch od południowego krańca Kamczatki aż po japońską wyspę Hokkaido. Dla Związku Radzieckiego posiadanie tych wysp oznaczało pełną kontrolę nad wyjściem z Morza Ochockiego na otwarty Ocean Spokojny.
Przed 1945 rokiem radziecka flota pacyficzna była w dużej mierze "zamknięta" na swoich wodach wewnętrznych. Kontrola Japonii nad Kurylami sprawiała, że każdy radziecki okręt wypływający z Władywostoku czy Pietropawłowska Kamczackiego mógł być łatwo monitorowany lub zablokowany. Przejmując archipelag, Stalin zamienił Morze Ochockie w wewnętrzne "jezioro" ZSRR, co miało kolosalne znaczenie militarne i obronne w nadchodzącej zimnej wojnie.
Stalin, choć był komunistą, w polityce zagranicznej często zachowywał się jak tradycyjny rosyjski car. Dla niego odzyskanie terytoriów utraconych przez Imperium Rosyjskie było kwestią prestiżu i dziejowej sprawiedliwości. W 1905 roku Rosja poniosła upokarzającą klęskę w wojnie z Japonią, w wyniku której straciła południowy Sachalin i wpływy w regionie.
Podczas rozmów z aliantami Stalin otwarcie nawiązywał do tamtych wydarzeń. Chciał pokazać, że Związek Radziecki jest potęgą, która naprawia błędy słabego caratu. Odzyskanie Sachalinu i zdobycie Kurylów (które Rosja formalnie oddała Japonii w 1875 roku w zamian za pełną kontrolę nad Sachalinem) było dla niego symbolicznym domknięciem tamtego rozdziału historii i potwierdzeniem dominacji ZSRR w Azji Wschodniej.
To jedno z najciekawszych pytań dotyczących tego regionu, ponieważ nazewnictwo jest tu ściśle powiązane z polityką i tożsamością narodową. Odpowiedź brzmi: i tak, i nie.
W języku japońskim cały archipelag określa się mianem Chishima Rettō, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza "Archipelag Tysiąca Wysp". Nazwa "Kuryle" (pochodząca prawdopodobnie od słowa "kur" w języku rdzennych mieszkańców – Ajnów, oznaczającego "człowieka") jest oczywiście znana w Japonii, ale rzadziej używana w oficjalnym kontekście dotyczącym całości wysp.
Największy spór dotyczy jednak czterech najbardziej wysuniętych na południe wysp (Kunashir, Iturup, Shikotan oraz grupa wysepek Habomai). Japończycy nie nazywają ich "południowymi Kurylami", lecz Terytoriami Północnymi (Hoppō Ryōdo). Z perspektywy Tokio wyspy te nigdy nie były częścią Kurylów, które Japonia zrzekła się w traktacie pokojowym z San Francisco w 1951 roku. Twierdzą oni, że są to ich rdzenne ziemie, które zostały nielegalnie zajęte przez Armię Czerwoną już po ogłoszeniu przez Japonię kapitulacji.
Czy wiesz, że z powodu sporu o te kilka wysp, Rosja i Japonia formalnie... nigdy nie podpisały traktatu pokojowego kończącego II wojnę światową? Choć oba państwa utrzymują relacje dyplomatyczne i handlowe, technicznie rzecz biorąc, stan wojny między nimi nigdy nie został definitywnie zamknięty dokumentem końcowym. Wyspy Kurylskie pozostają jedną z najbardziej zapalnych kwestii w relacjach na linii Moskwa-Tokio, a każda wizyta rosyjskiego polityka na tym terenie wywołuje ostre protesty japońskiego MSZ.
Podsumowując, żądania Stalina miały trzy główne fundamenty:
Dla Stalina Kuryle były "korkiem", który należało wyciągnąć, by radziecka potęga mogła wypłynąć na oceaniczne wody. Dla dzisiejszej Japonii pozostają one bolesnym przypomnieniem o stratach wojennych i nieuregulowanym rachunku z przeszłości.