Gość (37.30.*.*)
Historia bywa przewrotna i często zaciera granice między ideologiami, które dziś uważamy za całkowicie przeciwstawne. Postać Benito Mussoliniego kojarzy się nam niemal wyłącznie z faszyzmem, jednak zanim stał się „Duce”, był wschodzącą gwiazdą włoskiego socjalizmu. Twierdzenie, że Lenin widział w nim jedynego prawdziwego rewolucjonistę we Włoszech, nie jest jedynie legendą – ma ono solidne podstawy w przekazach historycznych i relacjach świadków tamtej epoki.
Zanim Mussolini założył Czarne Koszule, był jednym z najbardziej radykalnych działaczy Włoskiej Partii Socjalistycznej (PSI). W 1912 roku, mając zaledwie 29 lat, został redaktorem naczelnym „Avanti!”, oficjalnego organu prasowego partii. Jego styl był agresywny, pełen pasji i nawoływania do bezpośredniej akcji. Mussolini nie był teoretykiem gabinetowym; był człowiekiem czynu, który potrafił porwać tłumy.
To właśnie ta energia i bezkompromisowość przyciągnęły uwagę Włodzimierza Lenina. Lider bolszewików, przebywając na emigracji w Szwajcarii, bacznie obserwował europejskie ruchy robotnicze. Mussolini imponował mu jako ktoś, kto nie boi się „rozbić jajek, by usmażyć omlet”. W tamtym czasie włoski socjalizm był zdominowany przez reformistów, którzy woleli parlamentarne debaty od barykad. Mussolini był ich przeciwieństwem – był „maksymalistą”.
Punktem zwrotnym był rok 1914 i wybuch I wojny światowej. Włoska Partia Socjalistyczna opowiedziała się za neutralnością, wierząc, że wojna to interes imperialistów, w którym robotnicy nie powinni brać udziału. Mussolini początkowo podzielał to zdanie, ale szybko zmienił front. Zaczął głosić, że wojna może być katalizatorem rewolucji, która zmiecie stare monarchie i otworzy drogę do nowego porządku.
Za tę „zdradę” internacjonalizmu Mussolini został wyrzucony z PSI w listopadzie 1914 roku. Podczas burzliwego zebrania, na którym go wykluczano, krzyczał do dawnych towarzyszy: „Nienawidzicie mnie, bo wciąż mnie kochacie!”. To właśnie w tym momencie drogi Mussoliniego i ortodoksyjnego socjalizmu rozeszły się na zawsze, co ostatecznie doprowadziło go do sformowania ideologii faszystowskiej.
Istnieje wiele relacji sugerujących, że Lenin był wściekły na włoskich socjalistów za to, że pozwolili Mussoliniemu odejść. Najbardziej znana anegdota pochodzi z 1922 roku, kiedy to delegacja włoskich socjalistów odwiedziła Moskwę. Lenin miał ich wówczas zapytać z wyrzutem:
„W Italii, w waszej partii, był tylko jeden socjalista, który był w stanie poprowadzić lud ku rewolucji – Benito Mussolini. Dlaczego go straciliście?”
Podobne słowa Lenin miał skierować do Nicoli Bombacciego (który zresztą później stał się bliskim współpracownikiem Mussoliniego w czasach Republiki Salò). Lenin doceniał w Mussolinim to, czego brakowało innym liderom lewicy: charyzmę, brutalną skuteczność i brak skrupułów w dążeniu do celu. Z perspektywy bolszewików, Mussolini był „materiałem na Lenina”, który po prostu wybrał inną drogę – zamiast rewolucji klasowej, postawił na rewolucję narodową.
Warto zauważyć, że wczesny faszyzm Mussoliniego zapożyczył wiele metod od bolszewików. Organizacja partii, kult wodza, propaganda masowa i stosowanie przemocy politycznej jako narzędzia zmiany społecznej – to wszystko Mussolini podpatrzył u Lenina (i vice versa). Sam Mussolini w jednym z wywiadów przyznał, że Lenin był jednym z niewielu ludzi, których naprawdę szanował, mimo że ich ideologie stały się śmiertelnymi wrogami.
Analizując tę historię, można dojść do wniosku, że granica między skrajną lewicą a skrajną prawicą w tamtym okresie była niezwykle cienka. Mussolini nie stał się faszystą z dnia na dzień; jego faszyzm był w dużej mierze wynikiem ewolucji radykalnego socjalizmu w stronę nacjonalizmu.
Gdyby włoscy socjaliści byli bardziej elastyczni lub gdyby Mussolini nie uległ pokusie interwencjonizmu, historia Europy mogłaby wyglądać zupełnie inaczej. Być może zamiast marszu na Rzym, Włochy przeżyłyby własną rewolucję październikową. Ubolewanie Lenina nie wynikało z sympatii do Mussoliniego jako człowieka, ale z pragmatycznego uznania jego talentu do przewodzenia masom – talentu, który Lenin uważał za kluczowy dla sukcesu każdej rewolucji.
Podsumowując, w twierdzeniu o „zadaktach na Lenina” jest bardzo dużo prawdy. Mussolini był jedynym włoskim politykiem tamtej ery, który posiadał brutalną energię niezbędną do obalenia starego systemu. To, że wykorzystał ją do budowy faszystowskiego państwa, a nie komunistycznej utopii, pozostaje jednym z najbardziej fascynujących „co by było, gdyby” w historii XX wieku.