Gość (37.30.*.*)
Literatura od wieków pełni funkcję lustra, w którym przegląda się ludzkość. Choć mogłoby się wydawać, że baśnie czy powieści fantasy powinny serwować nam wyłącznie eskapistyczną rozrywkę i proste podziały na dobro i zło, twórcy tacy jak Andrzej Sapkowski, bracia Grimm czy Hans Christian Andersen poszli o krok dalej. Zamiast lukrowanej rzeczywistości, zaserwowali nam obraz natury ludzkiej, który bywa brutalny, egoistyczny i przesiąknięty mrokiem. Dlaczego zdecydowali się na taką narrację? Odpowiedź kryje się w realizmie, kontekście historycznym oraz chęci zrozumienia, co tak naprawdę czyni nas ludźmi.
W świecie "Wiedźmina" granica między potworem a człowiekiem jest niezwykle cienka, a często wręcz niezauważalna. Andrzej Sapkowski stworzył uniwersum, w którym to nie strzygi czy utopce są największym zagrożeniem, lecz ludzka chciwość, ksenofobia i żądza władzy. Sapkowski sugeruje, że natura ludzka jest skażona egoizmem, ponieważ w jego świecie postacie rzadko kierują się altruizmem, jeśli nie mają w tym własnego interesu.
Geralt z Rivii wielokrotnie przekonuje się, że ludzie, których ratuje, potrafią być bardziej okrutni niż bestie, na które poluje. Autor stosuje tutaj zabieg dekonstrukcji gatunku fantasy. Pokazuje, że w obliczu strachu lub szansy na zysk, człowiek potrafi odrzucić wszelkie zasady moralne. To nie jest jednak pesymizm dla samego pesymizmu – Sapkowski zmusza czytelnika do refleksji nad "mniejszym złem" i nad tym, jak łatwo jest nam usprawiedliwiać własne niegodziwe czyny.
Kiedy myślimy o braciach Grimm, często mamy przed oczami ugrzecznione wersje Disneya. Jednak pierwotne wersje ich baśni były pełne przemocy, kary i surowości. Ważne jest, aby zrozumieć, że Wilhelm i Jakub Grimm nie "wymyślili" tych historii – oni je zbierali i spisywali, bazując na ludowych przekazach. Te opowieści pełniły funkcję ostrzegawczą i edukacyjną w czasach, gdy życie było ciężkie, a przetrwanie zależało od sprytu, a niekoniecznie od dobroci serca.
W baśniach Grimmów egoizm jest często motorem napędowym akcji. Macochy porzucające dzieci w lesie, by starczyło jedzenia dla nich samych, czy rodzeństwo gotowe na zdradę dla bogactwa, to obrazy natury ludzkiej ukształtowanej przez niedostatek. Sugestia, że człowiek jest zły lub egoistyczny, wynikała z obserwacji rzeczywistości wiejskiej Europy, gdzie walka o byt często wygrywała z empatią. Te historie miały uczyć dzieci, że świat jest niebezpieczny, a ludzie nie zawsze mają dobre intencje.
Andersen podszedł do tematu natury ludzkiej z innej strony – bardziej emocjonalnej i społecznej. Jego baśnie, takie jak "Dziewczynka z zapałkami", "Mała Syrenka" czy "Cień", są przesiąknięte smutkiem i pokazują, jak bezduszne potrafi być społeczeństwo wobec jednostki słabej lub innej. Andersen sugerował, że ludzki egoizm objawia się w obojętności i próżności.
W jego utworach często spotykamy postacie, które cierpią z powodu okrucieństwa innych, a sprawcy tego cierpienia rzadko spotykają się z natychmiastową karą. Autor, sam czujący się przez dużą część życia wyrzutkiem, przelewał na papier swoje obserwacje dotyczące ludzkiej powierzchowności. Dla Andersena zło w naturze ludzkiej nie zawsze było krzykliwe – często polegało na braku współczucia i skupieniu wyłącznie na własnym komforcie.
Pierwsze wydanie baśni braci Grimm z 1812 roku było tak brutalne, że spotkało się z krytyką dorosłych. W późniejszych edycjach autorzy zaczęli łagodzić opisy i dodawać chrześcijańskie morały, aby książki były bardziej odpowiednie dla dzieci. Na przykład w pierwotnej wersji "Roszpunki" bohaterka zachodzi w ciążę z księciem, co w późniejszych wersjach zostało całkowicie usunięte.
Można odnieść wrażenie, że Sapkowski, Grimmowie i Andersen byli cynikami, ale prawda jest bardziej złożona. Przedstawianie natury ludzkiej jako egoistycznej służyło kilku celom:
Choć wymienieni autorzy kładli duży nacisk na mroczne aspekty człowieczeństwa, w ich dziełach tli się zazwyczaj iskierka nadziei. U Sapkowskiego mamy postacie zdolne do wielkich poświęceń (jak Yennefer czy Ciri), u Andersena spotykamy czystą, choć często tragicznie kończącą się miłość, a u Grimmów sprawiedliwość – choć surowa – ostatecznie triumfuje.
Sugerowanie, że natura ludzka jest egoistyczna, nie miało na celu potępienia gatunku ludzkiego, lecz raczej ukazanie go w pełnym spektrum szarości. To właśnie ta szczerość sprawia, że ich dzieła są ponadczasowe i wciąż poruszają czytelników na całym świecie, niezależnie od epoki, w której żyją.