Gość (2a00:f41::::::fa01)
Relacja między tragicznie zmarłym aktorem Edwardem Zientarą a jego synem, Mikołajem Zientarą, znanym szerzej jako „M” z blackmetalowego zespołu Mgła, to temat, który od lat budzi zainteresowanie fanów muzyki ekstremalnej i polskiego kina. Choć Mikołaj Zientara rzadko wypowiada się w mediach i pilnie strzeże swojej prywatności, pewne związki biograficzne i artystyczne są niezaprzeczalne, choć ich interpretacja pozostaje w sferze domysłów słuchaczy.
Edward Zientara był jednym z najbardziej charakterystycznych polskich aktorów lat 80. i 90. Widzowie pamiętają go z ról w takich filmach jak „Karate po polsku” czy kultowa „Siekierezada” na podstawie prozy Edwarda Stachury. To właśnie rola Jana Liptowskiego w „Siekierezadzie” – postaci wrażliwej, zmagającej się z egzystencjalnym bólem i wyobcowaniem – stała się w pewnym sensie prorocza dla jego własnego losu.
Aktor zmagał się z problemami osobistymi i zawodowymi, co ostatecznie doprowadziło do tragedii. 25 maja 2011 roku Edward Zientara odebrał sobie życie w swoim mieszkaniu w Tarnowie. Jego śmierć wstrząsnęła środowiskiem artystycznym, a po latach stała się punktem odniesienia dla fanów twórczości jego syna.
Mikołaj Zientara, występujący pod pseudonimem „M”, to postać kluczowa dla współczesnej sceny blackmetalowej, nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Założony przez niego projekt Mgła zyskał status kultowy, a albumy takie jak „With Hearts Toward None” czy „Exercises in Futility” są uważane za arcydzieła gatunku.
Twórczość Mikołaja charakteryzuje się skrajnym nihilizmem, pesymizmem i głęboką refleksją nad bezcelowością ludzkiej egzystencji. Teksty utworów Mgły nie są typowymi dla black metalu opowieściami o siłach nieczystych; to raczej chłodne, intelektualne analizy upadku wartości, samotności i nieuchronności śmierci.
Oficjalnie Mikołaj Zientara nigdy nie potwierdził, aby śmierć ojca była bezpośrednią inspiracją dla konkretnych utworów czy albumów. Jako artysta konsekwentnie oddziela swoje życie prywatne od wizerunku scenicznego – podczas koncertów muzycy Mgły występują w maskach, co ma na celu całkowite odwrócenie uwagi od ich tożsamości na rzecz przekazu muzycznego.
Niemniej jednak, fani i krytycy często doszukują się korelacji czasowej i tematycznej. Śmierć Edwarda Zientary nastąpiła w 2011 roku. Rok później ukazał się album „With Hearts Toward None”, a w 2015 roku przełomowy „Exercises in Futility” (Ćwiczenia z daremności). Tytułowa „daremność” i teksty traktujące o tym, że „każda droga prowadzi donikąd”, w oczach wielu odbiorców rezonują z tragicznym losem ojca muzyka.
Interesującym faktem jest to, że twórczość Edwarda Stachury, którą ekranizował Edward Zientara, przesiąknięta jest podobnym rodzajem egzystencjalnego niepokoju, jaki odnajdujemy w tekstach Mgły. Można zaryzykować stwierdzenie, że istnieje pewna międzypokoleniowa ciągłość w eksplorowaniu mrocznych zakamarków ludzkiej duszy, choć wyrażona w zupełnie innych formach ekspresji – od poetyckiego filmu po surowy black metal.
Warto podkreślić, że wszelkie próby łączenia konkretnych wersów utworów Mgły z osobistą tragedią rodziny Zientarów są jedynie interpretacjami słuchaczy. Mikołaj Zientara w nielicznych wywiadach podkreśla, że jego teksty wynikają z obserwacji świata i ogólnej filozofii nihilistycznej, a nie z chęci upubliczniania osobistych traum.
Nie da się jednak ukryć, że autentyczność i emocjonalny ciężar muzyki Mgły sprawiają, iż wielu odbiorców postrzega ją jako formę przepracowywania najtrudniejszych ludzkich doświadczeń. Czy tragiczna śmierć ojca wpłynęła na twórczość syna? Z psychologicznego punktu widzenia trudno założyć, by tak graniczne wydarzenie pozostało bez wpływu na wrażliwość artysty, jednak w sferze faktów pozostaje to prywatną sprawą lidera Mgły.
Związek między tymi dwiema postaciami pozostaje więc przede wszystkim związkiem krwi oraz pewnej wspólnoty tragicznego, artystycznego spojrzenia na kondycję człowieka, które każdy z nich realizował na swój własny, unikalny sposób.