Gość (37.30.*.*)
Znasz to uczucie, gdy wchodzisz do drogerii, a miła ekspedientka wręcza Ci darmową próbkę nowych perfum, albo gdy w supermarkecie ktoś częstuje Cię kawałkiem sera? Choć wydaje się to miłym gestem, w Twojej głowie właśnie uruchomił się potężny mechanizm psychologiczny. Reguła wzajemności, bo o niej mowa, to jedna z najstarszych i najskuteczniejszych metod wywierania wpływu na ludzi. Sprawia ona, że czujemy się zobowiązani do odwdzięczenia się za otrzymane dobro, nawet jeśli wcale o nie nie prosiliśmy.
W swojej najprostszej formie reguła wzajemności głosi, że powinniśmy starać się odpowiednio odwdzięczyć osobie, która dostarczyła nam jakąś korzyść. Jeśli ktoś wyświadczy nam przysługę, my wyświadczamy ją jemu; jeśli ktoś prześle nam prezent na urodziny, my pamiętamy o jego święcie; jeśli zaprosi nas na kolację, my rewanżujemy się zaproszeniem.
Robert Cialdini, profesor psychologii i autor kultowej książki „Wywieranie wpływu na ludzi”, wskazuje, że reguła ta jest fundamentem ludzkiej kultury. Dzięki niej nasi przodkowie mogli dzielić się zasobami, jedzeniem czy umiejętnościami, mając pewność, że w razie potrzeby otrzymają pomoc zwrotną. To właśnie ten mechanizm pozwolił na rozwój handlu i skomplikowanych struktur społecznych.
Siła tej reguły tkwi w dyskomforcie psychicznym. Większość z nas czuje się bardzo nieswojo, będąc u kogoś „dłużnikiem”. Społeczeństwo nakłada na nas silną presję – osoby, które biorą, a nic nie dają w zamian, są często etykietowane jako „naciągacze” czy „pasożyty”. Aby uniknąć tej łatki i pozbyć się wewnętrznego napięcia, jesteśmy gotowi zrobić wiele, by wyrównać rachunki.
Co ciekawe, reguła wzajemności działa nawet wtedy, gdy:
Skuteczność reguły wzajemności jest niezwykle wysoka, ponieważ uderza w nasze głęboko zakorzenione normy etyczne. W marketingu darmowe próbki nie są aktem hojności, lecz inwestycją. Statystyki pokazują, że rozdawanie darmowych testerów potrafi podnieść sprzedaż danego produktu o kilkadziesiąt, a czasem nawet kilkaset procent.
Innym przykładem jest technika „odmowa-wycofanie” (znana też jako „drzwiami w twarz”). Polega ona na tym, że ktoś prosi nas o coś bardzo dużego (na co prawdopodobnie się nie zgodzimy), a po naszej odmowie wycofuje się do mniejszej prośby. My odbieramy to wycofanie jako ustępstwo i czujemy wewnętrzny przymus, by również ustąpić – czyli zgodzić się na tę mniejszą propozycję.
Mechanizm ten działa nie tylko w sklepach. W polityce często mówi się o „wymianie przysług”. Jeśli polityk poprze ustawę swojego kolegi, oczekuje, że w przyszłości ten odwdzięczy się tym samym. W historii dyplomacji znane są przypadki, gdy państwa wysyłały pomoc humanitarną krajom, które dekady wcześniej pomogły im w czasie kryzysu, mimo że obecne rządy nie miały ze sobą nic wspólnego.
W dużej mierze tak. Psycholodzy określają to mianem „automatycznego reagowania”. Nasz mózg lubi iść na skróty (heurystyki), aby oszczędzać energię. Zamiast za każdym razem analizować, czy dany prezent jest bezinteresowny, uruchamiamy wyuczony program: „dostałem coś -> muszę oddać”.
To działanie na autopilocie sprawia, że jesteśmy podatni na manipulację. Profesjonalni „praktycy wpływu” doskonale wiedzą, jak nacisnąć odpowiedni guzik, by wywołać w nas poczucie zobowiązania.
Rozpoznanie tej techniki wymaga uważności. Oto sygnały ostrzegawcze:
Dobra wiadomość jest taka, że nie musisz stawać się cynikiem i odrzucać każdego miłego gestu. Obrona przed regułą wzajemności polega na zmianie percepcji sytuacji.
Zrozumienie reguły wzajemności to pierwszy krok do tego, by stać się świadomym konsumentem i asertywnym rozmówcą. Wiedza o tym, jak działają nasze mechanizmy obronne i społeczne, pozwala nam cieszyć się darmowymi próbkami bez poczucia, że właśnie sprzedaliśmy swoją wolną wolę za kawałek sera czy saszetkę kremu.