Gość (37.30.*.*)
Analiza tak kompleksowej reformy systemu podatkowego wymaga spojrzenia na budżet państwa jak na gigantyczne naczynie połączone. Z jednej strony mamy potężne ubytki (likwidacja PIT), a z drugiej – cały szereg nowych „strumieni” pieniędzy. Aby odpowiedzieć na pytanie, czy taki bilans by się zamknął, musimy przyjrzeć się liczbom, które rządzą polską gospodarką.
Zanim zaczniemy liczyć zyski z nowych opłat, musimy uświadomić sobie skalę ubytku. Podatek PIT (podatek od osób fizycznych) to jeden z filarów budżetu. W 2023 roku wpływy z PIT (łącznie do budżetu państwa i samorządów) wyniosły około 91 mld zł (po uwzględnieniu reform Polskiego Ładu). Likwidacja tego podatku oznacza, że w kasie państwa nagle brakuje niemal 100 miliardów złotych.
Do tego dochodzi obniżka CIT o 7,5 punktu procentowego. Obecnie CIT wynosi 19% (lub 9% dla małych podatników). Obniżenie go o 7,5 p.p. oznaczałoby spadek wpływów o około 30-40% z tej daniny. Przy wpływach z CIT na poziomie ok. 95 mld zł (dane za 2023 r.), mówimy o kolejnej stracie rzędu 30-35 mld zł.
Łączny ubytek: ok. 125–135 miliardów złotych.
Obecnie w Polsce mamy system stawek 23%, 8%, 5% i 0%. Średnia ważona stawka VAT w Polsce jest znacznie niższa niż 23%, ponieważ ogromna część konsumpcji (żywność, leki, transport) jest opodatkowana stawkami obniżonymi.
Wprowadzenie jednolitej stawki 21% na wszystko to operacja o ogromnej skali:
Ekonomiści szacują, że ujednolicenie VAT-u na poziomie ok. 18-19% byłoby neutralne dla budżetu. Podniesienie go do 21% (przy likwidacji stawek obniżonych) wygenerowałoby potężną nadwyżkę, która mogłaby wynieść nawet 40-60 mld zł. Jest to jednak okupione ogromną inflacją cen podstawowych produktów.
Proponowane przez Ciebie nowe opłaty mają za zadanie „załatać” pozostałą dziurę. Przyjrzyjmy się ich potencjałowi:
Spróbujmy zestawić te szacunkowe wartości (w miliardach PLN), aby sprawdzić, czy bilans wyjdzie na zero:
Straty (Minusy):
Zyski (Plusy):
Wynik: -130 mld zł (straty) + 84,4 mld zł (zyski) = -45,6 mld zł.
Z moich obliczeń wynika, że proponowane zmiany nie zrekompensowałyby w pełni likwidacji podatku PIT oraz obniżki CIT. W budżecie pozostałaby dziura o wielkości około 45–50 miliardów złotych.
Aby system się zbilansował, należałoby albo jeszcze bardziej podnieść VAT (do ok. 24-25% na wszystko), albo znacznie zwiększyć „składkę opiekuńczą”.
Warto zauważyć, że choć matematycznie brakuje ok. 45 mld zł, taka reforma mogłaby wywołać tzw. efekt Laffera. Likwidacja PIT i obniżenie CIT mogłyby tak bardzo zachęcić ludzi do pracy, a firmy do inwestowania, że baza podatkowa (czyli to, od czego liczymy procenty) mogłaby wzrosnąć. Jednak w krótkim terminie (1-3 lata) państwo musiałoby drastycznie ciąć wydatki lub zaciągać ogromne długi, aby sfinansować deficyt powstały po likwidacji PIT.
Dodatkowo, wprowadzenie 21% VAT na chleb, mleko i leki uderzyłoby najmocniej w najuboższych, co prawdopodobnie wymusiłoby wprowadzenie nowych programów socjalnych, generując kolejne koszty dla budżetu.