Gość (83.4.*.*)
Postać Chantal Mauduit do dziś budzi w środowisku wspinaczkowym ogromne emocje. Z jednej strony była wybitną himalaistką, która zdobyła sześć ośmiotysięczników bez użycia tlenu z butli, z drugiej – jej styl bycia i sposób osiągania celów stały się przedmiotem gorących debat. Słynne pytanie Dana Mazura: „Owszem, wykorzystywała swe ciało do wpływania na mężczyzn, ale czemu miałaby tego nie robić?”, uderza w samo sedno kontrowersji dotyczących etyki, feminizmu i pragmatyzmu w najwyższych górach świata. Aby zrozumieć tę tezę, warto przyjrzeć się argumentom obu stron.
Zwolennicy podejścia Mazura często wskazują na to, że góry wysokie to środowisko ekstremalnie brutalne, w którym liczy się przede wszystkim skuteczność. W tym kontekście wykorzystywanie wszelkich dostępnych atutów – w tym uroku osobistego czy charyzmy – jawi się jako przejaw sprytu i instynktu przetrwania.
Wykorzystanie dostępnych zasobów
W himalaizmie lat 90. dominowali mężczyźni, a logistyka wypraw była (i nadal jest) niezwykle kosztowna i skomplikowana. Jeśli Mauduit potrafiła zjednać sobie pomocników, którzy chętniej dzielili się z nią zapasami, pomagali w torowaniu drogi czy poręczowaniu, to z czysto pragmatycznego punktu widzenia działała racjonalnie. Mazur sugeruje, że skoro mężczyźni wykorzystują swoją siłę fizyczną, to dlaczego kobieta miałaby nie wykorzystywać swoich atutów społecznych?
Przełamywanie męskiego monopolu
Można argumentować, że Mauduit grała według zasad świata, który został stworzony przez mężczyzn i dla mężczyzn. W środowisku, które często spychało kobiety na margines, Chantal znalazła sposób, by stać się centralną postacią. Jej postawa mogła być postrzegana jako forma emancypacji – nie prosiła o pozwolenie, by być w górach, ale wykorzystywała dynamikę płci, by realizować własne, ambitne cele.
Naturalna charyzma jako narzędzie
Wielu wspinaczy, którzy znali Chantal, wspominało jej niezwykłą energię, radość życia i magnetyczną osobowość. Jeśli te cechy pomagały jej w zdobywaniu szczytów, trudno ją winić za to, że z nich korzystała. W biznesie czy polityce „soft power” i budowanie relacji są uznawane za kluczowe kompetencje; Mazur zdaje się pytać, dlaczego w górach miałoby być inaczej.
Przeciwnicy takiego postawienia sprawy, wśród których znajdowało się wielu wybitnych wspinaczy tamtej epoki (m.in. Ed Viesturs czy Jon Krakauer), podnosili argumenty dotyczące czystości sportu oraz realnego zagrożenia, jakie taka postawa generowała dla innych.
Zagrożenie dla partnerów wspinaczkowych
Głównym zarzutem wobec Chantal nie było to, że była „miła”, ale to, że jej obecność na wyprawach miała wpływać na osąd mężczyzn. Wspinacze, chcąc jej zaimponować lub pomóc, mogli podejmować nadmierne ryzyko, wykraczające poza standardowe procedury bezpieczeństwa. W górach wysokich, gdzie każda decyzja może kosztować życie, manipulowanie emocjami innych osób jest uznawane za skrajnie nieodpowiedzialne.
Podważanie etosu „fair play”
Himalaizm, zwłaszcza ten sportowy, opiera się na pewnym etosie samodzielności. Krytycy Mauduit twierdzili, że jej sukcesy były „wspomagane” w sposób, który nie był do końca uczciwy wobec innych wspinaczy. Podczas gdy ona prezentowała się jako silna, niezależna alpinistka, w rzeczywistości często polegała na pracy innych (np. Szerpów lub kolegów z innych wypraw), nie zawsze oddając im należne uznanie w relacjach medialnych.
Utrwalanie szkodliwych stereotypów
Z perspektywy feministycznej teza Mazura jest mieczem obosiecznym. Choć może brzmieć jak przyznanie kobiecie sprawczości, w rzeczywistości sprowadza jej wartość do atrakcyjności fizycznej i zdolności manipulacji. Przeciwnicy Mazura argumentują, że takie podejście szkodzi wizerunkowi kobiet w sporcie, sugerując, że nie mogą one osiągnąć sukcesu wyłącznie dzięki swoim umiejętnościom technicznym i wydolności, lecz muszą „płacić” za pomoc wdziękiem.
Warto wiedzieć, że Chantal Mauduit nie była jedynie postacią kontrowersyjną ze względu na relacje z mężczyznami. Była osobą o niezwykle artystycznej duszy. Na szczytach ośmiotysięczników często recytowała poezję, a w bazach pod górą potrafiła tańczyć i śpiewać, co całkowicie odbiegało od surowego, ascetycznego wizerunku typowego himalaisty tamtych lat. To właśnie ta radość życia sprawiała, że jedni ją uwielbiali, a inni uważali za osobę niepasującą do powagi „strefy śmierci”.
Pytanie Dana Mazura pozostaje otwarte i dotyka głębszego problemu: czy w ekstremalnych warunkach moralność i etyka zawodowa powinny ustąpić miejsca skuteczności? Dla Mazura odpowiedź wydawała się oczywista – Chantal wykorzystywała to, co miała, by przeżyć i zwyciężyć. Dla jej krytyków była to jednak droga na skróty, która rzucała cień na jej niewątpliwe osiągnięcia sportowe.
Niezależnie od oceny jej metod, nie da się zaprzeczyć, że Chantal Mauduit była jedną z najsilniejszych kobiet w historii himalaizmu. Jej śmierć w 1998 roku pod lawiną na Dhaulagiri zakończyła barwną i burzliwą karierę, ale dyskusja o tym, jak kobiety (i mężczyźni) powinni budować swoją pozycję w ekstremalnych społecznościach, trwa do dziś.