Gość (37.30.*.*)
Postać Aleksandra Kostki-Napierskiego to jedna z najbardziej zagadkowych i kontrowersyjnych biografii w siedemnastowiecznej historii Polski. Przez jednych uważany za bohatera ludowego i bojownika o wolność chłopów, przez innych za zwykłego oszusta, szpiega na usługach obcych mocarstw lub po prostu ambitnego awanturnika. Kim naprawdę był człowiek, który w 1651 roku rzucił wyzwanie potężnej Rzeczypospolitej, wzniecając bunt na Podhalu?
Zacznijmy od tego, że „Aleksander Kostka-Napierski” to najprawdopodobniej pseudonim, a nie prawdziwe nazwisko. Historycy w większości skłaniają się ku teorii, że pod tym mianem ukrywał się Wojciech Stanisław Bzowski, drobny szlachcic z Mazowsza. Dlaczego więc zmienił tożsamość?
Napierski był mistrzem autokreacji. Podawał się za nieślubnego syna króla Władysława IV Wazy, co miało mu nadać prestiżu i legitymizacji w oczach prostego ludu. Nazwisko „Kostka” z kolei miało sugerować powiązania z potężnym rodem magnackim. Ta aura tajemnicy i królewskiej krwi sprawiła, że chłopi z Podhala chętniej słuchali jego wezwań do buntu przeciwko szlachcie i uciążliwym ciężarom pańszczyźnianym.
Najważniejszy moment w „karierze” Napierskiego nastąpił w czerwcu 1651 roku. Wykorzystał on niezwykle trudną sytuację Rzeczypospolitej – kraj był wówczas zaangażowany w krwawe tłumienie powstania Chmielnickiego na Ukrainie. Główne siły koronne znajdowały się na wschodzie, co pozostawiło południowe granice niemal bezbronne.
Napierski, dysponując niewielkim oddziałem, zdołał podstępem opanować zamek w Czorsztynie. Z tej strategicznie położonej twierdzy rozsyłał uniwersały do chłopów, wzywając ich do powszechnego powstania przeciwko panom. Jego plan był śmiały: chciał wywołać dywersję na tyłach wojsk polskich, co bezpośrednio wspierałoby działania Bohdana Chmielnickiego. Istnieją mocne dowody na to, że Napierski był w kontakcie z kozackim hetmanem i działał jako jego agent.
Sytuacja wsi w XVII wieku była tragiczna. Podwyższanie pańszczyzny, samowola szlachty i bieda sprawiały, że każda obietnica zmiany losu padała na podatny grunt. Napierski obiecywał zniesienie poddaństwa, co dla górali było wizją niemal rajską.
Reakcja władz była jednak szybsza, niż spodziewał się Napierski. Biskup krakowski Piotr Gembicki, nie czekając na powrót króla, zmobilizował oddziały milicji biskupiej oraz okoliczną szlachtę. Zamek w Czorsztynie został oblężony. Choć Napierski liczył na masowe wsparcie chłopstwa z całego regionu, pomoc nie nadeszła w wystarczającej sile.
Po zaledwie kilku dniach oblężenia, w wyniku zdrady części załogi zamku, Aleksander Kostka-Napierski został wydany w ręce wojsk biskupich. Proces był krótki, a wyrok niezwykle surowy. W lipcu 1651 roku w Krakowie Napierski został poddany okrutnym torturom i ostatecznie wbity na pal. Razem z nim stracono jego najbliższych współpracowników: Stanisława Łętowskiego (sołtysa z Czarnego Dunajca) oraz Marcina Radockiego.
Postać Napierskiego przeszła fascynującą ewolucję w polskiej kulturze. W okresie PRL-u próbowano z niego zrobić „polskiego Robin Hooda” lub prekursora walki klasowej. Przedstawiano go jako tragicznego bohatera, który poświęcił życie dla uciemiężonego ludu. W 1955 roku powstał nawet film „Podhale w ogniu”, który utrwalał tę romantyczną wizję.
Współcześni historycy patrzą na niego znacznie chłodniej. Dominują dwa główne nurty interpretacyjne:
Warto wiedzieć, że Napierski przed przybyciem na Podhale podróżował po Europie. Odwiedził m.in. Szwecję, Niemcy i Francję. Jego umiejętność posługiwania się językami obcymi oraz znajomość realiów wojskowych sugerują, że przeszedł solidne przeszkolenie, co tylko podsyca teorie o jego szpiegowskiej działalności na rzecz wrogów Rzeczypospolitej.
Niezależnie od tego, czy uznamy go za zdrajcę, czy za tragicznego buntownika, Aleksander Kostka-Napierski pozostaje symbolem głębokich napięć społecznych XVII-wiecznej Polski. Jego krótki, ale gwałtowny bunt pokazał, jak kruchy był spokój wewnętrzny państwa w obliczu zewnętrznych zagrożeń.