Gość (37.30.*.*)
Temat czarnego pieczywa powraca jak bumerang, zwłaszcza od kiedy w menu popularnych burgerowni i piekarni zagościły bułki o głębokim, niemal smolistym kolorze. Wiele osób zastanawia się, czy taka barwa to tylko efektowny zabieg marketingowy, czy może ukryte zagrożenie dla zdrowia. Aby odpowiedzieć na pytanie, czy zwykła czarna bułka może powodować raka, musimy najpierw rozróżnić dwa rodzaje „czerni” w pieczywie: tę pochodzącą z dodatku węgla aktywnego oraz tę, która jest wynikiem przypalenia.
Większość nowoczesnych czarnych bułek, które widzimy w mediach społecznościowych, zawdzięcza swój kolor dodatkowi węgla aktywnego (E153). Jest to ten sam składnik, który kupujemy w aptece na problemy żołądkowe. Węgiel aktywny sam w sobie nie jest uznawany za substancję rakotwórczą. Wręcz przeciwnie – w medycynie ceni się go za zdolność wiązania toksyn.
Jednak stosowanie go w żywności ma pewien haczyk. Węgiel aktywny jest niezwykle skuteczny w „sprzątaniu” naszego organizmu, co oznacza, że nie odróżnia toksyn od cennych substancji. Jeśli jemy czarne bułki regularnie, węgiel może wiązać witaminy, minerały, a co najważniejsze – leki. Jeśli przyjmujesz leki na stałe (np. antykoncepcję lub leki na tarczycę), czarna bułka zjedzona w bliskim odstępie czasu może osłabić ich działanie. Nie powoduje to raka, ale może realnie wpłynąć na Twoje bezpieczeństwo zdrowotne.
Zupełnie inną kwestią jest bułka, która stała się czarna (lub bardzo ciemnobrązowa) w wyniku zbyt długiego pieczenia lub przypalenia. Tutaj wkraczamy w obszar chemii żywności, a konkretnie reakcji Maillarda. To proces, który nadaje pieczywu smak, zapach i złocisty kolor, ale gdy wymknie się spod kontroli, prowadzi do powstania akrylamidu.
Akrylamid to związek chemiczny, który powstaje w produktach skrobiowych poddawanych obróbce termicznej w temperaturze powyżej 120°C. Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC) klasyfikuje akrylamid jako substancję „prawdopodobnie rakotwórczą dla ludzi” (grupa 2A).
Proces powstawania tej substancji można opisać w kilku punktach:
Zatem, jeśli przez „czarną bułkę” rozumiesz taką, która po prostu się spaliła, to rzeczywiście dostarczasz organizmowi substancję o potencjalnym działaniu nowotworowym. Jednorazowe zjedzenie przypieczonego tosta nie wywoła natychmiast choroby, ale regularne spożywanie mocno spieczonych produktów może zwiększać ryzyko w dłuższej perspektywie.
Warto wspomnieć, że nie każda ciemna bułka to węgiel aktywny lub spalenizna. Często spotykamy pieczywo barwione karmelem amoniakalnym (E150c) lub ekstraktem słodowym. Choć karmel amoniakalny budzi kontrowersje w niektórych środowiskach naukowych ze względu na obecność związku 4-MEI (4-metyloimidazol), w ilościach dopuszczonych do spożycia w Unii Europejskiej jest uznawany za bezpieczny. Nie ma bezpośrednich dowodów na to, by jedzenie bułek barwionych tymi substancjami powodowało raka u ludzi.
Jeśli lubisz eksperymentować w kuchni lub po prostu cenisz sobie dobre pieczywo, pamiętaj o kilku zasadach, które zminimalizują ryzyko:
W Polsce często mylimy „czarny chleb” (czyli ciemne pieczywo razowe, żytnie) z pieczywem barwionym. Prawdziwy ciemny chleb swoją barwę zawdzięcza pełnemu ziarnu i długiemu procesowi fermentacji na zakwasie. Takie pieczywo jest niezwykle zdrowe, bogate w błonnik i paradoksalnie może pomagać w profilaktyce nowotworów układu pokarmowego, dzięki wspieraniu mikroflory jelitowej. Kluczem jest więc odróżnienie naturalnej ciemnej barwy ziarna od sztucznego barwnika lub spalenizny.