Gość (37.30.*.*)
Kiedy za oknem robi się cieplej, mało co kusi tak bardzo jak wysoka szklanka mrożonej kawy z kostkami lodu lub orzeźwiająca mrożona herbata z plasterkiem cytryny. Dla wielu z nas to letni rytuał i synonim relaksu. Okazuje się jednak, że to, co dla nas jest chwilą przyjemności, u lekarzy, dietetyków oraz specjalistów od medycyny naturalnej wywołuje lekki niepokój. Choć zimne napoje wydają się idealnym ratunkiem na upały, eksperci mają długą listę argumentów, dla których powinniśmy mocno ograniczyć picie zimnej herbaty i kawy. Dlaczego tak się dzieje? Przyjrzyjmy się temu bliżej.
W Chinach od wieków powtarza się przysłowie: „Wczorajsza herbata jest gorsza niż ukąszenie żmii”. Choć brzmi to bardzo dramatycznie, współczesna nauka przyznaje temu stwierdzeniu sporo racji. Kiedy zaparzasz herbatę i zostawiasz ją do ostygnięcia na wiele godzin (lub, co gorsza, na całą noc), napar staje się idealną pożywką dla bakterii i zarodników pleśni. Wilgotne, bogate w organiczne związki środowisko sprawia, że mikroorganizmy mnożą się w ekspresowym tempie.
Podobny problem dotyczy niezwykle popularnej kawy typu cold brew, czyli parzonej na zimno poprzez wielogodzinne macerowanie ziaren w wodzie o temperaturze pokojowej. Ponieważ w tym procesie nie używa się wrzątku, który naturalnie sterylizuje napój, ryzyko przeżycia i namnożenia się patogenów (takich jak E. coli czy Listeria) jest znacznie wyższe niż przy tradycyjnym parzeniu.
Wiele osób pije kawę i herbatę nie tylko dla pobudzenia, ale również ze względu na ich silne właściwości prozdrowotne. Oba te napoje są bombą antyoksydacyjną – zawierają polifenole, które neutralizują wolne rodniki, opóźniają procesy starzenia i chronią przed wieloma chorobami.
Niestety, badania pokazują, że temperatura parzenia ma kluczowe znaczenie dla uwalniania tych cennych związków. Kawa parzona na zimno (cold brew) wykazuje mniejszą aktywność przeciwutleniającą niż ta przygotowana tradycyjnie, przy użyciu gorącej wody. Z kolei w przypadku herbaty, pozostawienie naparu do całkowitego ostygnięcia na powietrzu prowadzi do utleniania się polifenoli, przez co tracimy lwią część jej dobroczynnych właściwości.
To argument, który najczęściej podnoszą urolodzy i nefrolodzy. Herbata (zwłaszcza czarna) jest bogata w szczawiany – związki chemiczne, które w nadmiarze mogą krystalizować w drogach moczowych, prowadząc do bolesnej kamicy nerkowej.
Dlaczego zimna herbata jest pod tym względem gorsza? Kiedy pijemy herbatę na ciepło, zazwyczaj parzymy ją krócej i rzadziej przygotowujemy ją w ogromnych ilościach. Mrożoną herbatę mamy tendencję pić litrami, traktując ją jak zwykłą wodę. Ponadto w gotowych, butelkowanych herbatach mrożonych stężenie szczawianów bywa bardzo wysokie, a brak odpowiedniego nawodnienia czystą wodą tylko potęguje ryzyko odkładania się złogów w nerkach.
Z punktu widzenia fizjologii, nasz układ pokarmowy najlepiej funkcjonuje, gdy dostarczamy mu pokarmów i płynów o temperaturze zbliżonej do temperatury ciała. Wypicie lodowatej kawy lub herbaty bezpośrednio po posiłku (lub w jego trakcie) wywołuje w żołądku prawdziwy szok termiczny.
Niska temperatura powoduje kurczenie się naczyń krwionośnych w błonie śluzowej żołądka, co osłabia wydzielanie enzymów trawiennych. Dodatkowo zimno sprawia, że tłuszcze zawarte w zjedzonym posiłku twardnieją i krzepną, co drastycznie utrudnia ich rozkład i przyswajanie. Efekt? Uczucie ciężkości, wzdęcia, zgaga, a nawet bolesne skurcze żołądka.
Warto też wspomnieć o tradycyjnej medycynie chińskiej (TCM) oraz ajurwedzie. Według tych starożytnych systemów zimne napoje dosłownie „gaszą ogień trawienny” (Agni), co prowadzi do nagromadzenia toksyn w organizmie i spowolnienia metabolizmu.
Intuicja podpowiada nam, że w upalny dzień lodowaty napój przyniesie upragnioną ulgę. To jednak tylko chwilowe złudzenie. Organizm po otrzymaniu dawki zimna natychmiast uruchamia procesy termoregulacyjne, aby ogrzać wnętrze ciała. W rezultacie zaczyna produkować jeszcze więcej ciepła, przez co po krótkiej chwili robi nam się jeszcze goręcej.
Co gorsza, gwałtowne schłodzenie gardła lodowatym płynem powoduje nagłe obkurczenie naczyń krwionośnych w tym obszarze. To drastycznie zmniejsza przepływ krwi, a wraz z nią – liczbę komórek odpornościowych (białych krwinek), które pełnią rolę strażników przed infekcjami. Wirusy i bakterie, które normalnie zostałyby szybko zneutralizowane, zyskują wolną drogę do ataku, co wyjaśnia, dlaczego tak wiele osób cierpi na anginę czy zapalenie gardła w środku upalnego lata.
Nie oznacza to oczywiście, że musisz całkowicie zrezygnować z letniego orzeźwienia. Wystarczy wprowadzić kilka prostych zasad, które pozwolą Ci cieszyć się ulubionymi napojami w bezpieczny sposób:
Letnie napoje mogą być wspaniałym urozmaiceniem diety, o ile podejdziemy do nich z rozsądkiem. Umiar, świeżość i unikanie skrajnych temperatur to klucz do tego, by cieszyć się smakiem bez nieprzyjemnych konsekwencji zdrowotnych.