Gość (83.4.*.*)
K2, nazywana „Górą Gór” lub „Morderczą Górą”, od zawsze przyciągała najbardziej ambitnych wspinaczy świata. W 1992 roku oczy środowiska wysokogórskiego zwrócone były na Chantal Mauduit – francuską alpinistkę, która swoją charyzmą i bezkompromisowym stylem pisania historii wspinaczki budziła zarówno podziw, jak i kontrowersje. Jej wejście na K2 przeszło do legendy nie tylko ze względu na sportowy sukces, ale przede wszystkim z powodu dramatycznych wydarzeń, które rozegrały się podczas zejścia.
Zanim przejdziemy do samego incydentu, warto zrozumieć, kim była główna bohaterka tej historii. Chantal Mauduit nie była typową himalaistką. Kochała poezję, na wyprawy zabierała książki, a wspinanie traktowała jako formę ekspresji i wolności. Jej styl był niezwykle ambitny: wspinała się bez użycia dodatkowego tlenu z butli, co w przypadku K2 – góry znacznie trudniejszej technicznie od Everestu – jest wyzwaniem ekstremalnym. W 1992 roku stała się czwartą kobietą w historii, która stanęła na wierzchołku K2, ale cena, jaką niemal za to zapłaciła, była najwyższa.
Tragedia w wysokich górach rzadko jest wynikiem jednego błędu. Zazwyczaj to splot niefortunnych zdarzeń i ryzykownych decyzji. W przypadku Chantal Mauduit na K2 w 1992 roku kluczowe były trzy czynniki:
Chantal zdobyła szczyt 3 sierpnia 1992 roku bez wspomagania tlenowego. Na wysokości powyżej 8000 metrów, w tzw. „strefie śmierci”, organizm ludzki nie jest w stanie się regenerować, a każda minuta to walka o przetrwanie. Ekstremalny wysiłek fizyczny doprowadził ją na skraj całkowitego wyczerpania organizmu.
To był bezpośredni powód, dla którego Francuzka utknęła w drodze powrotnej. Podczas ataku szczytowego lub tuż po nim, na skutek intensywnego promieniowania UV i prawdopodobnie niedostatecznej ochrony oczu, Chantal doznała ślepoty śnieżnej. Straciła wzrok, co w labiryncie lodowych seraków i stromych zboczy K2 oznacza wyrok śmierci.
K2 słynie z kapryśnej aury. Gdy Chantal zaczęła schodzić, warunki gwałtownie się pogorszyły. Widoczność spadła niemal do zera, a temperatura drastycznie się obniżyła. Samotna, niewidoma i skrajnie wyczerpana kobieta nie miała szans na samodzielne dotarcie do obozu.
To, że Chantal Mauduit przeżyła 1992 rok na K2, graniczy z cudem, a ten cud miał konkretne imiona: Ed Viesturs i Scott Fischer. Amerykańscy wspinacze, którzy sami byli wycieńczeni po własnym ataku szczytowym (również bez tlenu), natknęli się na Chantal w okolicach tzw. „Bottleneck” (Szyjki Butelki) – najbardziej niebezpiecznego miejsca na górze.
Francuzka znajdowała się w stanie półświadomości, nie była w stanie samodzielnie stać. Viesturs i Fischer podjęli heroiczną decyzję o sprowadzeniu jej w dół. Przez wiele godzin, ryzykując własnym życiem, dosłownie znosili i asekurowali niewidomą koleżankę przez technicznie trudne odcinki. To jedna z najbardziej znanych akcji ratunkowych w historii himalaizmu, która pokazuje, że solidarność ponad szczytami istnieje nawet w najbardziej ekstremalnych warunkach.
Wydarzenia z 1992 roku odbiły się szerokim echem w świecie wspinaczkowym i miały długofalowe skutki:
Chantal Mauduit nie wyciągnęła z tej lekcji wniosku, który nakazywałby jej zwolnić. Przez kolejne lata kontynuowała swoją pasję, często wspinając się samotnie. Niestety, jej historia zakończyła się tragicznie w 1998 roku. Podczas próby zdobycia Dhaulagiri, Chantal oraz jej partner Ang Tshering zostali znalezieni martwi w namiocie w obozie II. Przyczyną śmierci było prawdopodobnie uduszenie gazami z maszynki do gotowania lub uderzenie spadającego lodu/lawiny, choć dokładne okoliczności do dziś budzą pewne wątpliwości.
Incydent na K2 z 1992 roku pozostaje jednym z najbardziej przejmujących dowodów na to, jak cienka jest granica między wielkim triumfem a ostateczną tragedią w najwyższych górach świata.