Gość (185.187.*.*)
Utwór „When You’re Gone” to jeden z tych nieśmiertelnych hitów końcówki lat 90., który do dziś regularnie rozbrzmiewa w stacjach radiowych. Energetyczny duet Bryana Adamsa z Melanie C (znaną szerzej jako Sporty Spice z grupy Spice Girls) podbił listy przebojów w 1998 roku. Choć uwaga słuchaczy często skupia się na chemii między wokalistami, fani gitary od razu wyłapują charakterystyczną, melodyjną solówkę. Za jej wykonanie odpowiada wieloletni współpracownik i przyjaciel Adamsa – Keith Scott.
Jeśli słuchasz muzyki Bryana Adamsa, to z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością słuchasz partii gitarowych Keitha Scotta. Ten kanadyjski muzyk towarzyszy Adamsowi niemal od samego początku jego kariery, czyli od 1976 roku. Scott jest odpowiedzialny za większość kultowych solówek w takich utworach jak „Summer of '69”, „Heaven” czy „(Everything I Do) I Do It for You”.
W „When You’re Gone” Keith Scott po raz kolejny udowadnia, że w rocku stadionowym mniej znaczy więcej. Solówka w tym utworze nie jest pokazem technicznej ekwilibrystyki, ale idealnie skrojonym fragmentem, który dopełnia strukturę piosenki. Jest krótka, treściwa i niezwykle „śpiewna” – co jest znakiem rozpoznawczym stylu Scotta.
Solówka w tym utworze charakteryzuje się czystym, ale lekko przesterowanym brzmieniem, które świetnie przebija się przez miks. Keith Scott często korzysta z gitar marki Fender Stratocaster oraz Gibson Les Paul, a jego styl opiera się na mocnym vibrato i precyzyjnym podciąganiu strun (tzw. bending).
Warto zauważyć, że choć Bryan Adams sam jest sprawnym gitarzystą i często gra partie rytmiczne na swoich koncertach, to właśnie Keithowi powierza najbardziej wymagające i eksponowane momenty. Ich współpraca jest uważana za jedną z najtrwalszych i najbardziej zgranych relacji w historii muzyki rockowej.
W muzyce pop-rockowej solówka gitarowa ma za zadanie podbić energię utworu przed ostatnim refrenem, nie odciągając jednocześnie uwagi od głównej melodii. Keith Scott w „When You’re Gone” wykonał to zadanie perfekcyjnie. To właśnie dzięki takim detalom utwór ten, mimo upływu ponad 25 lat od premiery, wciąż brzmi świeżo i nowocześnie.
Jeśli więc kiedykolwiek będziesz nucić ten charakterystyczny motyw gitarowy, pamiętaj, że stoi za nim człowiek, który od dekad kształtuje brzmienie kanadyjskiego rocka u boku Bryana Adamsa. Keith Scott to postać, która w świecie gitarzystów cieszy się ogromnym szacunkiem, mimo że często pozostaje w cieniu wielkiego frontmana.