Gość (37.30.*.*)
Muzyka i jazda samochodem to duet idealny, który towarzyszy nam od dekad. Niezależnie od tego, czy pokonujesz setki kilometrów autostradą, czy stoisz w korku w centrum miasta, odpowiedni rytm potrafi całkowicie zmienić nastrój podróży. Przez lata rynek muzyczny wykreował setki utworów dedykowanych „królom szos”, ale czy w tej branży znalazło się miejsce dla kobiet? Przyjrzyjmy się temu, jak wyglądają piosenki dla kierowców i czy kierowczynie mają swoje własne hymny.
Tradycyjnie piosenki dla kierowców kojarzą się z muzyką country, rockiem lub polskim nurtem „piosenki drogi”. Przez lata to właśnie mężczyźni byli głównymi bohaterami opowieści o wielkich ciężarówkach, tęsknocie za domem i wolności, jaką daje asfalt. W Polsce niekwestionowanym królem tego gatunku był przez lata zespół Trzeci Oddech Kaczuch czy autorzy tacy jak Andrzej Kieruzalski.
Warto wspomnieć o takich klasykach jak:
Te utwory budowały etos kierowcy jako twardziela, samotnego wilka, który mierzy się z pogodą i zmęczeniem. Jednak czasy się zmieniają, a wraz z nimi zmienia się struktura osób siedzących za kółkiem.
Choć termin „kierowczyni” wciąż budzi u niektórych emocje, kobiety za kierownicą – zarówno tą w samochodzie osobowym, jak i w 40-tonowej ciężarówce – to codzienność. Czy mają one swoje dedykowane piosenki? Odpowiedź brzmi: i tak, i nie.
W popkulturze rzadziej spotkamy piosenki stricte o „kierowczyniach” w takim samym stylu, w jakim śpiewano o „kierowcach tirów”. Zamiast tego mamy jednak całą masę utworów o kobiecej niezależności, sile i wolności, gdzie samochód jest kluczowym symbolem.
W Polsce również pojawiają się akcenty dedykowane paniom za kółkiem. Coraz częściej w radiach słyszymy playlisty „dla kierowczyń”, które stawiają na energię, pewność siebie i pozytywny vibe, odchodząc od nostalgicznego tonu dawnych piosenek drogi.
Z technicznego punktu widzenia – oczywiście nie. Dobra muzyka broni się sama, niezależnie od tego, kto trzyma kierownicę. Jednak psychologia transportu wskazuje na ciekawe różnice. Kobiety częściej wybierają muzykę, która pomaga im się zrelaksować i zredukować stres związany z ruchem drogowym. Mężczyźni z kolei częściej sięgają po utwory dynamiczne, które podkreślają moc silnika i dynamikę jazdy.
Współczesne serwisy streamingowe, takie jak Spotify czy Tidal, odeszły od sztywnego podziału na piosenki „dla panów” i „dla pań”. Zamiast tego znajdziemy playlisty typu „Women on the Road” czy „Girl Power Drive”, które promują twórczość kobiet i są skierowane właśnie do kierowczyń, celebrując ich obecność na drogach.
Czy wiesz, że tempo piosenki, której słuchasz, może wpływać na to, jak mocno naciskasz pedał gazu? Badania przeprowadzone przez naukowców z South China University of Technology wykazały, że słuchanie muzyki o tempie powyżej 120 uderzeń na minutę (BPM) może prowadzić do bardziej agresywnej jazdy i częstszego przekraczania prędkości.
Najbezpieczniejsza muzyka do auta to taka, która oscyluje w granicach 60–80 BPM – czyli w rytmie zbliżonym do bicia ludzkiego serca. Może to być spokojny jazz, soft rock lub niektóre ballady popowe. Niezależnie od tego, czy czujesz się kierowcą, czy kierowczynią, warto o tym pamiętać, planując trasę.
Jeśli szukasz utworów, które umilą Ci czas za kółkiem, warto wymieszać klasykę z nowoczesnością. Oto kilka wskazówek:
Podsumowując, piosenki dla kierowców ewoluowały. Od męskich opowieści o trudach trasy, przeszliśmy do szerokiego wachlarza muzyki, w której kierowczynie znajdują swoje miejsce jako silne, niezależne uczestniczki ruchu. Muzyka na drodze nie ma płci – ma za to moc sprawiania, że każda podróż staje się lepsza.