Gość (37.30.*.*)
Wyobraźmy sobie istotę, która na pierwszy rzut oka przypomina człowieka, ale jej biologia i anatomia wykraczają daleko poza to, co znamy z lekcji biologii. Taka kumulacja cech – od gigantycznych stóp po zdolność widzenia promieniowania gamma – stworzyłaby organizm idealnie przystosowany do ekstremalnych warunków, ale jednocześnie borykający się z zupełnie nowymi wyzwaniami ewolucyjnymi. Jak wyglądałaby codzienność takiej osoby i jakie mechanizmy rządziłyby jej ciałem?
Dwa razy dłuższe stopy z sześcioma palcami całkowicie zmieniłyby sposób, w jaki się poruszamy. Standardowa ludzka stopa działa jak dźwignia, a jej wydłużenie o 100% sprawiłoby, że krok stałby się znacznie potężniejszy, choć prawdopodobnie mniej zwrotny. Dodatkowy, szósty palec zwiększyłby płaszczyznę podparcia, co w teorii mogłoby dawać niesamowitą równowagę na bagnistym lub sypkim terenie. Jednak znalezienie butów w rozmiarze 80-90 byłoby najmniejszym problemem – taka dźwignia wymagałaby potężnych mięśni łydek i Achillesa, aby w ogóle oderwać piętę od ziemi.
Właśnie tutaj z pomocą przychodzi zmodyfikowany kręgosłup. Dodatkowy kręg piersiowy (trzynasty) wydłużyłby tułów, co mogłoby zwiększyć elastyczność klatki piersiowej i zrobić miejsce dla większych narządów. Zwiększenie obwodu kręgosłupa o 0,5–1 cm to z kolei ogromna zmiana w stabilności strukturalnej. Taki „pogrubiony” rdzeń kostny byłby w stanie udźwignąć znacznie większe obciążenia pionowe, co jest niezbędne przy tak długich dźwigniach, jakimi stałyby się nowe stopy.
Zwiększenie pojemności żołądka o 1,5 litra to przejście w stronę układu pokarmowego przeżuwaczy lub dużych drapieżników. Jednak to nie objętość, a chemia trawienia jest tu kluczowa. Zdolność do rozkładania chityny (budującej pancerze owadów i grzybów), lektyn, oligosacharydów i inhibitorów enzymów (obecnych w surowych roślinach strączkowych i zbożach) uczyniłaby z człowieka istotę niemal niezależną od obróbki termicznej jedzenia.
Taki człowiek mógłby przetrwać, jedząc surowe ziarna, twarde chrząszcze i rośliny, które dla nas są toksyczne lub ciężkostrawne. Co więcej, specjalny organ produkujący witaminy B2 i B12 oraz melatoninę i endorfiny sprawiłby, że dieta mogłaby być skrajnie monotonna bez uszczerbku na zdrowiu.
Najbardziej fantastycznym elementem tej układanki jest trzecie oko nad nosem. Widzenie w ultrafiolecie (UV) pozwoliłoby dostrzegać wzory na kwiatach czy ślady moczu zwierząt, co jest typowe dla niektórych ptaków i owadów. Jednak widzenie w zakresie promieniowania gamma to już zupełnie inna kategoria.
Promieniowanie gamma jest ekstremalnie przenikliwe i niesie ogromną energię. Gdyby oko potrafiło je rejestrować, człowiek mógłby „widzieć” źródła radioaktywne, ale obraz byłby prawdopodobnie bardzo rozmyty, ponieważ promienie gamma przechodzą przez większość soczewek biologicznych. Taki zmysł byłby systemem wczesnego ostrzegania przed promieniowaniem jonizującym, co w świecie postapokaliptycznym lub kosmicznym byłoby bezcenne.
Umieszczenie receptorów zimna bezpośrednio na języku (zamiast tylko w skórze czy głębszych tkankach) radykalnie zmieniłoby percepcję jedzenia. Każdy kęs pokarmu o temperaturze niższej niż temperatura ciała byłby odczuwany niezwykle intensywnie. Mogłoby to służyć jako mechanizm obronny przed spożywaniem zamrożonych pokarmów, które mogłyby uszkodzić rozbudowany żołądek, lub ułatwiać termoregulację organizmu poprzez precyzyjne monitorowanie temperatury przyjmowanych płynów.
Większość ludzi posiada gen kodujący enzym kitynazę (AMCase), jednak jego aktywność w naszym układzie pokarmowym jest bardzo niska. Nasi przodkowie prawdopodobnie jedli znacznie więcej owadów, ale wraz z przejściem na dietę opartą na rolnictwie i gotowaniu, zdolność ta zanikła. Opisana wyżej modyfikacja byłaby więc powrotem do „ustawień fabrycznych” w wersji super-zaawansowanej.
Taka istota byłaby biologicznym czołgiem. Odporna na głód (dzięki trawieniu wszystkiego i autprodukcji witamin), stabilna fizycznie i wyposażona w zmysły pozwalające przetrwać w ekstremalnych środowiskach. Jednak tak skomplikowana maszyneria wymagałaby ogromnych ilości energii – samo utrzymanie tak rozbudowanego mózgu i dodatkowych narządów sprawiłoby, że mimo większego żołądka, taka osoba musiałaby jeść niemal bez przerwy lub posiadać niespotykanie wydajny metabolizm.