Gość (37.30.*.*)
Widok mewy, która zdaje się „stać” w miejscu wysoko nad ziemią, potrafi zafascynować. Wygląda to niemal jak błąd w symulacji – ptak rozpościera skrzydła i nieruchomieje, ignorując grawitację. Wokół tego zjawiska narosło wiele opowieści, w tym ta najbardziej popularna: że mewy potrafią w tej pozycji uciąć sobie drzemkę. Jak jest naprawdę? Czas oddzielić naukowe fakty od nadmorskich legend.
Krótka odpowiedź brzmi: to mit, choć ziarno prawdy leży zupełnie gdzie indziej. Mewy rzeczywiście potrafią zawisnąć w bezruchu względem ziemi, ale nie robią tego po to, by spać. Co więcej, gdyby mewa zasnęła w takiej pozycji, niemal natychmiast straciłaby równowagę i spadła.
Zjawisko „wiszenia” w powietrzu to czysta fizyka i efekt wykorzystania prądów powietrznych, a nie magiczna zdolność do spania w locie. Aby utrzymać się w jednym punkcie, ptak musi stale i bardzo precyzyjnie korygować ustawienie swoich piór i kąt nachylenia skrzydeł. To proces wymagający pełnej koncentracji i aktywności układu nerwowego.
To, co bierzemy za bezruch, w rzeczywistości jest dynamiczną walką z wiatrem. Proces ten nazywa się fachowo żaglowaniem lub wykorzystywaniem prądów wznoszących.
Kiedy silny wiatr wieje w stronę klifu, budynku lub innej przeszkody, zostaje wypchnięty do góry. Mewa ustawia się dziobem do wiatru i balansuje tak, aby siła nośna generowana przez wiatr była dokładnie równa jej ciężarowi, a prędkość wiatru znosiła jej prędkość postępową. W efekcie, patrząc z dołu, mamy wrażenie, że ptak jest przyklejony do nieba.
Wymaga to jednak ciągłej pracy mięśni i mózgu. Mewa musi reagować na każdy podmuch, każdą zmianę gęstości powietrza. Gdyby zasnęła, jej mięśnie by się rozluźniły, skrzydła zmieniłyby kąt i ptak po prostu runąłby w dół lub został porwany przez wiatr.
Choć mewy nie śpią „wisząc” w miejscu, nauka potwierdza, że niektóre ptaki potrafią spać podczas lotu. Robią to jednak w zupełnie inny sposób – podczas długodystansowego szybowania nad oceanem, a nie w trakcie stacjonarnego zawisu.
Kluczem do tego sukcesu jest sen jednopółkulowy (USWS – unihemispheric slow-wave sleep). Polega on na tym, że jedna połowa mózgu zasypia, podczas gdy druga pozostaje aktywna i kontroluje lot oraz wypatruje zagrożeń. Ptak dosłownie śpi z jednym otwartym okiem.
Badania przeprowadzone na fregatach (ptakach morskich spędzających tygodnie w locie) wykazały, że potrafią one spać w ten sposób przez krótkie chwile, szybując na dużych wysokościach. Mewy również posiadają zdolność do snu jednopółkulowego, ale wykorzystują go głównie odpoczywając na wodzie lub na lądzie, by chronić się przed drapieżnikami.
Skoro nie śpią, to po co marnują energię na wiszenie w jednym miejscu? Powody są zazwyczaj dwa:
Zdolność do zawisu w miejscu (choć w innym stylu) posiadają przede wszystkim kolibry, które robią to dzięki niesamowicie szybkiej pracy skrzydeł, oraz pustułki – małe sokoły, które „kreskują” w powietrzu, wypatrując gryzoni. Żaden z tych ptaków nie robi tego jednak w trakcie snu.
Podsumowując, jeśli zobaczysz mewę nieruchomo zastygłą nad Twoją głową, możesz mieć pewność, że nie śpi. Wręcz przeciwnie – jest bardzo uważna i prawdopodobnie właśnie planuje swój kolejny ruch, wykorzystując niewidzialną siłę wiatru do swoich celów.