Gość (37.30.*.*)
Wielu właścicieli mruczków, obserwując swoje pupile zwinięte w kłębek w ciasnym pudełku lub wyciągnięte w przedziwnych pozach na oparciu kanapy, zastanawia się, czy ich kręgosłup w ogóle posiada kości. Krąży nawet popularny mit, że kręgosłupa kota nie da się złamać, bez względu na to, jak bardzo zostanie wygięty. Czas rozprawić się z tą teorią: to absolutny mit. Choć kocia anatomia jest arcydziełem inżynierii natury, kręgosłup kota jest strukturą kostną, która – jak każda inna – może ulec uszkodzeniu, pęknięciu lub całkowitemu złamaniu.
Przekonanie o niezniszczalności kociego kręgosłupa bierze się z jego niesamowitej elastyczności, która bije na głowę możliwości człowieka czy większości innych ssaków. Koty potrafią wygiąć grzbiet w wysoki łuk, obrócić tułów o niemal 180 stopni w locie i przecisnąć się przez szczeliny, które wydają się na to za wąskie. Ta „płynność” sprawia, że postronny obserwator może odnieść wrażenie, iż kocie ciało nie ma żadnych ograniczeń fizycznych.
W rzeczywistości jednak kręgosłup kota składa się z twardych kręgów. Jeśli siła nacisku lub uderzenia przekroczy wytrzymałość tkanki kostnej lub więzadeł, dochodzi do tragedii. Upadki z dużych wysokości, wypadki komunikacyjne czy przytrzaśnięcie drzwiami to najczęstsze przyczyny złamań kręgosłupa u kotów, które mogą prowadzić do paraliżu, a nawet śmierci zwierzęcia.
Skoro wiemy już, że kręgosłup kota można złamać, warto zapytać: dlaczego jest on aż tak giętki? Odpowiedź kryje się w kilku unikalnych cechach anatomicznych, które odróżniają mruczki od ludzi:
To, że kot po ekstremalnym wygięciu wraca do swojej pierwotnej formy, nie jest magią, lecz zasługą niezwykle silnych i elastycznych mięśni oraz więzadeł. Działają one jak system naciągów, które po ustaniu działania siły zewnętrznej (lub po prostu po zmianie pozycji przez kota) przyciągają kręgi z powrotem na ich anatomiczne miejsce.
Warto jednak wiedzieć, że „naturalny kształt” kręgosłupa kota nie jest linią prostą. Koty mają naturalną kifozę (wygięcie do góry) w odcinku piersiowym i lędźwiowym, co pozwala im gromadzić energię jak w napiętym łuku, a następnie gwałtownie ją uwalniać podczas skoku lub biegu.
Z elastycznością kręgosłupa wiąże się słynny „odruch prostowania”, dzięki któremu koty niemal zawsze spadają na cztery łapy. Podczas upadku kot wykorzystuje swój giętki kręgosłup, aby skręcić przednią i tylną część ciała w przeciwnych kierunkach.
Działa to trochę jak wyżymanie ręcznika: najpierw obraca się głowa i przednie łapy (dzięki informacjom z błędnika w uchu środkowym), a ułamek sekundy później, dzięki elastyczności kręgów lędźwiowych, następuje obrót miednicy i tylnych kończyn. Bez tak giętkiego kręgosłupa ten manewr byłby fizycznie niemożliwy do wykonania w tak krótkim czasie.
W 2014 roku Marc-Antoine Fardin otrzymał Nagrodę Ig Nobla za badania nad reologią kotów. Postawił on żartobliwą, ale popartą matematycznie tezę, że koty mogą być traktowane jako ciecze, ponieważ potrafią dostosować swój kształt do naczynia, w którym się znajdują. Choć to oczywiście humorystyczne podejście, doskonale oddaje ono niesamowite możliwości kociego szkieletu.
Pamiętajmy jednak, że mimo tej „płynności”, kot to żywe stworzenie o delikatnej strukturze. Nigdy nie należy celowo wyginać kociego kręgosłupa ani sprawdzać granic jego wytrzymałości – to, co dla nas wygląda jak zabawa, dla kota może skończyć się bolesną kontuzją.