Gość (37.30.*.*)
Wielu z nas, myśląc o najwyższych szczytach, odruchowo kieruje wzrok w stronę Himalajów i majestatycznego Mount Everestu. Jednak w skali całego Układu Słonecznego nasza najwyższa góra wygląda niemal jak niewielkie wzniesienie. Jeśli chcemy odnaleźć prawdziwego rekordzistę, musimy opuścić Ziemię i udać się na Czerwoną Planetę. To właśnie na Marsie znajduje się najwyższy szczyt i zarazem największy wulkan w naszym sąsiedztwie – Olympus Mons, czyli Góra Olimp.
Olympus Mons to formacja, która rzuca wyzwanie ziemskiej wyobraźni. Jego wysokość szacuje się na około 21 do 25 kilometrów ponad średni poziom powierzchni planety (Mars nie ma poziomu morza, więc naukowcy stosują tzw. poziom zerowy oparty na ciśnieniu atmosferycznym i promieniu planety). Dla porównania, Mount Everest wznosi się na „zaledwie” 8848 metrów nad poziomem morza. Oznacza to, że marsjański gigant jest niemal trzykrotnie wyższy od najwyższego punktu na Ziemi.
Co ciekawe, Olympus Mons nie jest stromym, poszarpanym szczytem. To wulkan tarczowy, co oznacza, że jego zbocza są bardzo łagodne. Gdybyśmy stanęli na jego powierzchni, prawdopodobnie nawet nie zauważylibyśmy, że wspinamy się na górę – nachylenie wynosi zazwyczaj tylko kilka stopni. Cała struktura jest tak ogromna, że jej podstawa zajmuje obszar porównywalny do powierzchni Polski lub Francji (ma około 600 km średnicy).
Można się zastanawiać, dlaczego to właśnie Mars, planeta znacznie mniejsza od Ziemi, dorobił się tak potężnego wzniesienia. Odpowiedź tkwi w fizyce i geologii. Istnieją dwa główne powody tego zjawiska:
Aby lepiej zobrazować tę różnicę, możemy wykonać proste porównanie matematyczne. Przyjmijmy średnią wysokość Mount Everestu jako $H_e = 8,85\text{ km}$ oraz wysokość Olympus Mons jako $H_o = 25\text{ km}$.
Obliczmy stosunek tych wysokości:
$$\text{Stosunek} = \frac{H_o}{H_e} = \frac{25}{8,85} \approx 2,82$$
Wynik ten pokazuje, że Olympus Mons jest prawie trzy razy wyższy od najwyższego punktu naszej planety. Gdybyśmy umieścili go na Ziemi, jego wierzchołek znajdowałby się już w stratosferze, daleko ponad pułapem lotu większości samolotów pasażerskich.
Choć Olympus Mons dzierży tytuł najwyższego szczytu na planetach, w całym Układzie Słonecznym ma on poważnego konkurenta. Na planetoidzie Westa (Vesta), która znajduje się w pasie planetoid między Marsem a Jowiszem, znajduje się krater uderzeniowy Rheasilvia. W jego centrum wznosi się kopuła centralna o wysokości szacowanej na około 22 kilometry.
Pomiary te są obarczone pewnym błędem (wynikającym z nieregularnego kształtu planetoidy), dlatego w wielu zestawieniach to właśnie Rheasilvia i Olympus Mons rywalizują o pierwsze miejsce na podium. Jeśli jednak trzymamy się definicji planety, Mars pozostaje bezdyskusyjnym liderem.
Gdybyś stanął na samym szczycie Olympus Mons, nie widziałbyś jego podnóża. Ze względu na ogromne rozmiary góry i krzywiznę samej planety, krawędź wulkanu chowałaby się za horyzontem. Stojąc na szczycie, miałbyś wrażenie, że stoisz na nieskończonej, lekko nachylonej równinie, a nad Tobą rozpościerałoby się niemal czarne, marsjańskie niebo, ponieważ atmosfera na tej wysokości jest już ekstremalnie rzadka.