Gość (37.30.*.*)
Wyobraź sobie, że spoglądasz w nocne niebo i zamiast zimnych punktów światła widzisz latające fortuny, których wartość przekracza wyobraźnię wszystkich ekonomistów świata. Brzmi jak scenariusz filmu science-fiction? Nic bardziej mylnego. Kosmos to gigantyczny skarbiec, w którym złoto, platyna i diamenty występują w ilościach, przy których ziemskie złoża wyglądają jak ziarnko piasku na plaży. Pytanie tylko, gdzie dokładnie ukryte są te bogactwa i czy kiedykolwiek będziemy w stanie po nie sięgnąć.
Złoto to pierwiastek wyjątkowy nie tylko ze względu na swój blask, ale i pochodzenie. W przeciwieństwie do lżejszych pierwiastków, złoto nie powstaje wewnątrz zwykłych gwiazd, takich jak nasze Słońce. Aby je stworzyć, natura potrzebuje ekstremalnych warunków, które występują jedynie podczas najbardziej gwałtownych zdarzeń we wszechświecie.
Głównym źródłem złota są zderzenia gwiazd neutronowych – niezwykle gęstych pozostałości po wybuchach supernowych. Podczas takiej kolizji dochodzi do tak zwanej nukleosyntezy r-procesu (szybkiego wychwytu neutronów), w wyniku której powstają ciężkie metale. Szacuje się, że jedno takie zderzenie może wytworzyć ilość złota odpowiadającą masie kilku Księżyców. To złoto jest następnie rozrzucane w przestrzeni międzygwiezdnej, trafiając ostatecznie do chmur pyłu, z których formują się nowe planety i asteroidy.
Jeśli szukamy konkretnego miejsca, gdzie złota jest pod dostatkiem, musimy skierować wzrok na pas asteroid między Marsem a Jowiszem. To tam znajduje się 16 Psyche – jedna z najciekawszych asteroid w naszym układzie. W przeciwieństwie do większości skalistych czy lodowych obiektów, Psyche składa się niemal w całości z metali: żelaza, niklu, ale także ogromnych ilości złota i platyny.
Naukowcy szacują, że wartość metali zawartych w tej jednej asteroidzie mogłaby wynosić około 10 000 kwadrylionów dolarów. Dla porównania, cała światowa gospodarka jest warta ułamek tej kwoty. Gdybyśmy teoretycznie sprowadzili Psyche na Ziemię, rynek metali szlachetnych natychmiast by się załamał, a złoto stałoby się materiałem równie powszechnym co stal.
Diamenty w kosmosie to temat jeszcze bardziej fascynujący. Na Ziemi diamenty powstają głęboko pod powierzchnią, pod wpływem ogromnego ciśnienia i temperatury. W kosmosie te warunki są powszechne w atmosferach gazowych olbrzymów, takich jak Jowisz czy Saturn.
Dane z sond kosmicznych sugerują, że w atmosferach tych planet dochodzi do zjawiska, które nazywamy „deszczem diamentów”. Wyładowania atmosferyczne (pioruny) rozbijają cząsteczki metanu, uwalniając węgiel. Gdy węgiel opada w głąb planety, pod wpływem gigantycznego ciśnienia krystalizuje się najpierw w grafit, a następnie w twardy diament. Szacuje się, że na Saturnie może powstawać rocznie nawet tysiąc ton diamentów. Niestety, nie są to klejnoty, które moglibyśmy łatwo zebrać – w miarę opadania do gorącego jądra planety, diamenty te prawdopodobnie topią się, tworząc płynne jeziora węgla.
W 2004 roku astronomowie odkryli obiekt o nazwie BPM 37093, nieoficjalnie nazwany „Lucy” (na cześć piosenki Beatlesów „Lucy in the Sky with Diamonds”). Jest to biały karzeł, czyli wypalona gwiazda, która po zużyciu paliwa skurczyła się i ostygła. Jej jądro składa się ze skrystalizowanego węgla. Mówiąc prościej: to diament o średnicy około 4000 kilometrów, ważący 10 decylionów karatów.
Poza naszym podwórkiem istnieją planety, które mogą być zbudowane głównie z diamentu. Przykładem jest 55 Cancri e, znana jako „super-Ziemia”. Krąży ona wokół gwiazdy bogatej w węgiel i jest tak blisko niej, że jej powierzchnia jest niesamowicie gorąca. Naukowcy przypuszczają, że co najmniej jedna trzecia masy tej planety to czysty diament.
Warto jednak pamiętać, że są to modele teoretyczne oparte na obserwacjach składu chemicznego gwiazdy macierzystej i gęstości planety. Nie możemy tego zweryfikować bezpośrednio za pomocą próbek, ponieważ 55 Cancri e znajduje się około 40 lat świetlnych od nas.
Mimo że złota i diamentów w kosmosie jest pod dostatkiem, obecnie nie mamy technologii, która pozwoliłaby na ich opłacalne wydobycie i transport na Ziemię. Koszt wysłania misji na asteroidę jest wciąż wyższy niż wartość kruszcu, który moglibyśmy przywieźć w niewielkiej kapsule.
Jednak firmy takie jak SpaceX czy Blue Origin pracują nad obniżeniem kosztów lotów kosmicznych. Eksperci przewidują, że w przyszłości nie będziemy sprowadzać tych surowców na Ziemię, ale wykorzystamy je do budowy baz i statków bezpośrednio w kosmosie. Złoto jest doskonałym przewodnikiem i świetnie odbija promieniowanie, co czyni je idealnym materiałem do budowy infrastruktury orbitalnej.
Kosmos jest więc pełen skarbów, ale na ten moment pozostają one dla nas jedynie piękną obietnicą i celem dla przyszłych pokoleń odkrywców.