Gość (37.30.*.*)
Pytanie „gdzie oni są?”, znane w świecie nauki jako Paradoks Fermiego, od dziesięcioleci spędza sen z powiek astronomom, filozofom i entuzjastom science-fiction. Skoro we wszechświecie istnieją miliardy galaktyk, a w każdej z nich miliardy gwiazd podobnych do Słońca, to statystycznie życie powinno tętnić niemal wszędzie. Argument, że brak kontaktu jest dowodem na naszą samotność, wydaje się logiczny, ale tylko na pierwszy rzut oka. W rzeczywistości istnieje co najmniej kilka fascynujących i naukowo uzasadnionych powodów, dla których wciąż panuje „wielka cisza”.
Najprostsza odpowiedź na ten argument brzmi: kosmos jest niewyobrażalnie wielki, a my szukamy kontaktu od bardzo krótkiego czasu. Nasza cywilizacja wysyła sygnały radiowe w przestrzeń kosmiczną od zaledwie około 100 lat. W skali wszechświata, który ma blisko 14 miliardów lat, to nawet nie mrugnięcie okiem – to ułamek sekundy.
Nasze sygnały zdołały dotrzeć do gwiazd oddalonych o zaledwie 100 lat świetlnych. To maleńka „bańka” w porównaniu do Drogi Mlecznej, która ma 100 000 lat świetlnych średnicy. Możliwe, że obce cywilizacje istnieją, ale ich sygnały jeszcze do nas nie dotarły lub nasze nie dotarły do nich. Co więcej, cywilizacja mogła istnieć milion lat temu i zniknąć, zanim my w ogóle nauczyliśmy się rozpalać ogień. Minięcie się w czasie jest jednym z najbardziej prawdopodobnych wyjaśnień braku kontaktu.
Jedna z najbardziej mrocznych, ale i logicznych odpowiedzi pochodzi z chińskiej literatury science-fiction (konkretnie z twórczości Liu Cixina). Teoria Ciemnego Lasu zakłada, że wszechświat jest jak las pełen uzbrojonych myśliwych. Każda cywilizacja jest drapieżnikiem, który boi się innych.
W takim układzie ujawnienie swojej pozycji jest skrajnie niebezpieczne. Jeśli nie wiesz, czy inna napotkana cywilizacja jest pokojowa, czy agresywna, najbezpieczniejszą strategią przetrwania jest pozostanie w ukryciu i eliminacja każdego, kto „zaświeci latarką”. Jeśli ta teoria jest prawdziwa, to my – wysyłając sygnały w kosmos – zachowujemy się jak dziecko krzyczące w ciemnym, pełnym wilków lesie. Inne, starsze i mądrzejsze cywilizacje mogą po prostu wiedzieć, że kontakt to proszenie się o kłopoty.
Wyobraź sobie, że idziesz przez las i widzisz mrowisko. Czy próbujesz nawiązać kontakt z mrówkami? Czy tłumaczysz im zasady działania internetu? Prawdopodobnie nie, bo ich poziom pojmowania świata jest zbyt odległy od Twojego.
Hipoteza zoo sugeruje, że zaawansowane cywilizacje wiedzą o naszym istnieniu, ale celowo nas unikają. Mogą nas traktować jako swoisty rezerwat przyrody lub laboratorium, w którym obserwują naturalny rozwój życia bez ingerencji z zewnątrz. Z ich perspektywy możemy być po prostu zbyt prymitywni, by oferować im jakąkolwiek ciekawą wymianę intelektualną. Dla cywilizacji, która potrafi czerpać energię z całych gwiazd, nasze problemy i technologia mogą być kompletnie nieistotne.
Argument o braku kontaktu zakłada, że obcy używają technologii, którą my jesteśmy w stanie zrozumieć. Obecnie nasłuchujemy głównie fal radiowych, ale to może być technologia, z której zaawansowane istoty korzystały tylko przez krótki moment swojego rozwoju.
Możliwe, że komunikacja międzygwiezdna odbywa się za pomocą:
To trochę tak, jakbyśmy próbowali odebrać wiadomość e-mail za pomocą dymnych sygnałów. Jeśli nie mamy odpowiedniego odbiornika, wszechświat zawsze będzie wydawał się pusty.
W 1964 roku rosyjski astronom Nikołaj Kardaszow zaproponował skalę mierzenia stopnia rozwoju cywilizacji na podstawie ilości zużywanej przez nią energii.
Jeśli we wszechświecie istnieją cywilizacje typu II lub III, ich obecność powinna być widoczna w podczerwieni jako „odpadowe ciepło”. Astronomowie szukają takich śladów, ale jak dotąd wyniki są niejednoznaczne.
Na koniec warto wspomnieć o koncepcji Wielkiego Filtra. Zakłada ona, że na drodze od powstania życia do kolonizacji galaktyki istnieje bariera, której prawie nikomu nie udaje się pokonać. Może to być moment powstania pierwszej komórki, moment przejścia do inteligencji, albo – co gorsza – moment odkrycia technologii, która prowadzi do samozniszczenia (np. broń jądrowa, sztuczna inteligencja lub katastrofa klimatyczna).
Jeśli Wielki Filtr jest przed nami, to brak kontaktu z innymi cywilizacjami oznacza, że większość z nich ginie, zanim zdąży się z nami skontaktować. To pesymistyczna wizja, która sugeruje, że cisza w kosmosie jest echem upadku milionów innych światów.
Odpowiadając na argument o braku kontaktu, warto więc uświadomić rozmówcę, że brak dowodu nie jest dowodem braku. Nasza niewiedza wynika raczej z ograniczeń technologicznych, ogromu wszechświata i być może naszej własnej, jeszcze dziecięcej natury w skali kosmicznej ewolucji.