Gość (37.30.*.*)
W świecie wielkiego kina statuetka Oscara jest symbolem najwyższego uznania, ale dla wielu może być zaskoczeniem, że laureaci nie stają się jej właścicielami w pełnym tego słowa znaczeniu. Choć dumnie prezentują ją na kominkach, prawo do dysponowania tym złotym rycerzem jest mocno ograniczone przez Amerykańską Akademię Sztuki i Wiedzy Filmowej (AMPAS). Czy jednak Oscary to jedyne trofea na świecie, których nie można po prostu wystawić na aukcję, nawet jeśli dochód miałby wesprzeć szczytny cel?
Wszystko sprowadza się do rygorystycznych przepisów wprowadzonych przez Akademię. Od 1951 roku każdy zdobywca Oscara (a także jego spadkobiercy) jest zobowiązany do przestrzegania zasady „prawa pierwokupu”. Zanim statuetka trafi na rynek wtórny, musi zostać zaoferowana Akademii za symboliczną kwotę. Początkowo był to 10 dolarów, obecnie jest to zaledwie 1 dolar.
Zasada ta ma na celu ochronę prestiżu nagrody. Akademia stoi na stanowisku, że Oscar powinien być zdobyty dzięki talentowi i ciężkiej pracy, a nie kupiony za pieniądze. Co ciekawe, zakaz ten dotyczy również sprzedaży na cele charytatywne. Nawet jeśli gwiazda chciałaby wesprzeć fundację, sprzedając swoją nagrodę, prawnicy Akademii prawdopodobnie zablokowaliby taką transakcję, argumentując, że narusza to prawa autorskie i regulamin organizacji.
Choć Oscar jest najbardziej znanym przykładem „statuetki, której nie wolno sprzedać”, nie jest on całkowitym wyjątkiem. Podobne, choć czasem mniej restrykcyjne lub rzadziej egzekwowane zasady, stosują inne prestiżowe organizacje:
Warto jednak zauważyć, że żadna z tych organizacji nie jest tak agresywna w ściganiu prób sprzedaży jak Akademia Filmowa. Prawnicy AMPAS regularnie monitorują domy aukcyjne i portale sprzedażowe, natychmiast wytaczając procesy każdemu, kto próbuje spieniężyć Oscara wydanego po 1950 roku.
Jeśli szukamy kontrastu dla restrykcyjnych zasad Oscarów, warto spojrzeć na najbardziej prestiżowe wyróżnienia naukowe i sportowe. Nagrody Nobla można sprzedawać bez większych przeszkód prawnych ze strony Komitetu Noblowskiego. W historii wielokrotnie dochodziło do licytacji tych złotych medali.
Najsłynniejszym przykładem jest James Watson (odkrywca struktury DNA), który sprzedał swój medal za ponad 4 miliony dolarów, czy Dmitrij Muratow, który w 2022 roku zlicytował swój Pokojowy Medal Nobla za rekordowe 103,5 miliona dolarów, przekazując całą kwotę na pomoc uchodźcom z Ukrainy. W przypadku Nobla sprzedaż na cele charytatywne jest nie tylko legalna, ale często spotyka się z ogromnym szacunkiem społecznym.
Podobnie sytuacja wygląda z medalami olimpijskimi. Sportowcy, znajdujący się czasem w trudnej sytuacji finansowej lub chcący wesprzeć fundacje, wystawiają swoje krążki na aukcjach. Międzynarodowy Komitet Olimpijski nie blokuje takich działań, uznając, że medal jest prywatną własnością zawodnika.
Zakaz sprzedaży Oscarów nie działa wstecz. Oznacza to, że statuetki wręczone przed 1951 rokiem (zanim wprowadzono rygorystyczne przepisy) mogą być legalnie sprzedawane. To właśnie dlatego Oscar za najlepszy film dla „Przeminęło z wiatrem” mógł zostać kupiony przez Michaela Jacksona w 1999 roku za rekordową kwotę 1,5 miliona dolarów. Dzisiaj taka transakcja z nowszą statuetką byłaby niemożliwa do przeprowadzenia na legalnym rynku.
Odpowiadając bezpośrednio na pytanie: Oscary nie są jedynymi statuetkami z ograniczeniami sprzedaży, ale są zdecydowanie najbardziej chronionymi prawnie. Podczas gdy inne nagrody branżowe (Emmy, Złote Globy) mają podobne zapisy w swoich statutach, to właśnie Akademia Filmowa stworzyła najszczelniejszy system blokujący handel swoimi trofeami.
Dla kolekcjonerów i filantropów oznacza to jedno: jeśli chcesz kupić prestiżową nagrodę, by wesprzeć cel charytatywny, łatwiej będzie Ci zdobyć Nobla niż Oscara z ostatnich siedemdziesięciu lat. Akademia pilnuje, by jej złoty rycerz pozostał bezcenny – dosłownie i w przenośni.