Jakie masz pytanie?

lub

Dlaczego Akademia zabrania sprzedaży Oscarów?

ochrona prestiżu nagrody zasada pierwokupu statuetki symboliczna wartość oscara
avatar

Gość (37.30.*.*)



Odpowiedź:

Zdobycie Oscara to dla większości filmowców szczyt marzeń, symbol uznania i bilet do historii kina. Wydawać by się mogło, że skoro statuetka należy do laureata, może on z nią zrobić, co mu się żywnie podoba – postawić na kominku, użyć jako przycisku do papieru, a w razie problemów finansowych po prostu sprzedać. Nic bardziej mylnego. Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej (AMPAS) od lat pilnuje, by złote statuetki nigdy nie stały się przedmiotem rynkowej spekulacji.

Prestiż ponad pieniądze

Głównym powodem, dla którego Akademia zabrania handlu Oscarami, jest chęć utrzymania prestiżu nagrody. W oczach organizacji Oscar ma być symbolem wybitnych osiągnięć artystycznych, a nie towarem, który można nabyć na aukcji obok zabytkowych mebli czy rzadkich komiksów. Gdyby każdy milioner mógł sobie kupić statuetkę do kolekcji, jej symboliczna wartość drastycznie by spadła.

Akademia stoi na stanowisku, że laureaci nie „kupują” nagrody, lecz otrzymują ją w uznaniu zasług. Statuetka pozostaje więc w pewnym sensie własnością intelektualną i moralną organizacji, a filmowiec staje się jej powiernikiem.

Zasada jednego dolara

Aby prawnie usankcjonować ten zakaz, Akademia wprowadziła bardzo konkretne przepisy. Od 1951 roku każdy zdobywca Oscara (lub jego spadkobierca) jest zobowiązany do przestrzegania zasady „prawa pierwokupu”. Zgodnie z regulaminem, zanim ktokolwiek spróbuje sprzedać statuetkę osobie trzeciej, musi najpierw zaoferować jej odkupienie samej Akademii.

Cena? Symboliczny 1 dolar. Wcześniej, przez wiele lat, kwota ta wynosiła 10 dolarów, ale została obniżona, aby jeszcze bardziej podkreślić, że transakcja nie ma charakteru zarobkowego. Jeśli laureat odmówi podpisania stosownego oświadczenia, Akademia ma prawo zatrzymać statuetkę i nie wydać jej zwycięzcy.

Czy ten zakaz dotyczy wszystkich Oscarów?

Tutaj sprawa robi się ciekawa. Przepisy dotyczące prawa pierwokupu nie działają wstecz. Oznacza to, że Oscary przyznane przed 1951 rokiem teoretycznie mogą być przedmiotem wolnego handlu, ponieważ ich zdobywcy nie podpisywali restrykcyjnych umów.

To właśnie te „stare” statuetki najczęściej pojawiają się na prestiżowych aukcjach i osiągają zawrotne ceny. Akademia jednak nie poddaje się bez walki – wielokrotnie próbowała blokować takie licytacje na drodze sądowej, argumentując, że prawo do wizerunku statuetki jest chronione prawem autorskim niezależnie od daty jej przyznania.

Słynne przypadki sprzedaży i „ratowania” Oscarów

Mimo surowych zasad, historia zna przypadki, w których Oscary zmieniały właścicieli za ogromne sumy. Najsłynniejszym przykładem jest Michael Jackson, który w 1999 roku zapłacił rekordowe 1,5 miliona dolarów za statuetkę dla Najlepszego Filmu, którą w 1940 roku otrzymał producent „Przeminęło z wiatrem”, David O. Selznick. Co ciekawe, po śmierci króla popu statuetka... zaginęła i do dziś nie wiadomo, gdzie się znajduje.

Zupełnie inną strategię przyjął Steven Spielberg. Reżyser kilkakrotnie kupował na aukcjach Oscary należące do legend kina (m.in. Bette Davis i Clarka Gable’a), płacąc za nie setki tysięcy dolarów. Nie robił tego jednak dla własnej kolekcji – po zakupie natychmiast przekazywał statuetki z powrotem Akademii, uznając, że ich miejsce jest w muzeum, a nie w prywatnych rękach.

Ciekawostka: Ile naprawdę wart jest Oscar?

Jeśli spojrzymy na samą wartość materiałową, Oscar nie jest aż tak cenny, jak mogłoby się wydawać. Statuetka wykonana jest z brytyjskiego metalu (stopu cyny, antymonu i miedzi), a następnie pokryta 24-karatowym złotem. Koszt jej wytworzenia szacuje się na około 400-600 dolarów. Prawdziwa wartość tkwi jednak w tym, co reprezentuje – a tego, jak widać, Akademia nie pozwala wycenić.

Co się dzieje, gdy ktoś złamie zasady?

Próba sprzedaży Oscara po 1951 roku zazwyczaj kończy się szybką interwencją prawników Akademii. W 2014 roku spadkobiercy Josepha Wrighta (nagrodzonego za scenografię w 1942 roku) próbowali sprzedać jego statuetkę. Choć nagroda pochodziła sprzed 1951 roku, sąd stanął po stronie Akademii, uznając, że członkostwo w organizacji i akceptacja jej regulaminu wiązały spadkobierców. To pokazuje, że walka o „złotego rycerza” toczy się nie tylko na ekranach, ale i na salach sądowych, a Akademia rzadko bierze jeńców w obronie swojego dziedzictwa.

Podziel się z innymi: