Gość (37.30.*.*)
Wchodząc do sklepu mięsnego, często przecieramy oczy ze zdumienia, patrząc na cenę wątróbki. W porównaniu do piersi z kurczaka, schabu czy polędwicy wołowej, podroby wydają się wręcz podejrzanie tanie. Wiele osób automatycznie zakłada, że skoro coś kosztuje kilka lub kilkanaście złotych za kilogram, to musi być gorszej jakości lub pochodzić z „odpadów”. Prawda jest jednak znacznie bardziej złożona i – co ciekawe – bardzo korzystna dla naszych portfeli oraz zdrowia.
Niska cena wątróbki nie wynika z jej „bezwartościowości”, ale z prostych mechanizmów rynkowych. Przede wszystkim jest to kwestia popytu i podaży. W dzisiejszych czasach większość konsumentów wybiera czyste mięśnie – filety, steki czy szynki. Podroby, choć kiedyś niezwykle popularne, dziś przez wielu są traktowane po macoszemu. Skoro zainteresowanie jest mniejsze, cena naturalnie spada.
Kolejnym powodem jest fakt, że wątróbka jest produktem ubocznym uboju. Niezależnie od tego, czy hodowca nastawia się na sprzedaż piersi z kurczaka, czy wołowiny na burgery, każde zwierzę ma tylko jedną wątrobę. Produkcja mięsa generuje ogromne ilości podrobów, które muszą zostać szybko sprzedane ze względu na ich krótki termin przydatności do spożycia. To właśnie ta presja czasu sprawia, że sklepy oferują ją w tak atrakcyjnych cenach.
To jeden z najczęstszych mitów, który sprawia, że boimy się taniej wątróbki. Często słyszymy, że wątroba to „filtr organizmu”, więc musi być pełna toksyn, antybiotyków i metali ciężkich. W rzeczywistości wątroba nie magazynuje toksyn – ona je neutralizuje i wydala. To, co wątroba faktycznie magazynuje, to prawdziwa bomba witaminowa: witaminy A, D, E, K, B12 oraz żelazo i kwas foliowy.
Oczywiście, jakość życia zwierzęcia ma znaczenie. Wątróbka z kurczaka z chowu przemysłowego może różnić się profilem kwasów tłuszczowych od tej z chowu ekologicznego, ale niska cena w dyskoncie nie oznacza automatycznie, że produkt jest szkodliwy. Wszystkie produkty mięsne dopuszczone do obrotu w Unii Europejskiej muszą spełniać rygorystyczne normy bezpieczeństwa żywności.
Zamiast patrzeć wyłącznie na etykietę z ceną, warto skupić się na cechach organoleptycznych produktu. To one powiedzą nam najwięcej o świeżości i jakości mięsa.
Wybór między nimi to nie tylko kwestia ceny, ale też smaku i tekstury. Wątróbka drobiowa jest delikatniejsza, szybciej się ją przygotowuje i ma łagodniejszy smak, co czyni ją idealną dla osób, które dopiero przekonują się do podrobów. Wątróbka wołowa jest bardziej zwarta, ma intensywniejszy aromat i jest prawdziwą skarbnicą żelaza, choć wymaga nieco więcej wprawy w kuchni (łatwo ją przeciągnąć, przez co staje się twarda).
Czy wiesz, że pod względem gęstości odżywczej wątróbka bije na głowę większość warzyw i owoców? Przykładowo, 100 gramów wątróbki wołowej dostarcza kilkusetprocentowe dzienne zapotrzebowanie na witaminę B12 i witaminę A. Z tego powodu dietetycy często nazywają ją „naturalną multiwitaminą”. Warto jednak pamiętać o umiarze – ze względu na bardzo wysoką zawartość witaminy A, nie zaleca się jedzenia wątróbki częściej niż 1-2 razy w tygodniu (szczególnie dotyczy to kobiet w ciąży).
Niska cena wątróbki to wynik braku mody na podroby, a nie dowód na ich niską wartość biologiczną. Kupując tanią wątróbkę w sprawdzonym sklepie, zazwyczaj otrzymujesz produkt pełnowartościowy i niezwykle zdrowy. Jeśli jednak zależy Ci na najwyższej jakości i dobrostanie zwierząt, możesz poszukać wątróbki z certyfikatem BIO lub z chowu zagrodowego – będzie ona droższa, ale wciąż znacznie tańsza niż popularne części mięsa mięśniowego.