Gość (37.30.*.*)
Wybór odpowiedniej metody przygotowania kalafiora i brokuła to nie tylko kwestia smaku, ale przede wszystkim zachowania ich cennych właściwości prozdrowotnych. Warzywa krzyżowe są prawdziwą bombą witaminową, jednak niewłaściwa obróbka termiczna może sprawić, że zamiast superfood, na talerz trafi jedynie błonnik pozbawiony większości witamin. Kluczem do sukcesu jest zrozumienie, co dzieje się z tymi warzywami pod wpływem temperatury i wody.
Brokuły i kalafiory są cenione przede wszystkim za zawartość glukozynolanów, z których – dzięki enzymowi o nazwie mirozynaza – powstaje sulforafan. To silny przeciwutleniacz o udowodnionym działaniu przeciwnowotworowym i przeciwzapalnym. Problem polega na tym, że mirozynaza jest bardzo wrażliwa na wysoką temperaturę. Jeśli wrzucimy brokuła do wrzątku na zbyt długo, zniszczymy enzym, a tym samym zablokujemy powstawanie najcenniejszych związków.
Dodatkowo, witamina C oraz witaminy z grupy B, w które obfitują te warzywa, są rozpuszczalne w wodzie. Gotując kalafior w tradycyjny sposób (w dużej ilości wody), sprawiamy, że większość tych składników zostaje wylana do zlewu wraz z wywarem.
Jeśli szukasz metody, która wygrywa w każdym rankingu dietetycznym, jest nią gotowanie na parze. Badania wykazują, że krótka obróbka parą wodną pozwala zachować najwięcej witaminy C, polifenoli oraz wspomnianej wcześniej mirozynazy.
Aby uzyskać najlepsze efekty, brokuły powinny spędzić na parze od 3 do 5 minut, a kalafior od 5 do 7 minut. Warzywa powinny pozostać lekko twarde (al dente) i zachować intensywny kolor. Gdy brokuł staje się oliwkowy i miękki, to znak, że stracił znaczną część swoich prozdrowotnych właściwości.
To jeden z najciekawszych trików kuchennych, o którym mało kto wie, a który ma silne podstawy naukowe. Jeśli planujesz gotować brokuły lub kalafior (nawet na parze), pokrój je na różyczki około 40 minut przed obróbką termiczną.
Dlaczego to działa? Uszkodzenie tkanek rośliny podczas krojenia aktywuje mirozynazę, która zaczyna wytwarzać sulforafan. Sulforafan jest znacznie bardziej odporny na ciepło niż sam enzym. Dzięki temu, dając warzywom czas „na oddech” po pokrojeniu, pozwolisz im wytworzyć dawkę zdrowia, która przetrwa późniejsze gotowanie.
Jeśli zdarzyło Ci się przegotować brokuły lub po prostu wolisz je w wersji bardzo miękkiej, możesz „uratować” ich wartość zdrowotną. Wystarczy dodać do gotowego dania odrobinę surowych warzyw zawierających aktywną mirozynazę. Może to być:
Nawet niewielka ilość tych dodatków dostarczy enzymu niezbędnego do aktywacji prozdrowotnych związków z ugotowanego wcześniej warzywa.
Pieczenie kalafiora stało się niezwykle popularne (np. w formie „steków” lub pieczonych różyczek z kurkumą). Choć wysoka temperatura w piekarniku niszczy więcej witaminy C niż para wodna, to pieczenie ma jedną dużą zaletę: nie używamy wody, więc nie wypłukujemy minerałów.
Aby pieczenie było zdrowsze, warto:
Najmniej zdrową metodą jest długie gotowanie w dużej ilości wody bez przykrycia. Nie tylko tracimy wtedy większość wartości odżywczych, ale również pogarszamy smak i teksturę warzyw. Kalafior staje się wodnisty, a brokuł traci swój apetyczny wygląd. Unikaj również smażenia w głębokim tłuszczu (np. kalafior w ciężkiej panierce), ponieważ wysoka temperatura i utlenione tłuszcze niwelują korzyści płynące z jedzenia warzyw.
Większość z nas wyrzuca liście kalafiora i twardy głąb brokuła. To błąd! Głąb brokuła po obraniu z twardej skóry jest słodki, chrupiący i zawiera tyle samo (a czasem nawet więcej) błonnika i witamin co różyczki. Można go zetrzeć na tarce do surówki lub pokroić w słupki i ugotować na parze razem z resztą warzywa. Liście kalafiora natomiast świetnie smakują upieczone na chrupko jak chipsy jarmużowe.