Gość (37.30.*.*)
Wielu z nas zastanawia się, czy nadejdzie moment, w którym będziemy mogli całkowicie zrezygnować z konsultacji prawnych na rzecz kilku kliknięć w oknie czatu ze sztuczną inteligencją. Odpowiedź na pytanie, kiedy AI zacznie generować poprawne wzory umów, nie jest jednak zero-jedynkowa. Prawda jest taka, że sztuczna inteligencja już teraz potrafi przygotować szkic umowy zlecenia, który na pierwszy rzut oka wygląda profesjonalnie. Diabeł tkwi jednak w szczegółach, a konkretnie w aktualności przepisów i specyfice polskiego prawa.
Jeśli poprosisz zaawansowany model językowy (taki jak GPT-4 czy Claude) o przygotowanie wzoru umowy zlecenia, otrzymasz dokument zawierający wszystkie standardowe elementy: dane stron, opis przedmiotu zlecenia, wysokość wynagrodzenia oraz terminy. Pod względem strukturalnym AI radzi sobie świetnie. Rozumie, czym jest zleceniobiorca i zleceniodawca, oraz jakie są podstawowe obowiązki obu stron.
Problem pojawia się w momencie, gdy w grę wchodzą dynamicznie zmieniające się przepisy. W Polsce prawo pracy i prawo cywilne ewoluują – zmieniają się stawki minimalne za godzinę pracy, zasady ozusowania umów czy wymogi dotyczące ochrony danych osobowych (RODO). AI, która opiera się na danych treningowych sprzed kilku lub kilkunastu miesięcy, może nie uwzględnić najnowszej nowelizacji ustawy, co w świecie prawa czyni dokument "niepoprawnym" lub wręcz ryzykownym.
Pełna poprawność i bezpieczeństwo prawne generowanych dokumentów to kwestia nie tyle czasu, co technologii. Obecnie zmierzamy w stronę rozwiązań typu RAG (Retrieval-Augmented Generation). Polega to na tym, że sztuczna inteligencja nie "zgaduje" treści na podstawie tego, czego nauczyła się dawno temu, ale w czasie rzeczywistym przeszukuje zaufane bazy aktów prawnych (np. ISAP w Polsce).
Można przypuszczać, że w ciągu najbliższych 2-3 lat standardem staną się wyspecjalizowane narzędzia LegalTech. Nie będą to ogólne czaty, ale dedykowane systemy zintegrowane z aktualnymi bazami prawnymi. Wtedy generowanie umowy zlecenia będzie polegało na wypełnieniu krótkiego wywiadu, po którym AI dobierze klauzule zgodne z aktualnym stanem prawnym na dany dzień.
Mimo że AI jest imponująca, korzystanie z jej wzorów bez weryfikacji niesie ze sobą konkretne ryzyka. Oto dlaczego warto zachować czujność:
Warto wiedzieć, że wiele nowoczesnych kancelarii prawnych już teraz korzysta ze sztucznej inteligencji. Nie robią tego jednak po to, by kopiować gotowe wzory, ale by przyspieszyć analizę setek stron dokumentów lub wyłapać niespójności w ogromnych kontraktach. Dla prawnika AI to potężny kalkulator do słów, który pozwala zaoszczędzić czas na żmudnej pracy redakcyjnej.
Jeśli zdecydujesz się wesprzeć sztuczną inteligencją przy tworzeniu umowy zlecenia, potraktuj wygenerowany tekst jako bazę, a nie gotowy produkt. Oto kilka kroków, które warto podjąć:
Sztuczna inteligencja stanie się w pełni wiarygodnym generatorem umów wtedy, gdy zostanie na stałe "podpięta" pod oficjalne dzienniki ustaw i zyska mechanizmy autoweryfikacji. Do tego czasu pozostaje genialnym, ale wymagającym nadzoru asystentem.