Gość (37.30.*.*)
Wyobraź sobie, że Twoja pamięć nie jest twardym dyskiem, na którym raz zapisane dane pozostają niezmienne, lecz raczej stroną w serwisie Wikipedia, którą każdy (włącznie z Tobą) może w dowolnej chwili edytować. Psycholodzy od dekad alarmują: nasze wspomnienia są niezwykle plastyczne. Zjawisko, w którym przyjmujemy fałszywe informacje jako własne przeżycia, nazywane jest w psychologii powstawaniem fałszywych wspomnień. Co najciekawsze, osoby dotknięte tym procesem nie kłamią – one są święcie przekonane, że opisywane zdarzenia naprawdę miały miejsce.
Specjaliści, tacy jak słynna badaczka pamięci Elizabeth Loftus, wskazują, że nikt z nas nie jest całkowicie odporny na manipulację pamięcią, jednak pewne grupy osób wykazują ku temu większe skłonności. Przede wszystkim są to dzieci, których granica między fantazją a rzeczywistością jest jeszcze płynna, oraz osoby starsze, u których mechanizmy monitorowania źródła informacji mogą słabnąć.
W badaniach zauważono również, że osoby o wysokim poziomie empatii oraz te z bardzo bujną wyobraźnią częściej „wizualizują” sugerowane im zdarzenia tak sugestywnie, że mózg zaczyna traktować te obrazy jako zapisy z przeszłości. Istnieje także korelacja z niektórymi cechami osobowości – osoby o wysokim stopniu ugodowości, które podświadomie chcą zadowolić rozmówcę (np. przesłuchującego ich policjanta czy terapeutę), są bardziej skłonne do nieświadomego „dopasowania” swoich wspomnień do oczekiwań otoczenia.
Proces tworzenia fałszywych wspomnień rzadko dzieje się nagle. Zazwyczaj jest to efekt subtelnych działań i specyficznych warunków zewnętrznych. Specjaliści wymieniają kilka kluczowych czynników:
Kluczem do zrozumienia, dlaczego wierzymy w nieprawdziwe wspomnienia, jest błąd monitorowania źródła (ang. source monitoring error). Nasz mózg przechowuje treść informacji, ale często gubi metadane dotyczące tego, skąd ta informacja pochodzi.
Możesz pamiętać szczegółowy obraz wypadku, ale nie pamiętać, czy widziałeś go na własne oczy, czy tylko słyszałeś bardzo plastyczny opis w radiu. Gdy ktoś zasugeruje Ci, że tam byłeś, mózg „skleja” dostępny obraz z Twoją osobą, tworząc spójną, choć fałszywą narrację. Co gorsza, im częściej przywołujemy takie fałszywe wspomnienie, tym bardziej staje się ono wyraziste i tym mocniej w nie wierzymy.
Elizabeth Loftus przeprowadziła słynne badanie, w którym badanym wmawiano, że jako dzieci zgubili się w centrum handlowym. Choć takie zdarzenie nigdy nie miało miejsca, po kilku sesjach, podczas których badacze „przypominali” im o tym rzekomym fakcie, aż 25% uczestników nie tylko potwierdziło to zdarzenie, ale zaczęło opisywać szczegóły – kolor ubrania ochroniarza czy emocje, jakie im wtedy towarzyszyły.
To jeden z najważniejszych wniosków płynących z badań psychologicznych: nie ma żadnej korelacji między tym, jak bardzo jesteśmy pewni swojego wspomnienia, a jego autentycznością. Specjaliści podkreślają, że osoby z fałszywymi wspomnieniami często wykazują nawet większe emocje i większą pewność siebie niż świadkowie zdarzeń rzeczywistych.
Dzieje się tak, ponieważ fałszywe wspomnienie jest „czyste” – nie zakłócają go naturalne luki w pamięci, które mamy przy prawdziwych przeżyciach. To sprawia, że w sądownictwie zeznania świadków, choć są kluczowe, są obecnie traktowane z dużą ostrożnością, a eksperci kładą ogromny nacisk na sposób prowadzenia przesłuchań, by nie „zanieczyścić” pamięci osoby przesłuchiwanej.