Gość (83.4.*.*)
Wyobraźmy sobie świat, w którym obok błękitnych logo UNICEF-u pojawia się nowa, równie rozpoznawalna marka: UNIWEF (United Nations International Women's Emergency Fund). Choć nazwa ta brzmi jak logiczne dopełnienie systemu ONZ, w rzeczywistości taką rolę – choć w nieco innym modelu – pełni UN Women. Gdyby jednak UNIWEF powstał jako bezpośredni odpowiednik UNICEF-u, różnice między nim a obecnym UN Women byłyby fundamentalne, dotykając zarówno sposobu finansowania, jak i codziennej działalności operacyjnej.
Główna różnica między hipotetycznym UNIWEF-em a istniejącym UN Women tkwiłaby w samej filozofii "Emergency Fund" (Funduszu Ratunkowego). UNICEF powstał po II wojnie światowej, aby nieść natychmiastową pomoc dzieciom w zrujnowanej Europie – dostarczał żywność, leki i ubrania. Gdyby UNIWEF działał na tych samych zasadach, byłby organizacją typowo operacyjną i humanitarną. Skupiałby się na "tu i teraz": budowaniu schronisk, dostarczaniu pakietów higienicznych w strefach konfliktów czy bezpośrednim finansowaniu opieki okołoporodowej.
UN Women (czyli Jednostka Narodów Zjednoczonych ds. Równości Płci i Upodajniania Kobiet) ma nieco inny profil. Choć realizuje projekty w terenie, jej głównym zadaniem jest praca u podstaw systemu. UN Women działa jako think-tank i organ doradczy, który pomaga rządom na całym świecie zmieniać prawo, walczyć z dyskryminacją w zatrudnieniu i wprowadzać parytety. To różnica między podaniem konkretnej kobiecie paczki z pomocą (UNIWEF) a lobbowaniem za ustawą, która pozwoli jej zarabiać tyle samo co mężczyźni (UN Women).
UNICEF to jedna z najlepiej rozpoznawalnych marek na świecie, co przekłada się na ogromne fundusze pochodzące od prywatnych darczyńców. Każdy z nas kojarzy puszki na datki czy akcje charytatywne wspierane przez gwiazdy Hollywood. UNIWEF, wzorowany na tym modelu, prawdopodobnie opierałby się na szerokim marketingu społecznym. Mógłby tworzyć Komitety Narodowe, które zbierałyby fundusze bezpośrednio od obywateli, co dawałoby mu dużą niezależność finansową.
UN Women jest finansowane głównie z dobrowolnych składek państw członkowskich ONZ. Oznacza to, że jego budżet jest mocno uzależniony od polityki międzynarodowej i nastrojów panujących w poszczególnych rządach. UNIWEF, mając za sobą "armię" indywidualnych darczyńców, mógłby pozwolić sobie na bardziej odważne działania w krajach, gdzie prawa kobiet są łamane, nie bojąc się tak bardzo utraty dotacji od konkretnego państwa.
Gdyby UNIWEF był "kobiecym UNICEF-em", widzielibyśmy jego ciężarówki w każdym miejscu dotkniętym klęską żywiołową czy wojną. Organizacja ta musiałaby posiadać potężne zaplecze logistyczne – magazyny z zapasami, własne centra dystrybucji i tysiące pracowników terenowych (tzw. boots on the ground). Jej sukces mierzono by liczbą uratowanych osób, rozdanych posiłków czy przeprowadzonych szkoleń zawodowych.
UN Women, mimo że posiada biura regionalne, działa w sposób bardziej rozproszony i partnerski. Częściej współpracuje z lokalnymi organizacjami pozarządowymi (NGO) i administracją publiczną, zamiast budować własną, równoległą infrastrukturę pomocową. UNIWEF byłby gigantem operacyjnym, podczas gdy UN Women jest raczej strategicznym architektem zmian.
Warto wiedzieć, że UN Women to stosunkowo młoda organizacja – powstała dopiero w 2010 roku. Została utworzona z połączenia czterech wcześniej istniejących jednostek ONZ (m.in. UNIFEM i INSTRAW), które były zbyt rozdrobnione, by skutecznie walczyć o prawa kobiet na skalę globalną. Połączenie ich w jeden silny podmiot miało na celu nadanie kwestiom równouprawnienia wyższej rangi w hierarchii międzynarodowej.
UNICEF ma ułatwione zadanie wizerunkowe – pomoc dzieciom budzi niemal uniwersalną empatię i rzadko spotyka się z oporem politycznym. W przypadku UNIWEF-u sprawa byłaby trudniejsza. Pomoc kobietom często wiąże się z ingerencją w lokalne struktury patriarchalne, tradycje czy prawo rodzinne.
UNIWEF musiałby zatem wypracować unikalny sposób komunikacji, który łączyłby pomoc humanitarną (np. czystą wodę dla matek) z delikatnym wprowadzaniem zmian społecznych. UN Women robi to obecnie poprzez dyplomację i standardy międzynarodowe, natomiast UNIWEF musiałby to robić poprzez bezpośrednią obecność w społecznościach, co mogłoby generować więcej napięć, ale też przynosić szybsze, choć być może bardziej punktowe efekty.
Jeśli mielibyśmy zestawić te dwie wizje, wyglądałoby to następująco:
Choć UNIWEF jako taki nie istnieje, wiele z jego potencjalnych zadań humanitarnych jest realizowanych przez inne agendy, takie jak UNFPA (Fundusz Ludnościowy Narodów Zjednoczonych), który zajmuje się zdrowiem reprodukcyjnym. Istnienie UN Women pokazuje jednak, że społeczność międzynarodowa uznała, iż w przypadku kobiet kluczowa jest nie tylko doraźna pomoc, ale przede wszystkim zmiana zasad gry na poziomie globalnym.