Gość (37.30.*.*)
Kipkanie to jedno z tych słów, które choć brzmią uroczo i nieco staroświecko, potrafią wywołać niemały popłoch w kuchni. Najprościej mówiąc, jest to potoczne, często regionalne określenie na moment, w którym gotujący się płyn – najczęściej mleko, zupa lub woda na makaron – gwałtownie podnosi się w garnku i zaczyna przelewać przez jego krawędzie. To zjawisko, które zna każdy, kto choć raz na chwilę odwrócił wzrok od kuchenki, by sprawdzić powiadomienie w telefonie.
Zjawisko kipkania nie jest dziełem złośliwości przedmiotów martwych, lecz czystą fizyką i chemią. Najbardziej spektakularnie kipi mleko. Dzieje się tak, ponieważ zawiera ono białka i tłuszcze, które podczas podgrzewania tworzą na powierzchni cienką warstwę, zwaną potocznie kożuchem. Gdy woda zawarta w mleku zaczyna parować, pęcherzyki pary zostają uwięzione pod tą elastyczną błoną. Zamiast swobodnie ulatywać do powietrza, wypychają kożuch do góry, tworząc gęstą pianę, która w mgnieniu oka opuszcza garnek.
W przypadku makaronu lub ziemniaków za kipkanie odpowiada skrobia. Rozpuszcza się ona w wodzie, zmieniając jej napięcie powierzchniowe i sprzyjając powstawaniu trwałych bąbelków, które piętrzą się jeden na drugim, aż do momentu „ucieczki” z naczynia.
Walka z kipkaniem to klasyka kuchennych zmagań. Istnieje kilka trików, które przekazywały sobie nasze babcie, a które do dziś ratują czystość płyt indukcyjnych i gazowych:
Warto wiedzieć, że słowo „kipkać” lub „kipieć” może mieć nieco inne zabarwienie w zależności od regionu. W niektórych gwarach, na przykład na Śląsku czy w Małopolsce, słownictwo związane z gotowaniem jest bardzo bogate. Choć „kipienie” jest terminem ogólnopolskim, samo „kipkanie” bywa używane zamiennie z „kapaniem” lub „wyciekaniem” w kontekście nieszczelnych naczyń, choć to rzadsze zastosowanie. Najczęściej jednak, gdy słyszysz w polskim domu: „Uważaj, bo kipnie!”, to znak, że musisz natychmiast biec do kuchni.
W nowoczesnych sklepach z akcesoriami kuchennymi można znaleźć tzw. „strażników mleka”. Są to zazwyczaj ceramiczne lub szklane krążki, które kładzie się na dnie garnka. Podczas gotowania krążek zaczyna lekko podskakiwać i stukać o dno, co nie tylko rozbija pęcherzyki pary, ale też wydaje dźwięk ostrzegawczy, informujący, że płyn zaraz może wykipieć.
Jeśli jednak nie zdążysz i dojdzie do nieszczęścia, najważniejszy jest czas. Przypalone mleko czy woda z krochmalem to jedne z najtrudniejszych zabrudzeń.
Zrozumienie mechanizmu kipkania to pierwszy krok do spokojniejszego gotowania. Odrobina uwagi i stara drewniana łyżka wystarczą, by uniknąć kuchennych katastrof i cieszyć się idealnie ugotowaną zupą czy kakao.