Gość (37.30.*.*)
Świat technologii pędzi do przodu, ale w dziedzinie lotnictwa i rakietnictwa termin „pędzi” nabrał ostatnio zupełnie nowego znaczenia. Hipersonika to obecnie jeden z najgorętszych tematów – i to dosłownie, biorąc pod uwagę temperatury, jakie towarzyszą takim lotom. Choć o prędkościach naddźwiękowych słyszymy od dekad, to bariera hipersoniczna wprowadza nas w zupełnie nową erę fizyki, inżynierii i strategii obronnej.
Większość z nas kojarzy barierę dźwięku, czyli prędkość Mach 1 (około 1225 km/h). Samoloty naddźwiękowe, takie jak legendarny Concorde czy myśliwce F-16, operują powyżej tej granicy. Jednak o hipersonice zaczynamy mówić dopiero wtedy, gdy obiekt przekracza prędkość Mach 5, czyli pięciokrotność prędkości dźwięku (ponad 6100 km/h).
Przy takich prędkościach powietrze przestaje zachowywać się jak zwykły gaz, który opływa kadłub. Zaczynają zachodzić procesy chemiczne i fizyczne, które sprawiają, że projektowanie maszyn staje się ekstremalnie trudne. Cząsteczki gazu wokół pojazdu ulegają dysocjacji i jonizacji, tworząc wokół niego otoczkę plazmy.
Współczesna nauka skupia się głównie na dwóch rodzajach pojazdów, które potrafią utrzymać takie tempo:
To urządzenia, które są wynoszone wysoko w atmosferę za pomocą rakiety, a następnie odłączają się od niej i „szybują” w stronę celu. W przeciwieństwie do tradycyjnych pocisków balistycznych, które poruszają się po przewidywalnej paraboli, HGV mogą manewrować, co czyni je niemal niemożliwymi do przechwycenia przez obecne systemy obrony.
Te maszyny korzystają z własnego napędu przez cały czas trwania lotu. Kluczem do ich sukcesu jest silnik typu scramjet (Supersonic Combustion Ramjet). To technologiczny majstersztyk, który nie posiada ruchomych części, a paliwo spala się w strumieniu powietrza poruszającego się z prędkością naddźwiękową. To trochę tak, jakby próbować zapalić zapałkę podczas huraganu i utrzymać jej płomień.
Dlaczego nie latamy jeszcze hipersonicznymi samolotami pasażerskimi? Odpowiedź kryje się w trzech głównych problemach: temperaturze, materiałach i komunikacji.
Choć obecnie głównym motorem napędowym badań jest wojsko i chęć posiadania broni, której nie da się zestrzelić, potencjał cywilny jest oszałamiający. Wyobraźmy sobie lot z Londynu do Sydney w mniej niż dwie godziny. Firmy takie jak Hermeus czy Venus Aerospace pracują nad projektami samolotów hipersonicznych, które mogłyby zrewolucjonizować transport globalny.
Warto jednak pamiętać, że na drodze stoją nie tylko bariery techniczne, ale i ekonomiczne oraz ekologiczne. Silniki hipersoniczne zużywają gigantyczne ilości paliwa, a grom dźwiękowy (sonic boom) generowany przy takich prędkościach jest na tyle potężny, że loty nad terenami zamieszkanymi są obecnie prawnie zakazane w wielu krajach.
Najszybszym załogowym samolotem w historii pozostaje North American X-15, który już w latach 60. osiągnął prędkość Mach 6,7 (około 7274 km/h). Z kolei promy kosmiczne podczas wchodzenia w atmosferę poruszały się z prędkością przekraczającą Mach 25! Różnica polega na tym, że promy jedynie wytracały tę prędkość, by wylądować, natomiast współczesna hipersonika dąży do tego, by taką prędkość utrzymać i kontrolować przez długi czas w gęstych warstwach atmosfery.
Aby zrozumieć, z jakimi siłami mamy do czynienia, warto spojrzeć na prosty przykład obliczenia liczby Macha. Liczba Macha ($M$) to stosunek prędkości obiektu ($v$) do prędkości dźwięku w danym ośrodku ($a$).
Wzór wygląda następująco:
$$M = \frac{v}{a}$$
Jeśli chcemy dowiedzieć się, z jaką prędkością w kilometrach na godzinę porusza się pojazd przy Mach 5 w standardowych warunkach (gdzie prędkość dźwięku wynosi ok. 1225 km/h):
Wynik: Pojazd hipersoniczny przy Mach 5 pokonuje ponad 1,7 kilometra w ciągu zaledwie jednej sekundy. To prędkość, która pozwala okrążyć Ziemię wzdłuż równika w mniej niż 7 godzin.