Gość (37.30.*.*)
Propozycje radykalnych zmian w systemie wyborczym zawsze budzą gorące dyskusje wśród politologów, prawników i socjologów. Przedstawiony pakiet reform to swoista mieszanka dwóch przeciwstawnych trendów: z jednej strony podniesienia poprzeczki wiekowej i kompetencyjnej dla najważniejszych urzędów w państwie, a z drugiej – bezprecedensowego obniżenia wieku inicjacji obywatelskiej na poziomie lokalnym i ogólnopolskim. Taka wizja przebudowy ustroju państwa wymagałaby nie tylko zmiany Konstytucji RP, ale i głębokiej reformy Kodeksu cywilnego.
Obecnie w Polsce bierne prawo wyborcze (czyli prawo do bycia wybranym) przysługuje osobom, które ukończyły 21 lat (Sejm), 30 lat (Senat) i 35 lat (Prezydent). Propozycja podniesienia tych progów odpowiednio do 25, 35 i 40 lat jest interpretowana przez politologów jako próba wzmocnienia autorytetu instytucji poprzez wymuszenie większego doświadczenia życiowego i zawodowego kandydatów.
Z punktu widzenia psychologii rozwojowej i socjologii polityki, wiek 25 lat dla posła często uznawany jest za moment, w którym młody człowiek kończy zazwyczaj edukację wyższą i posiada już pewne zakorzenienie społeczne. Jednak krytycy zauważają, że takie rozwiązanie mogłoby doprowadzić do zjawiska „gerontokracji” – sytuacji, w której głos najmłodszych pokoleń nie jest reprezentowany przez ich rówieśników, co może pogłębić apatię polityczną młodych. W przypadku prezydenta, podniesienie progu do 40 lat akcentowałoby rolę arbitra i „ojca narodu”, co wpisuje się w konserwatywną wizję sprawowania władzy.
Wprowadzenie cenzusu wykształcenia dla parlamentarzystów i prezydenta to jeden z najbardziej kontrowersyjnych punktów. Obecnie polskie prawo nie stawia żadnych wymogów dotyczących edukacji kandydatów, opierając się na zasadzie, że każdy obywatel mający prawo głosu powinien mieć prawo do reprezentowania innych.
Specjaliści od prawa konstytucyjnego wskazują, że wymóg wykształcenia średniego mógłby zostać uznany za naruszenie zasady równości. Z drugiej strony, zwolennicy takiej zmiany argumentują, że proces legislacyjny jest na tyle skomplikowany, że wymaga od posła czy senatora przynajmniej podstawowej umiejętności analizy tekstów prawnych i rozumienia mechanizmów państwowych. Warto jednak zauważyć, że w dobie powszechnej edukacji, wymóg ten dotknąłby jedynie niewielki odsetek populacji, ale symbolicznie zamknąłby drogę do polityki osobom, które z różnych przyczyn losowych nie ukończyły szkoły średniej.
Obniżenie wieku głosowania do 15 lat to postulat, który stawia Polskę w awangardzie światowych trendów (nieliczne kraje, jak Austria czy Malta, pozwalają głosować od 16. roku życia). Politolodzy podkreślają, że dzisiejsza młodzież ma dostęp do informacji na niespotykaną wcześniej skalę, a decyzje podejmowane dziś (np. w kwestii klimatu czy długu publicznego) najmocniej dotkną właśnie ich.
Głównym wyzwaniem byłaby tutaj spójność systemu prawnego. W Polsce pełną zdolność do czynności prawnych nabywa się z dniem pełnoletniości (18 lat). Przyznanie prawa głosu 15-latkowi oznaczałoby, że osoba, która w świetle prawa cywilnego nie może samodzielnie zaciągnąć kredytu czy kupić samochodu na raty, miałaby prawo współdecydować o losach państwa. Wymagałoby to fundamentalnych zmian w Kodeksie cywilnym, aby uniknąć prawnego dualizmu.
Propozycja przyznania biernego prawa wyborczego do rad gmin od 16 lat i rad powiatów od 17 lat to próba przeniesienia aktywności młodzieżowych rad miast na poziom realnej władzy uchwałodawczej. Specjaliści od administracji publicznej widzą w tym szansę na odświeżenie samorządów, ale wskazują na ogromne problemy praktyczne:
Zrealizowanie tak kompleksowych zmian wymagałoby zmiany Konstytucji RP, co wiąże się z koniecznością uzyskania większości 2/3 głosów w Sejmie oraz bezwzględnej większości w Senacie. Politolodzy oceniają prawdopodobieństwo takiego konsensusu jako bardzo niskie, ze względu na sprzeczne interesy partii politycznych.
Dodatkowo, konieczna byłaby nowelizacja Kodeksu cywilnego w zakresie zdolności do czynności prawnych. Obecnie wyróżniamy:
Wprowadzenie 16-latków do rad gmin musiałoby wiązać się z przyznaniem im pełnej zdolności do czynności prawnych w zakresie sprawowania mandatu, co byłoby precedensem w polskim systemie prawnym.
W niektórych krajach, jak np. w Niemczech (w wybranych landach) czy w Szkocji, 16-latkowie mogą głosować w wyborach lokalnych. Jednak nigdzie na świecie nie spotyka się tak szerokiego rozwarstwienia wiekowego, gdzie jednocześnie podnosi się wiek dla władzy centralnej i drastycznie obniża dla lokalnej. Taki model stworzyłby unikalny w skali globu system „dwubiegowej” demokracji.