Gość (83.4.*.*)
Zjawisko hejtu i skłonność do wiary w teorie spiskowe to dwa tematy, które dominują w dyskusjach o współczesnym internecie. Choć na pierwszy rzut oka mogą wydawać się zupełnie inne – hejt kojarzy nam się z agresją, a teorie spiskowe z próbą wyjaśnienia świata – psychologia wskazuje na wiele punktów wspólnych. Czy każdy hejter to teoretyk spiskowy? Niekoniecznie, ale te dwie grupy bardzo często się przenikają, korzystając z tych samych mechanizmów obronnych i błędów poznawczych.
Głównym mianownikiem łączącym obie te postawy jest silna potrzeba posiadania kontroli oraz specyficzny sposób budowania poczucia własnej wartości. Psychologowie zauważają, że zarówno hejt, jak i wiara w spiski, często wynikają z frustracji i poczucia marginalizacji.
Osoba, która czuje się pominięta przez system lub niedoceniona w życiu prywatnym, szuka winnego. Hejter znajduje go w konkretnej osobie (celebrycie, polityku, sąsiedzie), natomiast teoretyk spiskowy w nieuchwytnej, potężnej grupie trzymającej władzę. W obu przypadkach mechanizm jest podobny: „To nie moja wina, że moje życie tak wygląda, to oni są źli/spiskują”.
Bardzo często to właśnie teoria spiskowa staje się fundamentem, na którym wyrasta fala nienawiści. Jeśli ktoś wierzy, że dana grupa społeczna lub konkretna osoba publiczna bierze udział w tajnym spisku mającym na celu zaszkodzenie społeczeństwu, czuje się moralnie usprawiedliwiony, by ją atakować. W jego oczach hejt przestaje być agresją, a staje się „walką o prawdę” lub „obroną wartości”.
Przykładem mogą być ataki na naukowców w czasie pandemii czy agresja kierowana wobec osób promujących ekologię. Hejterzy w takich przypadkach rzadko ograniczają się do merytorycznej krytyki – zamiast tego powielają niesprawdzone teorie, które dehumanizują ofiarę, co ułatwia dalsze ataki.
Warto jednak zaznaczyć, że nie każdy hejter musi być teoretykiem spiskowym. Istnieje tzw. „hejt czysty”, który wynika z chwilowego impulsu, nudy lub chęci rozładowania napięcia. Taka osoba może napisać obraźliwy komentarz pod zdjęciem przypadkowej osoby tylko dlatego, że nie podoba jej się jej wygląd, nie dorabiając do tego żadnej ideologii ani teorii o światowym spisku.
Z drugiej strony, teoretyk spiskowy może być osobą bardzo spokojną, która dzieli się swoimi przemyśleniami w zamkniętych grupach, nie atakując nikogo personalnie. Niemniej jednak, badania nad radykalizacją w sieci pokazują, że te dwie drogi bardzo często się przecinają.
W badaniach nad zachowaniami w sieci często pojawia się termin „Ciemnej Triady”, w skład której wchodzą: narcyzm, makiawelizm i psychopatia. Osoby o wysokim natężeniu tych cech mają statystycznie większą skłonność zarówno do trollowania (hejtu), jak i do akceptowania teorii spiskowych, które pasują do ich cynicznego obrazu świata.
Nie można zapominać o technologii, która sprzyja łączeniu tych dwóch światów. Algorytmy mediów społecznościowych są zaprojektowane tak, aby angażować użytkownika. Treści budzące silne emocje – takie jak strach (teorie spiskowe) i gniew (hejt) – rozprzestrzeniają się najszybciej.
Jeśli użytkownik zacznie śledzić profile promujące teorie spiskowe, algorytm podsunie mu kolejne, często bardziej radykalne treści. W takich grupach hejt wobec „niewiernych” lub „systemu” jest często normą, co sprawia, że nowi członkowie szybko przejmują agresywny styl komunikacji.
W dobie dezinformacji granica bywa cienka, ale warto zwracać uwagę na kilka sygnałów ostrzegawczych:
Zrozumienie, że hejt i teorie spiskowe często wyrastają z tego samego źródła – lęku i braku poczucia bezpieczeństwa – pozwala nam z większym dystansem podchodzić do agresywnych treści w sieci. Choć nie zawsze hejter jest teoretykiem spiskowym, to obie te postawy żywią się polaryzacją i brakiem zaufania społecznego.