Gość (37.30.*.*)
Zasada wzajemności to jeden z najpotężniejszych mechanizmów rządzących ludzkimi zachowaniami, a psychologia społeczna od dekad dostarcza dowodów na to, że jej siła jest niemal obezwładniająca. Robert Cialdini, wybitny ekspert w dziedzinie wywierania wpływu, klasyfikuje ją jako regułę, która nakazuje nam odwdzięczyć się osobie, która wyświadczyła nam jakąś przysługę. W kulturze zachodniej, w tym również w Polsce, poczucie zobowiązania po otrzymaniu czegoś „za darmo” jest tak silne, że często czujemy dyskomfort, dopóki nie wyrównamy rachunków. To nie tylko kwestia dobrego wychowania, ale głęboko zakorzeniony ewolucyjny mechanizm przetrwania – nasi przodkowie, którzy potrafili dzielić się zasobami i liczyć na rewanż, mieli po prostu większe szanse na przeżycie.
Psychologowie społeczni zauważają, że reguła ta działa nawet wtedy, gdy wcale nie prosiliśmy o pomoc lub prezent. Klasycznym przykładem są darmowe próbki w supermarketach czy drobne upominki od fundacji charytatywnych dołączane do listów z prośbą o datek. Kiedy coś otrzymujemy, w naszym umyśle aktywuje się „dług wdzięczności”. Co ciekawe, zasada ta jest na tyle silna, że często odwdzięczamy się przysługą znacznie większą niż ta, którą otrzymaliśmy. Jeśli kolega z pracy przyniósł Ci kawę, gdy byłeś zajęty, prawdopodobnie poczujesz się zobowiązany pomóc mu w dużym projekcie, gdy on o to poprosi – mimo że koszt kawy i Twojego czasu jest nieporównywalny.
W polskim kontekście kulturowym zasada wzajemności ma się wyjątkowo dobrze. Polska kultura, choć coraz bardziej indywidualistyczna, wciąż silnie opiera się na sieciach nieformalnych powiązań i gościnności. Słynne „postaw się, a zastaw się” czy tradycja obdarowywania gości to przejawy tej samej reguły. W Polsce brak rewanżu bywa postrzegany nie tylko jako gapiostwo, ale jako poważny nietakt towarzyski, co tylko potęguje siłę tego mechanizmu.
Tutaj sprawa staje się nieco bardziej skomplikowana. Psychologia społeczna wprowadza istotne rozróżnienie na dwa rodzaje relacji: relacje wymiany oraz relacje wspólnotowe.
W relacjach wymiany (zazwyczaj z obcymi, kontrahentami czy dalszymi znajomymi) zasada „coś za coś” działa idealnie. Tutaj faktycznie łatwiej jest coś uzyskać, jeśli najpierw sami coś zaoferujemy. Jednak w relacjach prywatnych – z partnerem, rodziną czy najbliższymi przyjaciółmi – sytuacja wygląda inaczej. Są to relacje wspólnotowe, w których fundamentem jest dbanie o potrzeby drugiej osoby bez natychmiastowego wyliczania zysków i strat.
Zastosowanie jawnej wymiany przysług zamiast zwykłej, szczerej prośby w bliskiej relacji może przynieść skutek odwrotny do zamierzonego. Jeśli powiesz partnerowi: „Ja umyję naczynia, jeśli Ty odkurzysz”, wprowadzasz do związku model biznesowy. Psychologowie ostrzegają, że zbyt częste stosowanie takiej strategii może osłabić więź emocjonalną. W bliskich relacjach oczekujemy, że druga osoba pomoże nam dlatego, że nas kocha i zależy jej na naszym dobrostanie, a nie dlatego, że chce „odfajkować” swój dług.
Zwykła prośba, oparta na zaufaniu i bliskości, jest w relacjach prywatnych często skuteczniejsza i zdrowsza. Pozwala ona drugiej osobie poczuć się potrzebną i docenioną, a nie jedynie częścią transakcji.
Choć zasada wzajemności jest potężna, warto wiedzieć, kiedy po nią sięgać, by nie wyjść na osobę manipulującą otoczeniem.
Jedną z najbardziej fascynujących technik opartych na wzajemności jest technika „drzwiami w twarz”. Polega ona na przedstawieniu najpierw bardzo dużej prośby, którą osoba niemal na pewno odrzuci. Gdy to zrobi, przedstawiamy mniejszą, właściwą prośbę. Psychologia społeczna tłumaczy, że osoba badana postrzega nasze zmniejszenie wymagań jako ustępstwo. Czuje się więc zobowiązana do „odwdzięczenia się” własnym ustępstwem – czyli zgodą na tę mniejszą prośbę. To klasyczny przykład na to, jak elastyczna i potężna potrafi być zasada wzajemności w naszych codziennych interakcjach.
Podsumowując, zasada wzajemności to fundament życia społecznego w Polsce i na całym Zachodzie. Jest niezwykle skuteczna w kontaktach formalnych i półprywatnych. Jednak w samym sercu naszych najważniejszych relacji warto dawkować ją ostrożnie, stawiając na bezinteresowność i szczerość, które budują trwalsze mosty niż jakakolwiek, nawet najlepiej zaplanowana, wymiana przysług.