Gość (37.30.*.*)
Świat przyrody pełen jest fascynujących adaptacji, które pozwalają zwierzętom przetrwać w najbardziej ekstremalnych warunkach. Choć na pierwszy rzut oka ssak pozbawiony wzroku i słuchu może wydawać się bezbronny, w rzeczywistości ewolucja wyposażyła niektóre gatunki w niesamowite supermoce. Warto jednak na wstępie doprecyzować jedną kwestię: w świecie ssaków nie istnieje gatunek, który byłby całkowicie pozbawiony organu słuchu (ucha wewnętrznego), ale istnieje wiele takich, które nie posiadają małżowin usznych, są niemal całkowicie ślepe i nie posługują się mową w ludzkim rozumieniu.
Jeśli szukamy ssaka, który idealnie wpisuje się w opis zwierzęcia polegającego niemal wyłącznie na zakończeniach nerwowych w skórze, kretopysk gwiazdonosy (Condylura cristata) jest bezsprzecznym liderem. Ten niewielki mieszkaniec terenów podmokłych Ameryki Północnej posiada na nosie unikalny organ – 22 ruchliwe, mięsiste wypustki przypominające gwiazdę.
To właśnie te wypustki są domem dla tzw. organów Eimera. Na nosie kretopyska znajduje się ponad 25 tysięcy tych wyspecjalizowanych receptorów dotykowych, które są połączone z ponad 100 tysiącami włókien nerwowych. Dla porównania, ludzka dłoń, choć bardzo czuła, wypada przy tym blado. Dzięki temu kretopysk potrafi „zobaczyć” świat za pomocą dotyku, identyfikując i zjadając ofiarę w czasie krótszym niż 1/4 sekundy. Jest to najszybciej reagujący na bodźce dotykowe ssak na świecie.
Innym przykładem ssaków, które niemal całkowicie zrezygnowały ze wzroku na rzecz innych zmysłów, są kretoworki (Notoryctes). Te australijskie torbacze spędzają całe życie pod ziemią, „pływając” w piasku. Ich oczy są całkowicie zredukowane i ukryte pod skórą, a małżowiny uszne nie występują, by nie przeszkadzały w drążeniu tuneli. Zamiast tego, ich skóra i włosy czuciowe są niezwykle wrażliwe na drgania podłoża.
Podobną strategię przyjął golec piaskowy (Heterocephalus glaber). Choć posiada on małe oczy, są one niemal bezużyteczne. Golce żyją w całkowitej ciemności, a ich orientacja w przestrzeni opiera się na wibrysach (włosach czuciowych) rozmieszczonych na całym ciele oraz na niezwykłej wrażliwości skóry na ruchy powietrza i wibracje.
W biologii musimy być precyzyjni. Żaden znany ssak nie jest całkowicie pozbawiony aparatu słuchowego. Nawet jeśli nie widzimy uszu zewnętrznych, wewnątrz czaszki znajdują się struktury pozwalające odbierać dźwięki lub wibracje. Jest to kluczowe dla przetrwania – pozwala wykryć zbliżającego się drapieżnika.
Jeśli chodzi o mowę, to jest ona atrybutem wyłącznie ludzkim. Zwierzęta komunikują się jednak na wiele innych sposobów:
Może się wydawać, że brak oczu czy uszu zewnętrznych to ewolucyjny krok wstecz. W rzeczywistości to genialna optymalizacja. Utrzymanie sprawnego wzroku wymaga ogromnych nakładów energii ze strony mózgu. W środowisku, gdzie panuje wieczna ciemność, oczy są nie tylko bezużyteczne, ale i podatne na infekcje czy uszkodzenia mechaniczne podczas kopania.
Zamiast inwestować w wzrok, natura postawiła na somatosensorykę – czyli zmysł dotyku rozszerzony do granic możliwości. Dzięki rozwiniętym zakończeniom nerwowym w skórze, zwierzęta te potrafią stworzyć w swoim mózgu trójwymiarową mapę otoczenia, która dla nas, istot polegających głównie na wzroku, jest niemal niewyobrażalna.
Badania nad kretopyskiem gwiazdonosym wykazały, że sposób, w jaki jego mózg przetwarza sygnały z nosa, jest uderzająco podobny do tego, jak mózg naczelnych przetwarza obraz z oczu. W korze mózgowej kretopyska istnieją obszary, które „mapują” każdą z 22 wypustek nosa, tworząc swoisty „obraz dotykowy”. Można więc powiedzieć, że kretopysk nie tyle dotyka przedmiotów, co nimi „patrzy”.