Gość (37.30.*.*)
Coraz częściej słyszymy o tym, że owady to jedzenie przyszłości – są tanie w hodowli, bogate w białko i ekologiczne. Jednak mimo entuzjazmu ekologów, lekarze i dietetycy studzą zapał, zwracając uwagę na to, że ludzki układ pokarmowy nie zawsze radzi sobie z ich trawieniem tak dobrze, jak mogłoby się wydawać. Nawet jeśli wyeliminujemy twardy pancerz chitynowy, który jest najbardziej oczywistą barierą, pozostaje szereg innych czynników sprawiających, że entomofagia (czyli jedzenie owadów) bywa dla nas wyzwaniem.
Jednym z głównych powodów, dla których owady są ciężkostrawne, jest obecność tzw. substancji antyodżywczych. To związki chemiczne, które naturalnie występują w organizmach owadów (często jako mechanizm obronny) i utrudniają nam przyswajanie cennych składników mineralnych.
Do najważniejszych z nich należą:
Choć białko owadzie jest pełnowartościowe pod względem składu aminokwasowego, jego struktura różni się od białka wołowego czy drobiowego. Dla wielu osób problemem nie jest samo trawienie, ale reakcja układu immunologicznego.
Lekarze zwracają uwagę na zjawisko reakcji krzyżowych. Owady są blisko spokrewnione ze skorupiakami (krewetkami, krabami) oraz roztoczami kurzu domowego. Głównym winowajcą jest tutaj białko o nazwie tropomiozyna. Jeśli ktoś ma alergię na owoce morza lub kurz, jego organizm może potraktować posiłek z owadów jak atak intruza, co objawia się nie tylko problemami żołądkowymi, ale też wysypką czy trudnościami z oddychaniem.
Niektóre badania sugerują, że ludzie posiadają gen kodujący chitynazę (enzym rozkładający chitynę), ale u większości populacji zachodnich jest on niemal nieaktywny. Wynika to z faktu, że przez tysiące lat nasze diety opierały się na innych źródłach pożywienia, a ewolucja uznała ten enzym za „zbędny wydatek energetyczny”.
Nasze jelita są zasiedlone przez miliardy bakterii, które pomagają nam trawić to, co jemy. Jednak ten mikrobiom jest bardzo wyspecjalizowany. Jeśli przez całe życie jemy mięso ssaków, ptaków, ryby i rośliny, nasze bakterie jelitowe są przystosowane właśnie do takiego paliwa.
Nagłe wprowadzenie owadów do diety – nawet tych miękkich, jak larwy mącznika – powoduje „szok” w ekosystemie jelitowym. Bakterie nie mają odpowiednich narzędzi (enzymów), aby efektywnie rozkładać specyficzne wielocukry i glikoproteiny występujące w tkankach owadów. Skutkiem tego są często wzdęcia, bóle brzucha i uczucie ciężkości, które lekarze interpretują jako objawy złego trawienia.
Lekarze wskazują również na aspekt bezpieczeństwa biologicznego. Owady mają tendencję do kumulowania w swoich organizmach substancji z otoczenia. Jeśli hodowla nie jest prowadzona w rygorystycznych warunkach, owady mogą zawierać:
Warto zaznaczyć, że surowe lub niewłaściwie przygotowane owady są trawione znacznie gorzej. W krajach, gdzie entomofagia jest tradycją, owady są zazwyczaj pieczone, smażone lub mielone na mączkę. Wysoka temperatura pomaga zdenaturować niektóre oporne białka i unieczynnić część substancji antyodżywczych. Mimo to, dla przeciętnego Europejczyka, owad pozostaje produktem wysokiego ryzyka pod kątem komfortu trawiennego, dopóki jego organizm (i mikrobiom) nie przejdzie długotrwałej adaptacji.