Gość (37.30.*.*)
Wyobrażenie sobie człowieka z tak specyficznymi modyfikacjami biologicznymi to fascynujące ćwiczenie z zakresu biologii spekulatywnej. Wprowadzenie tych pięciu zmian nie tylko wpłynęłoby na naszą dietę czy odporność, ale całkowicie przedefiniowałoby sposób, w jakich środowiskach moglibyśmy przetrwać i jak odczuwalibyśmy otaczający nas świat. Taki „Człowiek 2.0” byłby istotą znacznie lepiej przystosowaną do ekstremalnych warunków, ale też borykającą się z nowymi wyzwaniami sensorycznymi.
Zwiększenie objętości żołądka o 100–150 ml to zmiana subtelna – to mniej więcej tyle, ile mieści mała filiżanka kawy. Jednak kluczowa jest tu nowa funkcja: zdolność trawienia surowych roślin strączkowych. W obecnym stanie surowa fasola czy soczewica są dla nas toksyczne ze względu na lektyny (np. fitohemaglutyninę), które mogą powodować gwałtowne zatrucia pokarmowe.
Gdyby nasz żołądek posiadał odpowiednie enzymy lub specyficzną mikroflorę zdolną do rozkładania tych związków, stalibyśmy się znacznie bardziej niezależni od obróbki termicznej. W sytuacjach survivalowych lub w świecie z ograniczonym dostępem do energii, taki człowiek mógłby czerpać wysokokaloryczne białko i węglowodany prosto z pola. Zwiększona pojemność pozwoliłaby na rzadsze, ale bardziej sycące posiłki, co w połączeniu z nową dietą czyniłoby nas biologicznymi „wszystkożercami doskonałymi”.
Worek powietrzny o pojemności 1–1,2 litra to rozwiązanie znane ze świata ptaków. U człowieka taki organ mógłby pełnić kilka funkcji. Po pierwsze, stanowiłby rezerwuar tlenu. Standardowa pojemność życiowa płuc dorosłego mężczyzny to około 4–5 litrów, więc dodatkowy litr zwiększyłby nasze możliwości oddechowe o blisko 20–25%.
Co to oznacza w praktyce?
Pojawienie się „niebieskich krwinek” pełniących funkcję mini-piecyków to najbardziej futurystyczna z modyfikacji. Obecnie za produkcję ciepła odpowiadają głównie mięśnie (poprzez drżenia) oraz metabolizm tkanki tłuszczowej brunatnej. Przeniesienie tej funkcji bezpośrednio do układu krwionośnego zrewolucjonizowałoby termoregulację.
Przy liczbie stanowiącej 20% czerwonych krwinek, te „termocyty” mogłyby aktywnie podnosić temperaturę krwi w odpowiedzi na zimno. Człowiek z taką cechą mógłby przebywać w ujemnych temperaturach w lekkim ubraniu, nie ryzykując hipotermii. Niebieski kolor sugeruje obecność innego barwnika niż hemoglobina (być może opartego na miedzi, jak u niektórych mięczaków, choć tutaj pełniłby on funkcję metabolicznego generatora ciepła). Ceną za to byłoby jednak ogromne zapotrzebowanie na kalorie – „palenie” w takim wewnętrznym piecu wymagałoby dostarczania dużej ilości paliwa w postaci jedzenia.
Druga śledziona i dodatkowa wątroba (o wielkości 15% organów pierwotnych) to potężny zastrzyk dla układu odpornościowego i metabolicznego.
Warto dodać, że wątroba to jedyny organ ludzki zdolny do niemal całkowitej regeneracji. Posiadanie „zapasowego” fragmentu mogłoby sprawić, że niewydolność tego narządu stałaby się rzadkością.
Zwiększenie liczby zakończeń nerwowych na skórze aż dziesięciokrotnie to zmiana, która najsilniej wpłynęłaby na psychikę i codzienne funkcjonowanie. Obecnie nasza skóra jest bardzo wrażliwa na opuszkach palców, ale znacznie mniej na plecach czy udach.
Potencjalne korzyści:
Potencjalne zagrożenia:
Taka zmiana wymagałaby ewolucyjnego dostosowania samego mózgu, który musiałby nauczyć się filtrować ten gigantyczny szum informacyjny, aby człowiek nie oszalał od nadmiaru bodźców.
W naszym świecie krew jest czerwona dzięki hemoglobinie, która zawiera żelazo. Niebieską krew mają np. podkowce czy ośmiornice – u nich nośnikiem tlenu jest hemocyjanina oparta na miedzi. Wprowadzenie niebieskich komórek u człowieka obok czerwonych stworzyłoby unikalny, fioletowy odcień cery, a naczynia krwionośne byłyby znacznie wyraźniej widoczne pod skórą.
Podsumowując, człowiek z takimi modyfikacjami byłby wytrzymałym, odpornym na zimno i toksyny „super-organizmem” o niezwykle wyczulonych zmysłach, ale jego życie wymagałoby ogromnych ilości pożywienia i prawdopodobnie specjalistycznej, miękkiej odzieży, by poradzić sobie z nadwrażliwością skóry.