Gość (37.30.*.*)
Powiedzenie „pieniądz robi pieniądz” to jedno z tych haseł, które słyszymy niemal na każdym kroku – od filmów o Wall Street po rozmowy przy rodzinnym stole. Choć brzmi to jak magiczne zaklęcie, w rzeczywistości kryje się za tym czysta matematyka i mechanizmy rynkowe. W skrócie chodzi o to, że posiadanie kapitału pozwala na generowanie kolejnych zysków bez konieczności ciągłej, ciężkiej pracy fizycznej. Pieniądze przestają być wtedy jedynie środkiem do kupowania rzeczy, a stają się narzędziem, które „pracuje” na swojego właściciela.
Najważniejszym powodem, dla którego pieniądz generuje kolejny pieniądz, jest mechanizm procentu składanego. Albert Einstein miał go nazwać „ósmym cudem świata”. Na czym to polega? W tradycyjnym oszczędzaniu odkładasz określoną sumę. W przypadku procentu składanego, odsetki, które zarobisz w pierwszym okresie, są doliczane do Twojego kapitału początkowego. W kolejnym okresie odsetki są naliczane już od tej wyższej kwoty.
Wyobraź sobie to jako kulę śnieżną. Na początku jest mała i musisz włożyć sporo wysiłku, żeby ją ulepić. Jednak gdy zaczniesz ją toczyć z góry, z każdym obrotem przykleja się do niej coraz więcej śniegu. Im większa jest kula, tym szybciej rośnie.
Załóżmy, że inwestujesz 10 000 zł na lokacie lub w instrument finansowy, który daje 5% zysku w skali roku, a zyski są kapitalizowane (dopisywane do konta) raz w roku. Zobaczmy, co dzieje się przez pierwsze 3 lata:
Zauważ, że w każdym kolejnym roku zarabiasz więcej, mimo że nie dopłaciłeś ani grosza z własnej kieszeni. Po 20 latach Twoje 10 000 zł zamieniłoby się w ponad 26 500 zł. To właśnie jest moment, w którym pieniądz „sam” zrobił pieniądz.
Kolejnym powodem, dla którego większy kapitał ułatwia zarabianie, jest efekt skali. Osoba, która ma 1000 zł oszczędności, ma ograniczone pole manewru – może założyć lokatę lub kupić kilka akcji. Osoba, która ma milion złotych, może kupić nieruchomość na wynajem, zainwestować w start-up lub wejść w fundusze inwestycyjne dostępne tylko dla zamożnych klientów.
Większe pieniądze dają dostęp do:
Pieniądz robi pieniądz również poprzez tworzenie tzw. dochodu pasywnego. To sytuacja, w której Twój majątek generuje regularne wpływy bez Twojego bezpośredniego zaangażowania czasowego. Może to być wspomniany wynajem mieszkania, dywidendy z akcji (część zysku, którą firmy wypłacają akcjonariuszom) czy odsetki z obligacji.
W tradycyjnym modelu pracy wymieniasz swój czas na pieniądze. Jeśli przestajesz pracować, przestajesz zarabiać. W modelu, gdzie pieniądz robi pieniądz, Twój kapitał pracuje 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, niezależnie od tego, czy akurat śpisz, czy jesteś na wakacjach.
W socjologii i ekonomii istnieje pojęcie „Efektu Mateusza”, którego nazwa pochodzi od cytatu z Ewangelii św. Mateusza: „Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie”. Opisuje on zjawisko, w którym osoby posiadające już pewne zasoby (pieniądze, wiedzę, prestiż), mają ułatwioną drogę do zdobywania kolejnych. To naukowe potwierdzenie ludowej mądrości, że najtrudniej zarobić pierwszy milion, a potem idzie już „z górki”.
Nie można zapomnieć o aspekcie psychologicznym. Ludzie, którzy posiadają kapitał, często mają też większą swobodę w podejmowaniu decyzji. Nie muszą brać pierwszej lepszej pracy i mogą pozwolić sobie na ryzyko, które potencjalnie przyniesie duże zyski. Co więcej, pieniądze pozwalają na zakup wiedzy – kursów, szkoleń czy doradztwa ekspertów – co jeszcze bardziej zwiększa szanse na udane inwestycje.
Warto jednak pamiętać, że pieniądz nie „robi się” sam z niczego. Wymaga to cierpliwości, dyscypliny i przynajmniej podstawowej wiedzy o tym, jak działają rynki. Bez odpowiedniego zarządzania, nawet duży kapitał może zostać szybko roztrwoniony. Kluczem jest zrozumienie, że pieniądze to nie tylko cel, ale przede wszystkim potężne narzędzie do budowania wolności finansowej.