Gość (37.30.*.*)
Codzienne sytuacje, takie jak pożyczenie od sąsiada wiertarki czy odebranie zamówionej książki z biblioteki, rzadko kojarzą nam się z formalnościami prawnymi. Tymczasem, z punktu widzenia polskiego prawa, każda taka czynność jest niczym innym jak zawarciem umowy użyczenia. Choć brzmi to poważnie, w większości przypadków nie wiąże się z żadnymi obowiązkami wobec urzędu skarbowego. Warto jednak wiedzieć, gdzie leży granica między sąsiedzką przysługą a obowiązkiem podatkowym.
Zgodnie z Kodeksem cywilnym (art. 710), przez umowę użyczenia użyczający zobowiązuje się zezwolić biorącemu, przez czas oznaczony lub nieoznaczony, na bezpłatne używanie oddanej mu w tym celu rzeczy. Kluczowym słowem jest tutaj „bezpłatne”. Jeśli za pożyczenie czegoś płacisz, mamy do czynienia z najmem lub dzierżawą. Jeśli bierzesz coś za darmo i obiecujesz oddać to w stanie niepogorszonym – to właśnie użyczenie.
Co istotne, umowa użyczenia nie musi być spisana na papierze. W przypadku książki z biblioteki czy klucza francuskiego od kolegi, dochodzi do zawarcia umowy w sposób dorozumiany lub ustny. Sam fakt wydania rzeczy i zgoda na jej używanie są wystarczające, by umowa stała się prawnie wiążąca.
Krótka i uspokajająca odpowiedź brzmi: nie. W przypadku typowych przedmiotów codziennego użytku, takich jak książki, drobne narzędzia czy ubrania, nie musisz obawiać się wizyty kontroli skarbowej. Istnieją dwa główne powody, dla których te sytuacje są neutralne podatkowo:
Wypożyczanie książek z biblioteki publicznej jest realizacją zadań statutowych tych instytucji. Biblioteki są finansowane z budżetu państwa lub samorządów właśnie po to, by udostępniać zbiory bezpłatnie. Czytelnik nie osiąga tutaj korzyści majątkowej, która mogłaby zostać uznana za dochód podlegający opodatkowaniu. Jest to usługa publiczna, całkowicie wolna od podatku dochodowego dla użytkownika.
Choć młotek czy książka są bezpieczne, istnieją sytuacje, w których bezpłatne korzystanie z cudzej własności może rodzić skutki podatkowe. Dotyczy to głównie przedmiotów o wysokiej wartości rynkowej lub relacji biznesowych.
Warto pamiętać, że choć podatku nie ma, odpowiedzialność cywilna istnieje. Zgodnie z prawem, jeśli pożyczysz klucz francuski i użyjesz go niezgodnie z przeznaczeniem (np. jako młotka), przez co go zniszczysz, masz obowiązek naprawienia szkody. Co więcej, jeśli pożyczysz ten klucz osobie trzeciej bez zgody właściciela, odpowiadasz za jego przypadkową utratę lub uszkodzenie, nawet jeśli nie było w tym Twojej winy!
Pożyczanie drobnych rzeczy w relacjach sąsiedzkich, koleżeńskich czy korzystanie z bibliotek jest całkowicie bezpieczne pod kątem podatkowym. Polska administracja skarbowa nie zajmuje się wycenianiem korzyści płynącej z przeczytania kryminału czy przykręcenia śruby pożyczonym kluczem. Możesz więc spokojnie wspierać ideę ekonomii współdzielenia (sharing economy) bez wypełniania dodatkowych formularzy w urzędzie.