Gość (83.4.*.*)
Temat granic wolności słowa i tego, co wolno nam myśleć oraz mówić, od lat budzi ogromne emocje. Szowinizm, rozumiany jako bezkrytyczne przekonanie o wyższości własnej grupy (płciowej, narodowej czy etnicznej) nad innymi, jest zjawiskiem powszechnie potępianym społecznie. Jednak prawo, a moralność to dwie różne sfery. Warto zatem przyjrzeć się temu, gdzie kończy się prawo do posiadania własnych, nawet kontrowersyjnych poglądów, a zaczyna odpowiedzialność karna lub cywilna.
W demokratycznym państwie prawa, takim jak Polska, absolutną podstawą jest wolność sumienia i wyznania oraz wolność wyrażania swoich poglądów. Gwarantuje to Artykuł 54 Konstytucji RP. Oznacza to, że samo posiadanie szowinistycznych przekonań – czyli np. wewnętrzne przekonanie o wyższości mężczyzn nad kobietami lub własnego narodu nad innymi – nie jest i nie może być nielegalne. Państwo nie ma narzędzi do kontrolowania tego, co myślimy w zaciszu własnego domu.
Problem pojawia się w momencie, gdy te poglądy zostają uzewnętrznione. Prawo do wolności słowa nie jest bowiem nieograniczone. Kończy się tam, gdzie zaczyna się naruszanie wolności i godności innych osób.
Szowinizm męski (lub żeński) objawiający się przekonaniem, że jedna płeć jest predysponowana do określonych ról społecznych lub jest „lepsza” w pewnych dziedzinach, mieści się zazwyczaj w granicach wolności słowa, o ile nie przybiera formy nękania lub dyskryminacji.
W przypadku szowinizmu narodowego prawo jest znacznie bardziej restrykcyjne. Wynika to z tragicznych doświadczeń historycznych, które pokazały, do czego prowadzi radykalny nacjonalizm i nienawiść na tle etnicznym.
W polskim Kodeksie karnym istnieją dwa kluczowe artykuły, które wyznaczają granice dopuszczalnych wypowiedzi:
Zatem o ile możesz uważać swój naród za „wyjątkowy”, o tyle publiczne lżenie innych narodowości lub nawoływanie do agresji wobec nich jest przestępstwem ściganym z urzędu.
Granica między legalnym wyrażaniem opinii a złamaniem prawa jest często cienka i zależy od kontekstu. Sąd, oceniając daną wypowiedź, bierze pod uwagę kilka czynników:
Warto wiedzieć, że w Polsce trwają dyskusje nad rozszerzeniem katalogu „mowy nienawiści” w Kodeksie karnym o płeć oraz orientację seksualną. Obecnie znieważenie kogoś ze względu na płeć jest ścigane głównie z oskarżenia prywatnego (zniesławienie lub zniewaga), a nie z urzędu, jak ma to miejsce w przypadku narodowości.
W filozofii prawa często przywołuje się „paradoks tolerancji” Karla Poppera. Głosi on, że jeśli społeczeństwo jest bezgranicznie tolerancyjne, nawet wobec nietolerancyjnych, to ci drudzy w końcu zniszczą tolerancję i samych tolerancyjnych. Dlatego współczesne systemy prawne wprowadzają ograniczenia dla szowinistycznych i nienawistnych wypowiedzi, aby chronić fundamenty demokracji.
Podsumowując, w świetle obowiązującego prawa:
Prawo stara się zachować balans między wolnością jednostki do błądzenia i posiadania „złych” poglądów a bezpieczeństwem i godnością grup mniejszościowych. Choć szowinizm może być legalny w formie czysto opiniotwórczej, jego praktyczna realizacja niemal zawsze uderza w przepisy prawa pracy lub dobra osobiste.