Gość (37.30.*.*)
Kwestia monitoringu w miejscach takich jak szatnie, łazienki czy przebieralnie to temat, który budzi ogromne emocje. Z jednej strony mamy chęć ochrony mienia i zapobiegania kradzieżom, które w takich miejscach niestety się zdarzają. Z drugiej strony stoi nasze fundamentalne prawo do prywatności i intymności. Czy zatem właściciel siłowni lub dyrektor szkoły może zamontować kamerę tam, gdzie się przebieramy? Odpowiedź jest dość jednoznaczna, choć prawo przewiduje pewne, bardzo rygorystyczne wyjątki.
W polskim porządku prawnym kluczowe znaczenie mają przepisy RODO oraz Kodeks pracy (w przypadku pracowników) oraz Prawo oświatowe (w przypadku szkół). Generalna zasada jest taka: monitoring nie powinien naruszać godności oraz dóbr osobistych człowieka. Szatnie, toalety i natryski są uznawane za strefy szczególnej prywatności.
W przypadku zakładów pracy, art. 22² § 2 Kodeksu pracy wprost zakazuje monitoringu w pomieszczeniach sanitarnych, szatniach, stołówkach oraz palarniach, chyba że stosowanie monitoringu w tych pomieszczeniach jest niezbędne do zapewnienia bezpieczeństwa pracowników lub ochrony mienia. Jednak nawet wtedy monitoring nie może naruszać godności pracowników, co w praktyce oznacza konieczność stosowania technik uniemożliwiających rozpoznanie osób (np. silne pikselowanie obrazu).
W szkołach zasady są jeszcze bardziej rygorystyczne. Zgodnie z art. 108a Prawa oświatowego, monitoring nie może obejmować pomieszczeń, w których odbywają się zajęcia dydaktyczne, wychowawcze i opiekuńcze, a także pomieszczeń sanitarnych, szatni, przebieralni oraz gabinetów profilaktyki zdrowotnej.
Istnieje jednak "furtka": monitoring w tych miejscach może być wprowadzony, jeśli jest to absolutnie niezbędne ze względu na zagrożenie bezpieczeństwa, ale wymaga to wcześniejszej konsultacji z radą pedagogiczną, radą rodziców i samorządem uczniowskim. Co najważniejsze – technologia musi być dobrana tak, aby nie naruszać intymności uczniów (np. obraz musi być zamazany w stopniu uniemożliwiającym identyfikację sylwetki podczas przebierania się). W rzeczywistości większość szkół rezygnuje z kamer wewnątrz szatni na rzecz monitorowania korytarzy prowadzących do tych pomieszczeń.
W obiektach sportowych, takich jak siłownie czy baseny, sytuacja wygląda podobnie. Choć właściciele argumentują montaż kamer chęcią walki ze złodziejami szafkowymi, Urząd Ochrony Danych Osobowych (UODO) stoi na stanowisku, że prywatność klienta jest ważniejsza niż ochrona mienia w ten konkretny sposób.
Zamiast kamer wewnątrz szatni, zarządcy obiektów powinni stosować inne środki bezpieczeństwa:
Instalowanie kamer bezpośrednio nad przebieralniami lub w miejscach, gdzie klienci chodzą nago, jest uznawane za rażące naruszenie prywatności i może skutkować ogromnymi karami finansowymi dla właściciela obiektu.
Często pojawia się pytanie: "A co, jeśli kamera patrzy tylko na szafki, a nie na ławki?". Z punktu widzenia prawa i etyki, jest to bardzo śliski grunt. W szatniach otwartych, gdzie nie ma wydzielonych kabin, trudno jest ustawić kamerę tak, aby nie rejestrowała osób w stanie niekompletnym. Nawet jeśli intencją jest tylko pilnowanie szafek, przypadkowe nagranie kogoś podczas przebierania się jest naruszeniem jego dóbr osobistych.
Osoba, która czuje, że jej prywatność została naruszona przez nielegalnie zamontowaną kamerę w szatni, ma kilka dróg dochodzenia swoich praw:
Jeśli zauważysz kamerę w szatni, masz prawo wiedzieć, na jakich zasadach działa. Każdy obiekt objęty monitoringiem musi posiadać:
Warto pamiętać, że bezpieczeństwo naszych rzeczy jest ważne, ale nie powinno odbywać się kosztem naszego komfortu i intymności. Jeśli obawiasz się o swoje wartościowe przedmioty, najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest pozostawienie ich w depozycie na recepcji lub po prostu niebranie ich ze sobą na trening czy basen.