Gość (37.30.*.*)
Umowa użyczenia to jedna z najpopularniejszych, a zarazem najprostszych form przekazania rzeczy innej osobie. Choć w codziennym życiu często mówimy, że coś komuś „pożyczamy”, to z prawnego punktu widzenia, jeśli robimy to bezpłatnie, zawieramy właśnie umowę użyczenia. Warto wiedzieć, jakie mechanizmy nią rządzą, ponieważ brak opłat wcale nie oznacza braku odpowiedzialności czy konsekwencji, zwłaszcza tych skarbowych.
Zgodnie z Kodeksem cywilnym (art. 710), przez umowę użyczenia użyczający zobowiązuje się zezwolić biorącemu, przez czas oznaczony lub nieoznaczony, na bezpłatne używanie oddanej mu w tym celu rzeczy. Kluczowym słowem jest tutaj „bezpłatnie”. Jeśli pojawia się jakakolwiek forma zapłaty lub czynszu, mamy do czynienia z najmem lub dzierżawą, a nie użyczeniem.
Przedmiotem takiej umowy może być niemal wszystko: od wiertarki pożyczonej sąsiadowi, przez samochód udostępniony członkowi rodziny, aż po całe mieszkanie czy lokal użytkowy. Co istotne, umowa ta nie musi być zawarta na piśmie – forma ustna jest w pełni wiążąca, choć dla celów dowodowych (szczególnie przy nieruchomościach) zawsze lepiej mieć dokument pod ręką.
Choć użyczenie jest darmowe, biorący w użyczenie nie jest całkowicie zwolniony z kosztów. Prawo jasno określa podział wydatków:
Jeśli umowa została zawarta na czas określony, kończy się z upływem tego terminu. Jeśli na czas nieoznaczony – kończy się, gdy biorący uczynił z rzeczy użytek odpowiadający umowie (np. skończył remont, do którego potrzebował pożyczonej betoniarki).
Użyczający może jednak żądać zwrotu rzeczy natychmiast, jeżeli:
To najważniejszy punkt dla każdego, kto decyduje się na użyczenie, zwłaszcza nieruchomości lub wartościowych przedmiotów. W polskim prawie podatkowym istnieje pojęcie przychodu z nieodpłatnych świadczeń.
Dla osoby, która otrzymuje coś w użyczenie, powstaje realna korzyść majątkowa – oszczędza ona bowiem kwotę, którą musiałaby zapłacić za najem na wolnym rynku. Ta „oszczędność” jest traktowana przez urząd skarbowy jako przychód, od którego należy zapłacić podatek dochodowy (PIT). Wartość tego przychodu ustala się na podstawie cen rynkowych stosowanych w danej miejscowości.
Tutaj mamy dobrą wiadomość. Zgodnie z ustawą o PIT, wolne od podatku dochodowego są świadczenia otrzymane od osób zaliczonych do I i II grupy podatkowej. Oznacza to, że jeśli użyczasz mieszkanie lub samochód:
Dla osoby oddającej rzecz w użyczenie sprawa jest prostsza – skoro nie otrzymuje ona żadnych pieniędzy, nie powstaje u niej przychód, a co za tym idzie, nie płaci podatku dochodowego. Należy jednak pamiętać, że użyczający nadal jest zobowiązany do płacenia np. podatku od nieruchomości (jeśli przedmiotem jest lokal).
Sytuacja komplikuje się, gdy umowa dotyczy firm. Jeśli przedsiębiorca użycza lokal od osoby spoza rodziny, musi wykazać przychód z nieodpłatnych świadczeń i go opodatkować. Z kolei użyczający (jeśli jest przedsiębiorcą) musi pamiętać o kwestiach VAT. Co do zasady, nieodpłatne świadczenie usług (a tym jest użyczenie) może podlegać opodatkowaniu VAT, jeśli służy celom innym niż działalność gospodarcza podatnika.
Warto wiedzieć, że roszczenia z umowy użyczenia przedawniają się bardzo szybko. Zarówno roszczenie użyczającego o naprawienie szkody za uszkodzenie rzeczy, jak i roszczenie biorącego o zwrot nakładów, przedawniają się z upływem roku od dnia zwrotu rzeczy. To znacznie krócej niż standardowe terminy przedawnienia, więc w razie sporów trzeba działać sprawnie.