Gość (37.30.*.*)
Wizja Unii Europejskiej, która decyduje się na tak radykalny krok w stronę ekologii, samowystarczalności i głębokiej reformy fiskalnej, to scenariusz, który całkowicie zmieniłby oblicze kontynentu. Realizacja tak szerokiego pakietu zmian wpłynęłaby nie tylko na gospodarkę, ale przede wszystkim na codzienne życie każdego mieszkańca – od sposobu, w jaki ogrzewamy domy, po to, co ląduje na naszych talerzach. Przyjrzyjmy się, jakie skutki mogłoby przynieść wprowadzenie tych rewolucyjnych rozwiązań.
Budowa 8 tysięcy biogazowni to potężny zastrzyk energii odnawialnej, który mógłby stać się fundamentem bezpieczeństwa energetycznego UE. Biogazownie mają tę przewagę nad panelami fotowoltaicznymi czy wiatrakami, że pracują stabilnie przez całą dobę, niezależnie od pogody.
Taka liczba instalacji pozwoliłaby na zagospodarowanie ogromnych ilości odpadów rolniczych i komunalnych, zamieniając je w prąd i ciepło. Dla obszarów wiejskich oznaczałoby to nowe miejsca pracy i dodatkowe dochody dla rolników. W połączeniu z całkowitym odejściem od paliw stałych (węgla, drewna), biogazownie mogłyby zasilać lokalne sieci ciepłownicze, co drastycznie obniżyłoby emisję pyłów PM2.5 i PM10, eliminując problem smogu w europejskich miastach i miasteczkach.
Wprowadzenie obowiązkowych certyfikatów energetycznych dla wszystkich budynków oraz zakaz używania spalinowych samochodów osobowych to dwa filary, które wymusiłyby gigantyczną modernizację infrastruktury.
Wspomniane 24 miliony drzew brzmią imponująco, ale w skali całej Unii Europejskiej to stosunkowo niewielka liczba. Dla porównania, sama inicjatywa UE "3 Billion Trees" zakłada posadzenie 3 miliardów drzew do 2030 roku. 24 miliony drzew mogłyby jednak znacząco poprawić mikroklimat w dużych aglomeracjach, tworząc tzw. "zielone korytarze" i obniżając temperaturę podczas fal upałów.
Wprowadzenie podatku od śladu węglowego oraz 10-procentowej daniny od produktów nielokalnych to uderzenie w globalne łańcuchy dostaw.
Nałożenie dodatkowych podatków (2,5% zdrowotnego oraz progresywnego edukacyjnego 1-3,5%) wraz z 12% podatkiem od wyższych zysków stworzyłoby ogromny budżet na usługi publiczne.
Nie można pominąć faktu, że tak radykalne zmiany niosą ze sobą ryzyko "szoku transformacyjnego". Nagłe odejście od paliw stałych i zakaz aut spalinowych uderzyłyby najmocniej w osoby najuboższe (tzw. ubóstwo energetyczne i transportowe). Bez silnych programów osłonowych, finansowanych z nowych podatków, mogłoby dojść do niepokojów społecznych.
Dodatkowo, 12-procentowy podatek od wyższych zysków mógłby spowodować ucieczkę kapitału poza granice Unii, jeśli inne regiony świata nie wprowadziłyby podobnych regulacji. Unia musiałaby więc stać się pionierem, który przekona resztę świata do nowego modelu gospodarczego.
Wprowadzenie tych wszystkich zmian naraz przekształciłoby UE w najbardziej ekologiczny i prospołeczny organizm na świecie. Gospodarka stałaby się bardziej odporna na kryzysy zewnętrzne (dzięki biogazowniom i lokalności), ale jednocześnie mniej konkurencyjna cenowo w starciu z rynkami azjatyckimi czy amerykańskimi. Byłby to wybór "jakości życia" nad "ilością konsumpcji".
Warto zaznaczyć, że nie mogę zweryfikować dokładnych skutków PKB dla tak specyficznego zestawu danych, ponieważ zależą one od setek zmiennych makroekonomicznych, jednak powyższa analiza wskazuje na najbardziej prawdopodobne kierunki zmian społeczno-gospodarczych.