Gość (37.30.*.*)
Pomysł podniesienia składki emerytalnej i rentowej o 1% oraz wprowadzenia specjalnego bonusu za pracę do 72. roku życia to temat, który w kuluarach eksperckich budzi spore emocje. Choć oficjalne projekty ustaw o tak precyzyjnych parametrach rzadko trafiają na pierwsze strony gazet, to poszczególne elementy tej propozycji są przedmiotem ożywionej debaty między ekonomistami, prawnikami pracy a przedstawicielami biznesu.
Propozycja podniesienia składki o 1% (dzielona po 0,5 pkt proc. między pracownika i pracodawcę) jest postrzegana przez specjalistów jako próba ratowania wydolności Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS). Eksperci, tacy jak dr Tomasz Lasocki z Uniwersytetu Warszawskiego, często podkreślają, że polski system emerytalny zmaga się z ogromnym deficytem, który musi być łatany z budżetu państwa.
Wiek 72 lat pojawia się w dyskusjach jako „wiek docelowy”, który pozwoliłby na utrzymanie stopy zastąpienia (relacji emerytury do ostatniej pensji) na przyzwoitym poziomie. Obecnie prognozy dla dzisiejszych 30-latków są bezlitosne — ich emerytury mogą wynosić zaledwie 25-30% ostatniego wynagrodzenia.
Wprowadzenie bonusu w postaci doliczenia do kapitału początkowego sumy trzech ostatnich składek rentowych z okresu 15 lat przed emeryturą to mechanizm, który ma premiować lojalność i długowieczność zawodową.
Specjaliści od ubezpieczeń społecznych, w tym eksperci z Instytutu Emerytalnego (np. dr Antoni Kolek), od lat sugerują, że składka rentowa (obecnie 8%) osób, które osiągnęły wiek emerytalny, ale nadal pracują, powinna „pracować” na ich emeryturę. Skoro senior nie przechodzi na rentę, jego składka mogłaby zasilać kapitał emerytalny. Propozycja doliczenia sumy trzech ostatnich składek rentowych z dłuższego okresu (15 lat) to nowatorskie podejście, które ma na celu „zrekompensowanie” lat opłacania składek na fundusz, z którego dany ubezpieczony prawdopodobnie już nie skorzysta.
Najbardziej technicznym i intrygującym elementem propozycji jest zmiana w mianowniku wzoru na emeryturę. Przypomnijmy, że emeryturę wylicza się, dzieląc zgromadzony kapitał przez średnie dalsze trwanie życia (wyrażone w miesiącach), publikowane co roku przez GUS.
Pomniejszenie tej wartości o dwa miesiące to czysta korzyść dla emeryta. Mniejszy mianownik oznacza wyższy wynik dzielenia, czyli wyższą emeryturę. Eksperci zauważają, że byłby to silny bodziec psychologiczny — państwo „zakłada”, że będziesz żyć krócej, więc wypłaca Ci co miesiąc więcej.
W wielu krajach OECD (np. w Danii czy Holandii) wiek emerytalny jest powiązany ze średnią długością życia. Jeśli żyjemy statystycznie dłużej, wiek emerytalny automatycznie rośnie. W Polsce, gdzie wiek emerytalny (60/65 lat) jest jednym z najniższych w Europie, propozycja „bonusu 72” jest próbą zachęcenia ludzi do pracy bez konieczności politycznie ryzykownego podnoszenia wieku ustawowego.
Większość specjalistów ds. prawa pracy podchodzi do takich pomysłów z ostrożnym optymizmem, ale stawia warunki:
Podsumowując, propozycja ta jest postrzegana jako „inteligentna reforma” — zamiast zmuszać do dłuższej pracy, oferuje konkretne, matematycznie wyliczalne korzyści finansowe. Jednak jej sukces zależy od tego, czy pracownicy zaufają, że doliczony kapitał nie zostanie w przyszłości „zamrożony” lub opodatkowany w inny sposób.