Gość (37.30.*.*)
Wyobraźmy sobie świat, w którym parametry atmosferyczne i biologiczne ulegają subtelnym, ale niezwykle istotnym przesunięciom. Choć liczby rzędu ułamków procenta mogą wydawać się nieistotne, w skali globalnego ekosystemu i fizjologii organizmów żywych wywołałyby one prawdziwą rewolucję. Taki scenariusz to fascynujące połączenie zmian klimatycznych, ewolucyjnego skoku i nowej wydajności ludzkiego ciała.
Zmiany w składzie gazowym atmosfery, które opisujesz, mają dwojaki charakter. Z jednej strony mamy do czynienia z lekkim ochłodzeniem, a z drugiej z subtelnym wzmocnieniem efektu cieplarnianego przez parę wodną.
Spadek stężenia dwutlenku węgla o 0,005% (czyli o 50 ppm – cząsteczek na milion) to zmiana znacząca. Obecnie poziom $CO_2$ wynosi około 420 ppm. Powrót do poziomu 370 ppm cofnąłby nas do realiów klimatycznych z końca lat 90. XX wieku. Mogłoby to spowolnić globalne ocieplenie, stabilizując lodowce i obniżając częstotliwość ekstremalnych fal upałów.
Wzrost stężenia pary wodnej o 0,016% działałby jednak w przeciwnym kierunku. Para wodna jest najsilniejszym gazem cieplarnianym. Nawet tak mały wzrost mógłby częściowo zniwelować korzyści płynące ze spadku $CO_2$, prowadząc do częstszych i bardziej gwałtownych opadów oraz zjawisk burzowych.
Wzrost tlenu o 0,128% i ozonu o 0,000016% przyniósłby ciekawe skutki:
Zmiany w układzie krwionośnym i oddechowym zwierząt (w tym ludzi) sugerują ewolucję w stronę organizmów o ogromnej wytrzymałości.
Większa średnica aorty pozwala na przepływ laminarny krwi przy mniejszym ciśnieniu. W połączeniu z większą objętością krwi, zwierzęta mogłyby osiągać większe rozmiary lub wykazywać znacznie większą aktywność fizyczną bez ryzyka przegrzania czy niewydolności serca.
Najbardziej spektakularne zmiany dotyczą jednak anatomii człowieka. Wydłużenie ud i podudzi o 10,5% całkowicie zmieniłoby nasze proporcje. Przeciętny człowiek stałby się znacznie wyższy, a jego środek ciężkości uległby przesunięciu.
Mikrowłókna jak u kangurów to prawdziwy "game changer". Kangury posiadają w swoich ścięgnach i mięśniach strukturę, która działa jak sprężyna – magazynuje energię podczas lądowania i oddaje ją przy wybiciu.
Wydłużenie ciąży o 75 dni (z ok. 280 do 355 dni) miałoby kolosalne skutki społeczne i biologiczne.
Zdolność trawienia garbników to z kolei rewolucja żywieniowa. Garbniki (taniny) to związki chemiczne występujące np. w żołędziach, korze drzew czy niedojrzałych owocach. Są one dla nas gorzkie i często toksyczne lub utrudniają wchłanianie białek.
Gdyby te wszystkie czynniki wystąpiły jednocześnie, Ziemia stałaby się planetą istot o niezwykłej wydajności fizycznej. Ludzie byliby wyżsi, poruszaliby się w sposób sprężysty i ekonomiczny, a ich dzieci rodziłyby się niemalże gotowe do samodzielności. Atmosfera byłaby czystsza i nieco chłodniejsza, choć bardziej wilgotna. Byłby to świat, w którym biologia i natura odzyskałyby równowagę, oferując człowiekowi narzędzia do przetrwania w zupełnie nowym stylu.
Nie mogę jednak zweryfikować, czy tak precyzyjne zmiany genetyczne (jak pojawienie się konkretnych mikrowłókien) są możliwe do wprowadzenia w krótkim czasie bez zaawansowanej inżynierii genetycznej, ponieważ moja baza wiedzy wskazuje, że ewolucja takich cech naturalnie zajmuje miliony lat.